Herbata w zaświatach

"Stacyjka Zdrój" w reż. Adama Opatowicza i Andrzeja Poniedzielskiego w Teatrze Polskim w Szczecinie. Pisze Katarzyna Stróżyk w Kurierze Szczecińskim.

«Kabaret Starszych Panów to zjawisko niepowtarzalne. Każdy, kto sięga po repertuar w nim rozsławiony, naraża się na duże i dość bolesne ryzyko zderzenia z legendą. O tym, że jednak warto to ryzyko podjąć, przekonuje najnowszy spektakl Teatru Polskiego "Stacyjka - Zdrój", którego premiera odbyła się w minioną sobotę.

Scenariusz i reżyseria przedstawienia to wspólne dzieło Adama Opatowicza i Andrzeja Poniedzielskiego, pojawiającego się zresztą na scenie w roli Poety Smutku, pojedynczego Starszego Pana, będącego połączeniem komentatora i uczestnika zdarzeń. Pomysł wydaje się dość trafny - twórczość Poniedzielskiego kojarzy się z estetyką znaną z kabaretu Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego: równie mocno opiera się na czarnym humorze, przewrotnych skojarzeniach, absurdzie i zauważalnej nucie poezji. Dzięki temu w "Stacyjce - Zdrój" artysta wypada przekonująco, tworząc postać zdystansowanego obserwatora, z sympatią jednak patrzącego na dziwaków przewijających się po scenie, przerobionej na kolejową stację. A jest na co popatrzeć: uwielbiająca draki femme fatale zza wschodniej granicy, strażak - dogaszacz, nieradzący sobie ze zdradą żony (no bo też - jak pogodzić się z tym, że małżonka uciekła z trupem wypadającym z szafy?), zblazowana hrabina, czterech tanich drani, specjalistów od mokrej roboty... Wrażenie niesamowitości pogłębia pojawiający się znienacka Youpiter (jak sam mówi: w wolnym tłumaczeniu z angielskiego - "twój Piotr"), miejscowy zawiadowca, postać całkiem słusznie kojarząca się z zupełnie inną rzeczywistością.

Pasażerowie, przyjeżdżający do Stacyjki - Zdroju, nie wiedzą bowiem, że właśnie przekroczyli drzwi w zaświaty. Pomysł umieszczenia postaci z piosenek Wasowskiego i Przybory na tamtym świecie jest - przyznać trzeba - interesujący. Spora w tym zasługa odpowiedniego doboru repertuaru, pokazującego w dość przewrotny sposób, że życie pozagrobowe może być równie ciekawe, a momentami nawet jeszcze bardziej, niż to doczesne.

Twórczość Starszych Panów to pewien paradoks: z jednej strony samograj z mistrzowskimi tekstami i drugiej - monument kultury, ponadczasowy i niemożliwy do skopiowania. Czy s muzyką, zzczeciński spektakl się o ten monument ociera? W jakimś stopniu tak, aczkolwiek ciężko się w nim doszukiwać głębszych przeżyć artystycznych - jest to raczej bardzo sympatyczna rozrywka z kilkoma bardzo mocnymi punktami (Adam Dzieciniak śpiewający Oldze Adamskiej "Ty nie odmawiaj mi", Michał Janicki czujący się w roli Youpitera jak ryba w wodzie, rozpaczająca po doktorze Praszczadku Małgorzata Chryc-Filary czy Jacek Polaczek - jako bardzo wysoko umiejscowiony w zaświatowej hierarchii, głośno sławiący zalety herbaty, Prezes Omega). Warto było sięgnąć do piosenek i tekstów Kabaretu także po to, by przypomnieć je publiczności. Sądząc po reakcji w sobotę - Teatr Polski ma nowy hit w swoim programie. Hit, w którym nie zapomniano o ojcach sukcesu: Przybora i Wasowski są w spektaklu obecni - Stacyjka -Zdrój to bowiem miejsce, w którym zdarzają się rzeczy prawdziwie tajemnicze...»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego