Trudne miłości

"Tango Piazzolla" w reż. Józefa Opalskiego w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie. Pisze Magda Huzarska w Gazecie Krakowskiej.

«Stara jak świat karuzela uczuć rozkręca się powoli. Jest ona, jest on, jest i przydymiona knajpa, którą Bóg stworzył w przypływie złego humoru. I jest marzenie o lepszym życiu, gdzieś tam, daleko, gdzie powietrze drży z upału, a ruch nadaje życiu sens. Pierwszy akord, drugi, trzeci i jeszcze nic się nie zdarza, jeszcze ją i jego trzyma w objęciach wszechogarniająca nuda. Aż nagle pojawia się muzyka, dobry Bóg zsyła gwiezdny pył, a karuzela życia zaczyna kręcić się w niepokojącym rytmie, w którym miłość splata się ze śmiercią, namiętność z nienawiścią, męska chęć posiadania z kobiecą potrzebą niezależności, a to wszystko doprawione jedną fałszywą nutą goryczy, która działa na zmysły siłą wulkanu. Ona i on czują dreszcz podniecenia. Możemy być pewni, że wpadli w sidła tanga. Tańca, którym można opowiedzieć życie.

Tango to życie

Tangiem życie opowiada Astor Piazzolla. Anna Burzyńska poczuła jego muzykę wszystkimi zmysłami - i tego zbliżenia zrodziły się teksty piosenek, opowiadających o trudnych miłościach, miłościach niespełnionych, miłościach beznadziejnych, które zdarzają się każdemu z nas. Ubrała je w dramatyczny kostium opowieści o biednej kelnerce Maryśce, pracującej w podłej spelunie w małym polskim miasteczku, która za sprawą teatralnej magii staje się Marią z Buenos Aires. Tę teatralną machinę i tę niespotykaną siłę uczuć puścił w ruch niczym karuzelę Józef Opalski. Zrobił to w rytmie tang fantastycznie granych na żywo przez kwintet Tango Bridge pod kierownictwem Grzegorza Frankowskiego i zatańczonych przez aktorów w choreografii Katarzyny Skawińskiej i Anny Iberszer. W efekcie tego na dwie godziny scena krakowskiego Teatru im. J. Słowackiego zmienia się w argentyńską knajpę, gdzie tańczy się tango, kocha, zdradza i umiera.

Nieszczęśliwa miłość

Na karuzelę trudnych uczuć w "Tangu Piazzola" wsiada Nina (w jej roli Joanna Masztalerz) nieszczęśliwie zakochana w prawdziwym argentyńskim macho, Carlosie (gra go Wojciech Skibiński). Pogardzający nią mężczyzna marzy o życiu z piękną Luciją (Natalia Strzelecka), a Nina zaraz staje się obiektem westchnień Dolores (granej przez Dorotę Godzic). Zmysłowa kochanka wyjedzie z nią, zostawiając beznadziejnie zakochanego, zawadiackiego Pedra (Rafał Dziwisz). Karuzela rozkręca się coraz bardziej i za chwilę wskoczy na nią właścicielka miejscowego baru Margaritta (w tej roli sama Ewa Dałkowska). Niczym Eartha Kitt w swojej wstrząsającej piosence, w której wciela się w starą kobietę flirtującą z kelnerem, Margaritta uwodzi młodego przybysza znikąd Marco (Błażej Wójcik). I będzie o niego rywalizowała z własną córką Luciją w jednej z najlepszych w spektaklu piosenek, odrzuciwszy wcześniej zaloty starego, samotnego Jorge'a (Marian Dziędziel).

Opętanie

Bo miłość może opętać w każdym wieku i może mieć wszystkie możliwe odcienie, nawet rude jak włos schodzącej z afisza gwiazdy Manueli Frenetico. Beata Rybotycka, podobnie jak słynna włoska diwa Milva, zagarnia całą sobą scenę, działa na zmysły, uwodzi, doprowadza do szaleństwa, by nagle niczym w telenoweli zginąć w wypadku samochodowym. Bo życie to tak naprawdę banał, zawsze kończy się tak samo. Maria Barbary Kurzaj, która jest spiritus movens owego seansu, nie zawsze jest w stanie zatrzymać rękę mordercy. Wszystkich nas czeka biały horyzont, na tle którego zatańczymy ostatnie "Libertango" - taniec, którym da się opowiedzieć o życiu i umieraniu, o samotności, zmysłach, namiętnościach i marzeniach. Marzeniach, które czasami się spełniają. Przynajmniej w teatrze.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego