Warszawa. Specjalna edycja "miasto manii"

Maria Peszek [na zdjęciu] na fali sukcesu "miasto manii" wydała właśnie nową mini płytę "Mania Siku" ze świeżymi kompozycjami i filmem dokumentalnym.

«To był rok "miasto manii". Teatralno-muzyczny projekt Marii Peszek odniósł sukces artystyczny i otrzymał mnóstwo nagród (Peszek jest m.in. laureatką Wdech "Gazety Co jest Grane" i Fenomenu "Przekroju"). Płyta otrzymała platynowy status, sprzedała się w ponad 30 tys. egzemplarzy. W tym roku Maria Peszek zagrała ponad 50 koncertów. Wystąpiła na większości ważnych festiwali - muzycznych (np. na Open'erze w Gdyni, gdzie jej występ obejrzało ok. 5 tys. osób) i filmowych (Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu). Spektakl teatralny "miasto mania" był wystawiony ponad 70 razy w fabryce Trzciny. W październiku powstał też kilkunastominutowy film dokumentalny o Mani w reżyserii Roya, autora teledysków i krótkich filmów dokumentalnych. Film obok teledysków oraz piosenek z koncertów i premierowych utworów znalazł się na właśnie wydanej przez wytwórnię Kayax epce Marii Peszek zatytułowanej "Mania Siku".

Łukasz Kamiński: "Mania Siku", o co chodzi?

Maria Peszek: Po tym, jak "miasto mania" odniosła sukces, wiele osób zaczęło na mnie patrzeć jak na gwiazdę, powstał taki nieprawdziwy obraz. Chciałam to jakoś odczarować, a przy okazji zażartować z samej siebie, bo czy gwiazda robi siku? (śmiech). Muszę przyznać, że wytwórnia nie do końca była zadowolona z tego tytułu. Padały propozycje, żeby go inaczej zapisać, np. po japońsku, bo fonetycznie kojarzy się z tym językiem. A ponieważ mam japońskich przyjaciół, spytałam, czy "siku" cokolwiek znaczy w ich języku. I wiesz co? Siku znaczy siku. Po prostu! To był znak, że ten tytuł musi zostać. Poza tym to jest bardzo ładny wyraz, krótki, dobrze brzmi.

Dlaczego wydałaś epkę, minipłytę?

- "Mania Siku" to zapis punktu, w którym znalazła się "miasto mania". Minął właśnie rok od chwili, kiedy wszystko się zaczęło. To, co trafiło na epkę, jest nietknięte - ani edytowane, ani czyszczone, ani strojone. Chciałam nagrać coś, co byłoby odbiciem wypieszczonej, doskonale brzmiącej "miasto manii", coś, co byłoby brudne, punkowskie.

"miasto mania" i "Mania Siku" to awers i rewers. To są utwory koncertowe i nagrane w domu klawiszowca Foksa. Każdy z nas był zamknięty w innym pokoju, ja w łazience, Fox u siebie, gitarzysta w pokoju, Ułan w schowku na odkurzacze. A do tego wszystkiego był jeszcze Roy, który kręcił film.

Na początku "miasto mania" była ściśle podzielona na część teatralną, koncertową i płytową. Teraz wyszła epka, powstał też film. Mania wymyka Ci się spod kontroli?

- Ten projekt już dawno wymknął się moim oczekiwaniom, wymknął się wszystkiemu. Staram się, żeby "miasto mania" była wyrazista, ale jej części przenikają się nawzajem.

Mania jest więc jednostką hiperaktywną. Jakie masz plany na najbliższe miesiące?

- Na wiosnę chcemy ponownie przearanżować te piosenki, będą bardziej transowe. Planuję też pożegnalną trasę koncertową. To będzie pogrzeb "miasto manii" w tej formie, w jakiej ona teraz egzystuje. Mania nie jest już tą grzeczną, magiczną dziewczynką, co na początku projektu. Zmieniła się.

Pogrzeb "miasto manii" koncertowej czy teatralnej?

- Koncertowej, teatralna wciąż żyje, choć oczywiście i ona musi kiedyś umrzeć. Wtedy chciałabym, żeby ukazało się DVD. Żeby to był taki tryptyk: spektakl, koncert i film Roya.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego