powiększwersja do drukupoleć znajomemu

W obronie Antoniego Libery

Śledzę medialną zawieruchę wokół sprawy pobicia mojego przyjaciela Antoniego Libery przez profesora UJ Michała Pawła Markowskiego. W zasadzie nic nowego, w wielu przypadkach tak właśnie się dzieje: zdarzenie zostaje tak przekształcone przez różne media, żeby było atrakcyjnie, sensacyjnie i żeby się dobrze sprzedało. Zwykle kosztem bohaterów. Szczerze mówiąc, nie mogę się z tym pogodzić. A kiedy sprawa dotyczy ludzi mi bliskich, za których dałbym sobie rękę uciąć - to już w ogóle szlag mnie trafia - pisze w swoim blogu Maciej Orłoś.

Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».