Policzkowaniem mając obrzękłą prawicę

Nie wiem, czy szeroko omawiany incydent literacko-towarzyski, polegający na bohaterskim uderzeniu w twarz Antoniego Libery przez Michała Pawła Markowskiego zdarzył się rzeczywiście. W końcu nie trasmitowała tego żadna stacja telewizyjna, nie było nawet ukrytej kamery, co w dzisiejszych czasach musi budzić podejrzenia co do autentyczności całej sprawy. Relata refero - zastanawia się Maciej Rybiński.

«Człowiek przyzwyczajony do nowej obyczajowości w polityce musi sobie zadawać pytanie, jak to było naprawdę, czy Markowski uderzył Liberę ręką w twarz, czy Libera policzkiem w dłoń Markowskiego. Ale może w świecie kultury wysokiej w przypadku mordobicia dialektyka wciąż nie ma zastosowania i było tak, jak zostało to opowiedziane.

A skoro tak było, to trzeba przyznać, że Michał Paweł Markowski zachowal się zgodnie z najchlubniejszymi tradycjami literackimi. Może być dumny. Uderzył Liberę i uciekł. To zupełnie jak Ipohorski, który przed wojną spoliczkowal w IPSie Antoniego Słonimskiego i też spiesznie się oddalił, zanim Słonimski mógł mu oddać. A po co czekać?

Jak powiadali kupcy z Nalewek, gdybym miał rewolwer, to bym pana spoliczkował. Markowski nie miał rewolweru, więc uderzył i uciekł. Wszystko w obronie honoru, kobiety i własnego. Honor, zapomniana dziś kategoria, zastąpiona przez honorarium. Jeszcze tylko na Podhalu zachowały się resztki honoru, jako tak zwana honorność. Jasiek, ja cię w mordę biję. Jak ty mnie, to ja ciebie. Ale nikt nie ucieka, dopóki nie przyjedzie policja i pogotowie.

W czasach mojej młodości pisarze byli bardzo honorowi. Niektórzy już po drugiej setce. Pamiętam, jak jeden poeta liryczny wybił drugiemu oko. Andrzej Brycht, który koniecznie chciał być drugim Hłaską szukał ciągłe kogoś, kto mógł stwarzać wrażenie, że nadepnął pisarzowi na honor, aby go skarcić za nikczemną postawę.

Był taki młody pisarz, ostatni faworyt Iwaszkiewicza Andrzej Pastuszek, który wdał się w spór honorowy z Piotrem Gąsiorowskim, mniej zdolnym bratem poety Krzysztofa. Zostałem wezwany na sekundanta. Poszliśmy na łączkę za warszawską siedzibą SARP przy Foksal. Po drodze Pastuszek opowiadał, że boksował w Czarnych Radom, a po przybyciu na miejsce przyjął postawę bokserską i zaczął obskakiwać Gąsiorowskiego, który patrzył na to spokojnie a potem wyrżnął Pastuszka raz w szczękę i cuciliśmy go dobry kwadrans.

Tak wtedy wyglądały sprawy honorowe w literaturze i Markowski może mówić o szczęściu, że honorem odbiło mu dopiero dziś. Chociaż gdyby przypadkiem poczuł urazę honorową do Marka Nowakowskiego, już Nestora literatury radzę mu, mimo wieku prezesa SPP, uciec jeszcze przed policzkowaniem.

Podobno Markowski uciekając, zostawił na pastwę Libery kobietę, w której obronie wystąpił. Ale ja w to nie wierzę. Jest w końcu, jak sam pisze, człowiekiem honoru.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego