powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Płock. Dziś premiera "Tryptyku rzymskiego"

Teatr im. Szaniawskiego zaprasza 18 maja o godz. 18 na premierę "Tryptyku rzymskiego" Jana Pawła II w wykonaniu Henryka Jóźwiaka. Film będzie można zobaczyć do 18 czerwca.

Widzowie płockiego Teatru doskonale znają sceniczne realizacje sztuk Karola Wojtyły: "Brat naszego Boga", "Przed sklepem jubilera", "Jeremiasz", "Przekroczyć próg nadziei". Po wielu latach ich autor, już jako papież Jan Paweł II, pod koniec swojego życia, powraca do twórczości poetyckiej. W roku 2002 pisze "Tryptyk rzymski" - poemat o całym swoim życiu, o tym, co było w nim najważniejsze - o Stwórcy wszechświata, i człowieku szukającym sensu własnego istnienia.

Możemy się zastanawiać po obejrzeniu filmu, jakim doświadczeniem swojego życia chciał się z nami podzielić Ojciec Święty? Poemat "Tryptyk rzymski" składa się z trzech części: "Strumień", "Medytacje nad Księgą Rodzaju na progu Kaplicy Sykstyńskiej", i "Wzgórze w krainie Moria". I taka struktura utworu zawarta jest w filmie Henryka Jóźwiaka, który podjął się poetyckiej interpretacji tego wielkiego dzieła teologiczno-filozoficznego. Trzy części, pozornie niezależne, mówią w gruncie rzeczy o tym samym: o Bogu, Stwórcy Świata, i człowieku podążającym Jego śladem, który, żeby dojść do źródła, musi iść pod prąd, w górę strumienia - zadając sobie nieustannie pytanie: "Co mi mówisz górski strumieniu? W którym miejscu się ze mną spotykasz - ze mną, który także przemijam - podobnie jak ty..." To niezwykłe zdumienie człowieka nad przemijaniem ma jednak sens. Bo pytania o źródło stają się pytaniami o obecność Boga w jego życiu, której nikt nie jest w stanie pojąć, tak zarówno wierzący, jak i niewierzący.

W kolejnej części "Medytacje nad Księgą Rodzaju" papież, kontemplując freski Michała Anioła z Kaplicy Sykstyńskiej - o Początku i Kresie świata, o sensie człowieczeństwa, grzechu, śmierci i Sądzie Ostatecznym, oraz Zmartwychwstaniu, uświadamia nam fundamentalne prawdy wiary. Znów wraca do źródła, pisząc - "Tak więc to tu - patrzymy i rozpoznajemy Początek, który wyłonił się z niebytu, posłuszny stwórczemu Słowu." Zwieńczeniem tej myśli jest pewność i zdumienie, że mamy w sobie coś, co jest niezniszczalne i, że ta cząstka nieśmiertelna stanie kiedyś na Sądzie Ostatecznym, twarzą w twarz z Ojcem.

Ostatnia z medytacji "Tryptyku..." "Wzgórze w krainie Moria" przypomina nam starotestamentową opowieść o Abrahamie, jego spotykaniu z Ojcem i próbie wiary, której zostanie poddany patriarcha, i z której wychodzi zwycięski (Marek Mokrowiecki). Tekst niezwykle wzruszający, pełen metafor osadzonych w tradycji Starego Testamentu, ale - co bardzo istotne, o niewyobrażalnym potencjale scenicznym, czego dali wyraz zarówno główny interpretator poematu - Henryk Jóźwiak, jak i współpracujący z nim na "scenie natury" - Marek Mokrowiecki (Abraham) oraz autor zdjęć Waldemar Lawendowski.