powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Warszawa. Pokaz telewizyjnej wersji "Rozbitego dzbana" online

10 maja o godz. 17.00 Teatr Współczesny online zaprasza na telewizyjną wersję spektaklu "Rozbity dzban" Henryka von Kleista w inscenizacji i reżyserii Macieja Englerta.

Przekład Jacek Buras, scenografia Marcin Stajewski. W obsadzie m. in.: Zofia Kucówna, Wiesław Michnikowski, Henryk Bista, Marcin Troński

Sceniczna premiera w 1992 roku.

Osiemnastowieczna pruska wieś - Kulki - i jej specyficzna ekumena. Na pierwszym planie miejscowy sędzia Adam, postać komiczna i nie tylko... ma na wokandzie proces o stłuczenie pamiątkowego dzbana a nad głową - na domiar złego - wizytę Waltera (ówczesnego "rewizora"), który chce zlustrować sąd "w akcji". Następuje pełna mobilizacja, sprawy komplikują się odsłaniając to, co w sądzie skryte pod korcem i sędziowskim rynsztunkiem. Sędzia w stanie paniki pragnie zaprezentować się "po miastowemu". W ferworze żwawych przygotowań i... komediowej wartkiej akcji - ciemnota, obłuda, lizusostwo i cała reszta kryjąca się za "dostojną" fasadą luminarza prawa, wycieka jak z dziurawego... stłuczonego dzbana.

O sztuce pisano: "...Spektakl wyróżnia się przede wszystkim znakomitym aktorstwem. Wiesław Michnikowski udowadnia, że potrafi popisowo zagrać nie tylko komiczne poczciwiny, lecz także prawdziwego łajdaka, w którym śmieszność miesza się z autentyczną drapieżnością. Dzielnie sekundują mu Marcin Troński, Henryk Bista i dawno nie oglądana Zofia Kucówna. Mimo że ich role są bardziej jednowymiarowe - nie pozostawiają widza obojętnym. Reżyserowi udało się zaś z klasycznego tekstu uczynić ostrą satyrę na lokalnych kacyków, których przecież nie brakuje i dziś". [PAT]

Nowy przekład klasycznej komedii "Rozbity dzban" (1911 r.), przygotowany na zamówienie reżysera, Macieja Englerta, został oceniony przez krytyków bardzo wysoko, uznano go wręcz za majstersztyk. Oto co mówił o swojej pracy nad przekładem jej tłumacz, Jacek Buras w rozmowie z Tomaszem Kubikowskim:

"Mnie od początku nie interesowało tłumaczenie tekstów banalnych językowo. Dzisiaj też nie przyjmuję propozycji, jeśli nie ma w nich czegoś językowo ciekawego. W jakimś momencie, już w latach osiemdziesiątych, zabrałem się do oswajania dzisiejszej widowni z tekstami dawnymi. Na dobre zaczęło się to od Rozbitego dzbana w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Istniał wcześniejszy przekład, ale taki, jak to kiedyś się przekładało rzeczy romantyczne czy wcześniejsze - drewniany język, którym nikt nie mówi, a zwłaszcza nie mówi nim ludność wiejska, która jest bohaterem tej sztuki. Zastanawiałem się, jak to ugryźć, i w końcu zastosowałem gwarę, którą posługują się chłopi na wsi, a ponieważ od 1979 roku mamy chałupę pod Pułtuskiem, jesteśmy zaprzyjaźnieni z tymi ludźmi, więc już wtedy, na początku lat dziewięćdziesiątych, miałem ich mowę w uchu. Byłem w stanie wyobrazić sobie, jak daną kwestię wypowiedziałby dzisiejszy mieszkaniec wsi. Nie zawsze było to proste, niekiedy podpytywałem, jak oni by to czy owo wyrazili [...] - zawsze mi zależało, żeby to był przede wszystkim język możliwie zwyczajny, pozbawiony archaizmów, ale także wybitnie współczesnych sformułowań. To wędrówka po dość wąskiej kładce, z dużymi ograniczeniami co do użycia takich czy innych słów - albo zbyt starych, albo zbyt współczesnych - żeby język był w miarę neutralny, ale zarazem nie wyprany z kolorów".

Henryk von Kleist po burzliwym, pełnym cierpienia życiu pozostawał w zapomnieniu aż do samobójczej śmierci. Wyprzedzał czas, więc doceniono go po latach, ustawiono na piedestale i nazwano "specyficznie niemieckim geniuszem" i "wielkim wyrazicielem ducha niemieckiego". "Rozbity dzban" do dziś w aureoli "arcydzieła światowego komediopisarstwa" jest najcenniejszym utworem Kleista.