powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Opole. Trudny czas dla aktorów. "Zaciskamy pasa i czekamy"

Opolskie teatry nie wystawiają spektakli, więc aktorzy muszą liczyć każdy grosz. Dla artystów koronawirus to nie tylko zagrożenie dla zdrowia, ale i dla portfela, w którym niekoniecznie się przelewa.

Z powodu epidemii koronawirusa, rząd zadecydował o odwołaniu wszystkich imprez, koncertów i spektakli. W przypadku instytucji kultury oznacza to znaczne uszczuplenie budżetu, przez brak widzów i zarobku na biletach. To z kolei mocno odbije się na kieszeni aktorów: - Podobnie jak inne grupy zawodowe, bardzo obrywamy w czasie epidemii, starając się związać koniec z końcem i przeczekać ten trudny czas. Nasza sytuacja jest specyficzna, bo kultura jest zawsze ignorowana, a zwłaszcza w sytuacji, w której się znaleźliśmy - mówi jeden z opolskich aktorów.

Inny dodaje: - Nawet gdy sytuacja stanie się mniej groźna i restrykcje zelżeją, to ludzie, którzy zubożeli w czasie epidemii, najpierw będą chcieli podreperować swój budżet. Nikt nie będzie myślał o tym, by chodzić do teatru - przekonuje.

Aktorzy otrzymają dodatkowe wsparcie?

Etatowy aktor w publicznym teatrze najczęściej wynagradzany jest w systemie "łączonym". Dostaje tzw. podstawę - często bliską pensji minimalnej i - "normy" - honoraria za wyjście na scenę w dany wieczór. Nie ma spektakli - nie ma "norm". I aktor zostaje z minimalną.

W praktyce, dla aktorów, którzy w tym czasie nie występują na scenie, oznacza to konieczność takiego zaplanowania domowego budżetu, by przeżyć na wspomnianej podstawie. Zapytaliśmy dyrektorów opolskich teatrów, czy zaplanowali jakieś inne wsparcie finansowe dla aktorów, które zrekompensuje im brak wynagrodzenia, które normalnie otrzymaliby za występ na scenie. Krystian Kobyłka, dyrektor Opolskiego Teatru Lalki i Aktora, mówi, że zaplanował większą aktywność teatru w mediach społecznościowych. W związku z tym przekonuje: - Chciałbym, by aktorzy otrzymali wynagrodzenie za te działania, które będą podejmowane - mówi krótko Krystian Kobyłka, dyrektor Opolskiego Teatru Lalki i Aktora.

- Wszystkie nasze instytucje kultury zakończyły rok z zyskiem, więc dla nas najważniejsze jest zachowanie płynności finansowej i będziemy dbali o to, aby ta płynność została zachowana. Nie zostawimy dyrektora samego z tym problemem - mówi Magdalena Matyjaszek, naczelnik wydziału kultury w opolskim ratuszu.

"Siedzimy w domu, zaciskamy pasa i czekamy"

Wspomniana pensja podstawowa to również jedyne wynagrodzenie, które otrzymują aktorzy Teatru im. Jana Kochanowskiego (podlega Urzędowi Marszałkowskiemu). Choć w obiekcie trwa remont, to jednak władze regionu zapowiadały, że teatr będzie wystawiał swoje przedstawienia w innych miastach Opolszczyzny.

- Przez minione półrocze aktorzy mieli podpisane umowy i jeździli po miastach powiatowych z przedstawieniami. Teraz też tak będą postępować, więc nie będzie tak, że otrzymają pół roku wolnego - mówił Zbigniew Kubalańca, wicemarszałek województwa w grudniu ub. roku.

- Siedzimy w domu, zaciskamy pasa i czekamy. Nie jest wesoło, ale i tak jesteśmy w lepszej sytuacji niż koledzy i koleżanki z branży, którzy nie są zatrudnieni na etacie - mówi jedna z opolskich aktorek.

Zaplanowany remont

- W związku z wprowadzeniem stanu epidemii, sytuacja dotycząca wynagradzania aktorów nie uległa modyfikacji. W szczególności, nie zdecydowaliśmy się na wprowadzenie względem aktorów wynagrodzenia postojowego [równowartość czterech piątych minimalnego wynagrodzenia red.], co oznacza, że cały czas otrzymują oni normalne wynagrodzenia w dotychczasowej wysokości. Aktorzy nie grają i nie otrzymują z tego tytułu żadnej ekstra rekompensaty, tym niemniej zwracam uwagę, iż o ile można tak powiedzieć "szczęśliwie", stan epidemii zbiegł się w czasie z prowadzonym w naszym teatrze remontem, podczas którego i tak nie odbywają się spektakle. Remont Teatru planowany był z dużym wyprzedzeniem i aktorzy byli na niego przygotowani. Faktycznie zatem, stan epidemii, na tę chwilę, nie zmienia w naszym przypadku sytuacji faktycznej, oraz sytuacji finansowej aktorów - informuje Norbert Rakowski, dyrektor Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu.

Ministerialne wsparcie

Dodajmy, że minister kultury Piotr Gliński przypomniał niedawno w Programie III Polskiego Radia, że jego resort przeznaczy dodatkowe 20 mln na wsparcie projektów artystycznych w internecie w związku z zamknięciem placówek kulturalnych w wyniku epidemii koronawirusa.

"To będą pieniądze na najróżniejsze projekty, definicja będzie bardzo szeroka, zasady konkursu grantowego - bardzo liberalne" - zapowiedział Gliński. "Wszelka działalność artystyczna, wszelka związana z kulturą, którą można w wirtualnej rzeczywistości realizować i przedstawiać" - wyjaśniał minister cel programu.

Można zorganizować to "bardzo szybko" - dodał Gliński, ale nie powiedział, kiedy to się stanie. Wicepremier podkreślił, że pieniądze z nowego programu są po to, by zapłacić artystom za ich pracę, którą często nagle stracili. "Chcemy jakoś zasilić to środowisko" - tłumaczył.