powiększwersja do drukupoleć znajomemu

"Prędzej w morzu wyschnie woda, nim tu u nas będzie zgoda"

Dlaczego Klynstra chciał przypomnieć masowej telewizyjnej publiczności komedię Fredry? Być może dlatego, że przy dzisiejszym podziale politycznym społeczeństwa temat walki między dwoma obozami jest szczególnie aktualny - pisze Małgorzata Pabian z Nowej Siły Krytycznej.

Telewizyjna realizacja komedii Aleksandra Fredry przez Redbada Klynstrę-Komarnickiego to "Zemsta" w klasycznym wydaniu. Sceneria i kostiumy Karoliny Fandrejewskiej przenoszą nas w końcówkę XIX wieku. W inscenizacji brak nowatorskich zabiegów czy próby uwspółcześnienia sztuki. Reżyser skupił się na precyzyjnym wydobyciu z dramatu najbardziej znamiennych dla Polaków cech. Może swemu holenderskiemu pochodzeniu "po mieczu" zawdzięcza dystans do kraju bliskiego mu "po kądzieli", bo wykazuje znakomite rozumienie naszej mentalności. Za hrabią Fredro uwypukla takie przywary, jak najistotniejszą dla fabuły podatność na angażowanie się w spory i poszukiwanie powodów do konfliktów i podziałów; ale i jak fałszywą pobożność i moralną hipokryzję; czy skłonności do alkoholu: w scenach z Cześnikiem (Michał Czarnecki) i niestroniącym od alkoholu Dyndalskim (Mariusz Jakus), czy z Papkinem (Rafał Zawierucha), żądającym wina, gdy przychodzi z poselstwem do Rejenta (Grzegorz Mielczarek).

Dlaczego Klynstra chciał przypomnieć masowej telewizyjnej publiczności komedię Fredry? Być może dlatego, że przy dzisiejszym podziale politycznym społeczeństwa temat walki między dwoma obozami jest szczególnie aktualny i "Zemsta" trafnie to obrazuje. Jak mówi Cześnik: "Ja z nim w zgodzie? Wprzódy słońce w miejscu stanie!". Słowa te znakomicie oddają brak możliwości porozumienia się nie tylko w sferze publicznej, ale i w codziennych sytuacjach.

Jednocześnie spektakl zdaje się być rodzajem archaicznej telenoweli. Wysyłanie na przeszpiegi, swatanie, niejasne uczucia bohaterów sprawiają, że historię z Fredry ogląda się niczym serial kostiumowy, w którym intrygi i konflikty rządzą światem bohaterów. Także ten wymiar komedii chciał z pewnością uchwycić Klynstra, przerysowując na przykład sceny napomykające o romansie Podstoliny (Ewa Konstancja Bułhak) i Wacława (Marcin Stępniak), czy umizgi Papkina do Klary (Alicja Karluk).

Atutem spektaklu jest obsada. Na uwagę zasługuje w szczególności odtwórca Papkina, który znakomicie oddał komizm postaci, jej egocentryczny charakter. Zawierucha przezabawnie wykonał (z Podstoliną) piosenkę "Córuś moja, dziecię moje, co u ciebie szepce". Czarnecki wyeksponował burzliwość, krzykliwość i porywczość Cześnika. Reżyser wcielił się w epizodyczną rolę jednego z murarzy, mających naprawić ogrodzenie rozgraniczające dwie posiadłości. Jego kwestie ograniczały się do kilku zdań, acz przyznać trzeba, że Klynstra czuł się w tej roli znakomicie i wraz z innymi majstrami świetnie odegrał scenę rozmowy z Rejentem, demaskującą jego dwulicowość.

Jedne, co nie pozwala pochwalić w pełni spektaklu, to przesadna perfekcyjność wykonania. Aktorzy mówią piękną staropolszczyzną, idealnie recytują wiersz, akcentują emocje postaci, że aż nie chce się im wierzyć. Dialogi są mówione czasem na jednym oddechu, aktorzy wystrzeliwują riposty niczym pociski, co burzy naturalności rozmowy. Cześnik ledwie zdąży usłyszeć wieści od Papkina, a już traci kontrolę nad sobą, nie pozwalając dokończyć mu kwestii. Być może za tym stoi forma teatru telewizji, na jaką postawili twórcy tej "Zemsty".

**

Aleksander Fredro

"Zemsta"

reżyseria: Redbad Klynstra-Komarnicki

emisja premierowa: 24 marca 2020, TVP 1

występują: Ewa Konstancja Bułhak, Alicja Kalruk, Michał Barczak, Michał Czarnecki, Henryk Gołębiewski, Mariusz Jakus, Redbad Klynstra Komarnicki, Grzegorz Mielczarek, Marcin Stępniak, Stefano Terrazzino, Rafał Zawierucha

*

Małgorzata Pabian - studentka II roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Pisze scenariusze, opowiadania i wiersze. Pracuje w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu w dziale obsługi widowni.