powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Spojrzenie na człowieka

Marzec 2020 r. rozpoczął się mocnym uderzeniem środowiska tańca - w jego pierwszym tygodniu w Warszawie odbyło się aż dziesięć spektakli. I choć zabrakło w nim pokazów reprezentujących tzw. nowy taniec (ten nurt konceptualny określany jest też jako "nowa choreografia") to na pierwszy plan i tak wybiły się prace badające tematy społeczne - pisze Sandra Wilk.

To jest bardzo dobra wiadomość, wyraźny sygnał, że taniec współczesny nie jest oderwany od realności, a artyści starają się komentować prawdziwe problemy - polityczne, obywatelskie, dotyczące relacji międzyludzkich czy trudności emocjonalnych, które potrafią człowieka drążyć bez końca.

Mieliśmy więc okazję zobaczyć, jak tancerze balansują między konserwatyzmem a liberalizmem szukając granic w intymnych relacjach damsko-męskich (w "Showreel" Urszuli Bernat-Jałochy i Marcina Motyla, a także w "Impossible" Claire Saintard i Marka Klajdy) albo rozważając obecny stan praw kobiet i postrzeganie ich roli w społeczeństwie ("Lilith" Teatru Tańca Zawirowania). Mogliśmy zastanowić się nad zaburzeniami odżywiania, z powodu których na świecie co 62 minuty umiera co najmniej jedna osoba ("See me" Elizy Kindziuk), a także zastanowić się nad konsekwencjami niedoborów funkcjonowania hipokampu, struktury mózgu odpowiedzialnej m.in. za chorobę Alzheimera ("Hippocampus" Michała Adama Górala).

O niespełnieniu, wiecznej tęsknocie czy obsesyjnych myślach opowiadały nam tancerki Marta Kosieradzka ("Electronic mermaid") i Aleksandra Krajewska ("Lullaby for the Restless"), a o walce z własnym ciałem Claire Saintard ("You will never know"). Z kolei w sposób bardziej performatywny pokazał się Nowy Teatr prowadzący w spektaklu "Masakra" rozważania m.in. na temat polityki kryjącej się za historią tańców latynoamerykańskich, a Komuna Warszawa w swoim "RODOS" podjęła się badania miejskiego "podziemia" społecznego, pokazując nam świat relaksu i rozrywki Polaków spędzających wolny czas przy grillu w Rodzinnych Ogrodach Działkowych.

Wszystkie te propozycje składają się w barwną mozaikę warszawskiego tańca i przedstawiają artystów, którzy nie są obojętni wobec drugiego człowieka. Pokazują, że stołeczni twórcy nie uważają, że "moja chata z kraja", że nie zamykają się w dyskusji o samej technice ruchu i nie wracają - jak w balecie - bez końca do przeszłości. Dają też nadzieję, że wkrótce na rynku teatru ruchu pojawi się więcej spektakli zajmujących się np. podejściem do uchodźców na granicy Turcji i Grecji, wojną w Syrii, sytuacją Kurdów, globalnym ociepleniem, ekologią, liczbą gwałtów w Meksyku lub Chile, poziomem przemocy domowej w Polsce, stanem demokracji czy zagrożeniami płynącymi z narastającego skrajnego nacjonalizmu i neofaszyzmu...

Przykładem może być wystawiana od grudnia 2019 r. w Centrum Teatru i Tańca w Warszawie nowa choreografia Karoliny Kroczak. Jej "Empty Bodies" (na zdjęciu) w wykonaniu Teatru Tańca Zawirowania w sposób wstrząsający podejmuje problem ekologii i naszego dyktatu nad światem przyrody.