powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Kapitan Żbik rozgrzesza

"Kapitan Żbik i żółty saturator" na podstawie serii komiksów "Kapitan Żbik" w reż. Wojciecha Kościelniaka w Teatrze Syrena w Warszawie. Pisze Bronisław Tumiłowicz w Przeglądzie.

Teatr Syrena nową premierą wkracza dziarsko w dyskurs polityki historycznej i mimo obowiązujących trendów pokazuje w zabawowy i roztańczony sposób "wyklętą" rzeczywistość PRL. Spektakl Wojciecha Kościelniaka z muzyką Mariusza Obijalskiego nie próbuje stygmatyzować ludzi z lat 70., a to już niemal rewolucyjne podejście. Lista atrybutów, które przedstawiciele dawniejszych pokoleń ujrzą w przedstawieniu, jest zaiste długa: orzeł bez korony, uliczny saturator, Supersam, Wars, Pewex, PKiN, Junior, bar Zodiak, rotunda, butelki z mlekiem, tranzystor i samochód Warszawa, obraz kontrolny TVP, kiosk Ruchu, automat telefoniczny, kartki na żywność, logo MO, stare neony itp., itd. Czy Warszawa lat 70. była rzeczywiście rozśpiewana i roztańczona, czy była stolicą koszul nonajron i społecznych akcji zbiórki makulatury? Wydaje się, że twórcom spektaklu chodziło nie tylko o komiksową zabawę, ale także o uwznioślenie nostalgicznych "weteranów stania w kolejkach", tęskniących za życiem pełnym wolności i barw.