powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Olsztyn. Premiera "Wroga publicznego" w sobotę

Spektakl "Wróg publiczny" według Istvna Tasndiego, będący opowieścią otym, jak bohater stał się antybohaterem, przygotowują aktorzy Teatru. im Jaracza w Olsztynie. Premiera spektaklu, który wyreżyserował Zbigniew Brzoza, odbędzie się w sobotę.

Dyrektor Teatru im. Jaracza w Olsztynie Zbigniew Brzoza powiedział, że realizacja sztuki jest ciekawa zarówno z powodu kontekstu politycznego, który zmusza do refleksji nad kryzysem wartości w Europie, ale jeszcze bardziej z powodu samego tekstu.

Tytułowym wrogiem staje się Michael Kohlhaas, hodowca i handlarz koni. Historia zaczyna się od pozornie błahej sprawy. Handlarz zostaje niesłusznie obciążony dodatkowym podatkiem. Mężczyzna nie zgadza się na bezprawną egzekucję należności i domaga się sprawiedliwości. Oczekując przestrzegania prawa coraz bardziej angażuje się w konflikt z władzami.

- Tekst został genialnie przetłumaczony przez Jolantę Jarmołowicz i Jerzego Czecha. To arcydzieło translatorskie. Ten tekst ma w sobie coś z kabaretu ludowego i w pewnym sensie udało nam się wypracować przedstawienie, które korzysta z pewnego rodzaju uproszczeń, znaków, z wielu środków wyrazu i to ze sobą współgra, opowiada dość ciemną historię - powiedział w środę Brzoza.

Jak wskazał, - to opowieść o antybohaterze, który zaczyna jako bohater, jako sprawiedliwy a skończy jako osoba, która wyrzekła się w trakcie walki swoich wartości, przejmując pragmatyzm w działaniu a potem dała się sprzedać, jak byśmy to dziś nazwali, establishmentowi i na koniec została nikim.

- W zależności od tego, kto opowiada tę opowieść i gdzie kładzie akcent, to historia albo o buntowniku ludowym, albo o "pełnokrwistym populiście" albo o kimś, kto wykorzystał swoje możliwości i został dworakiem- ocenił reżyser.

Jak napisał we wprowadzeniu do sztuki autor songów Jerzy Czech, pierwowzorem głównego bohatera jest autentyczna postać. Nazywał się nieco inaczej - Hans Kohlhase, i mieszkał na terenie dzisiejszego Berlina. Kiedy jechał na targ w Lipsku, saski junkier zajął mu bezprawnie parę koni. Dwa lata upominał się handlarz o sprawiedliwość, aż w końcu ze zbrojnymi kompanami zaczął szukać jej na własną rękę. Musiał mieć spore poparcie wśród ludu, skoro grasował w Saksonii i Brandenburgii przez 6 lat, póki w roku 1540 nie został schwytany i stracony - wyjaśnił Jerzy Czech.

Widzowie historię Kohlhaasa poznają ze szczególnego punktu widzenia: skazanych na rzeź dwóch wspaniałych koni handlarza. Scenariusz daje możliwość wykorzystania bardzo ciekawych rozwiązańscenicznych i stwarza okazję do wykreowania wyjątkowo fascynujących ról - podają twórcy.