powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Marian Pysznik. Pożegnanie (07.09.1931-20.02.2020)

Marian Pysznik od dawna uznawał aktorstwo za zamknięty rozdział swojego życia, zaś to, że w latach dwutysięcznych jeszcze kilkakrotnie stanął przed kamerą, grając w szkolnych etiudach oraz w jednym odcinku telenoweli "Klan", uważał za dodatkowe "przygody" artystyczne, nie liczące się już w jego biografii - wspomina Rafał Dajbor.

Od lat poświęcał się reżyserii programów estradowych oraz realizacji i reżyserii telewizyjnej. Wcześniej jednak, po ukończeniu wydziału aktorskiego łódzkiej PWSF w 1958 roku, występował w Teatrze Powszechnym w Łodzi oraz w teatrach warszawskich: Ludowym i Klasycznym. Pracę z nim szczególnie cenił sobie Jerzy Antczak. Marian Pysznik współpracował z Antczakiem jako aktor, asystent reżysera lub realizator telewizyjny w Teatrze Telewizji ("Sędzia i jego kat" Dürrenmatta, "Wspólny pokój" Uniłowskiego, "Trzy siostry" i "O szkodliwości palenia tytoniu" Czechowa, "Szklana menażeria" Williamsa, "Dudek" Feydeau) oraz w filmach (telewizyjny "Wystrzał", serial "Hrabina Cosel"). I to właśnie Jerzy Antczak jako jeden z pierwszych, poinformował w mediach społecznościowych o śmierci Mariana Pysznika.

Pan Marian przez wiele lat reżyserował estradowe programy muzyczne i dziecięce. Wcześniej także wojskowe. W 1998 roku współpracował jako realizator telewizyjny z wybitną śpiewaczką i reżyser operową Marią Fołtyn, gdy ta realizowała w formie spektaklu telewizyjnego "Halkę" Moniuszki w swojej reżyserii i choreografii Janusza Józefowicza. Jak powiedziała pół żartem pół serio w pożegnalnej mowie w Kościele Środowisk Twórczych Krystyna Gucewicz - już za sam fakt wytrzymania współpracy z Marią Fołtyn należały mu się medale.

Prywatnie był mężem znakomitej aktorki, a od kilku lat także "modelki trzeciego wieku" Heleny Norowicz oraz człowiekiem o niebywałej wręcz, bezinteresownej życzliwości. Wiedząc, że prowadzę stronę poświęconą Mariuszowi Gorczyńskiemu (z którym studiował w łódzkiej szkole), gdy spotykaliśmy się - głównie na pogrzebach - zawsze poznawał mnie z kimś, kto mógłby mi pomóc w zdobywaniu kolejnych informacji o Gorczyńskim. Co znamienne - robił to z własnej inicjatywy, nieproszony przeze mnie, bo przecież nie wiedząc, że dana osoba znała Gorczyńskiego, nawet nie miałbym go jak poprosić o poznanie mnie z tą osobą. A gdy zapytałem go, czy mógłby podarować mi folder wydany w 1970 roku z okazji jubileuszu Zespołu Estradowego Wojsk Lotniczych "Eskadra" (w którym współpracował z Gorczyńskim), zgodził się od razu, choć prośba była dość śmiała. Poprosiłem przecież, by po prostu dał mi coś, co przez pół wieku było jego własnością... Na przekazanie mi tej unikatowej broszury umówiliśmy się latem 2019 roku w kawiarni "Mozaika" przy Puławskiej w Warszawie. Pan Marian był wtedy w doskonałej formie. Przegadaliśmy przy tej okazji chyba z dwie godziny.

Ostatni raz widzieliśmy się w grudniu 2019 na Cmentarzu Komunalnym Południowym w Antoninowie pod Warszawą na pogrzebie Ryszarda Szadaja. Wtedy także Marian Pysznik wyglądał doskonale. Przywitaliśmy się serdecznie. Szliśmy razem w kondukcie. Nic nie wskazywało, że to ostatnie tygodnie jego życia.

Marian Pysznik, po mszy żałobnej w Kościele Środowisk Twórczych w Warszawie, został pochowany w grobie rodzinnym na Starym Cmentarzu w Jarosławiu na Podkarpaciu.