Niewinni winowajcy

Halina Winiarska i Jerzy Kiszkis zostali zgłoszeni do tytułu Honorowego Obywatela Miasta Gdańska. Są oni nie tylko legendą "Solidarności", ale także wybitnymi aktorami od przeszło półwieku związanymi z Gdańskiem - pisze Grażyna Antoniewicz w Polsce Dzienniku Bałtyckim.

«Halina Winiarska i Jerzy Kiszkis w Teatrze Wybrzeże stworzyli wiele niezwykłych kreacji aktorskich. Ona do historii polskiego teatru przeszła dwiema wielkimi rolami: Molly Bloom w "Ulissesie" Joyce'a (zagrała ją również na Biennale w Wenecji) i Raniewskiej w "Wiśniowym sadzie" Czechowa. On to także znakomity aktor o wielu możliwościach scenicznych.

- Myślę, że projekt nadania Halinie Winiarskiej i Jerzemu Kiszkisowi godności honorowych obywateli miasta Gdańska jest wyjątkowo trafiony. Są to niewątpliwie wybitni artyści, jak też wybitne postacie naszego życia kulturalnego i nie tylko - opowiada Władysław Zawistowski, przez wiele lat kierownik literacki Teatru Wybrzeże, obecnie dyrektor departamentu kultury w Urzędzie Marszałkowskim.

Pół wieku w Gdańsku

- Warto przypomnieć, że Halina Winiarska i Jerzy Kiszkis przyjechali do Teatru Wybrzeże pod koniec lat 60. i od tego czasu są na stałe związani z Gdańskiem. Czyli, jak by nie patrzeć, to już ponad pół wieku. Oboje, a zwłaszcza Halina Winiarska, byli czołowymi aktorami w czasach teatru Marka Okopińskiego i Stanisława Hebanowskiego, ale również później w czasach Krzysztofa Babickiego. Halinę Winiarską pamiętamy jako Matkę w sztuce Witkacego, Maleńką Alicję u Albee'ego, Bazylissę Teofanu w sztuce Micińskiego w reżyserii Stanisława Hebanowskiego i oczywiście, z wielu innych wielkich ról.

Ważne jest słowo

- Oboje reprezentują tradycyjny model teatru rapsodycznego, w tym sensie, że dla obojga niezwykle ważne jest słowo - mówi Władysław Zawistowski. - To jak to słowo wypowiadamy, jakie brzmienie mu nadajemy, jaki sens, jaką nośność. Nic zresztą dziwnego, że Jurek Kiszkis również przez wiele lat uczył wymowy i to nie tylko na uczelniach świeckich, ale również w seminarium duchownym, czyli uczył niejako księży kazań. I oczywiście, pamiętać trzeba o ich politycznej działalności, związkach z pierwszą "Solidarnością". Było to działanie na rzecz przyszłej, wolnej Polski.

Władza kontra Joasia Kiszkis

- Przypomina mi się pewna anegdota - dodaje Władysław Zawistowski. - Zarówno Halina Winiarska, jak i Jerzy Kiszkis zostali w grudniu 1981 roku internowani. W domu została sama, bez opieki, ich córka Joanna, wówczas bodaj uczennica liceum. Kiedy do szkoły, w której się uczyła, przyszedł jakiś oficer milicji i tłumaczył, jak to łagodnie władza się obchodzi z opozycją, Joanna Kiszkis wstała i z odwagą zaprzeczyła jego słowom. Wskazując na swój własny przykład nieletniej dziewczyny, która została sama, bo rodziców internowano.

Niewinni winowajcy

- Jakiś czas potem Kiszkisowie zostali zwolnieni z tego "internatu" i od razu pierwszą premierą, którą graliśmy w Teatrze Wybrzeże i w której oni występowali, była sztuka "Niewinni winowajcy" rosyjskiego klasyka Aleksandra Ostrowskiego - pamięta Władysław Zawistowski. - Wydrukowaliśmy afisz, na którym u góry widniał napis "Niewinni winowajcy", a pod spodem, występują: Halina Winiarska i Jerzy Kiszkis. Wtedy Komitet Wojewódzki Partii urządził straszną awanturę, że to jest ze strony teatru sabotaż, manifestacja, że specjalnie chcemy wyeksponować małżeństwo Kiszkisów jako "kombatantów". Wymagało to pewnej walki, żeby władza stanu wojennego zgodziła się na wystawienie tej premiery, chociaż nie miała ona nic wspólnego z polityką.

Odważnie zabiera głos

- Potem było jeszcze wiele ról, ale też wiele spotkań w takich miejscach, gdzie trzeba było zabrać głos - mówi Władysław Zawistowski. - Pamiętam znakomite przemówienie Jurka Kiszkisa pod Trzema Krzyżami, w czasie którejś z manifestacji KOD-u, jeszcze przeciw pacyfikacji Trybunału Konstytucyjnego. Dzisiaj też nie milczą, też potrafią zabrać głos, kiedy jest taka potrzeba. Jest mi miło przy tej okazji przypomnieć, że Jerzy Kiszkis i Halina Winiarska są także jednymi z pierwszych laureatów Wielkiej Pomorskiej Nagrody Artystycznej za całokształt dokonań. Naprawdę wielkich i niezwykłych!

"Przed sklepem jubilera"

W sierpniu 1980 r. z grupą aktorów z Trójmiasta Halina Winiarska i Jerzy Kiszkis wspierali strajkujących w Stoczni Gdańskiej występami w słynnej sali BHP. Jesienią uczestniczyli w strajku okupacyjnym.

Próby dramatu Karola Wojtyły "Przed sklepem jubilera" [na zdjęciu] zaczęto w październiku 1981 roku. Wszystko zmierzało do premiery. Robiono dekoracje, ustawiano światła. Stan wojenny przerwał przygotowania. To wtedy Halina Winiarska i Jerzy Kiszkis zostali internowani.

"Pozostawanie na wolności obywatela Kiszkis Jerzy Kazimierz zagrażałoby bezpieczeństwu Państwa i porządkowi publicznemu przez to, że podejmuje działania o skutkach anarchizujących życie społeczeństwa wojew. gdańskiego" - taka była decyzja Komendy Woj. MO.

Próby wznowiono, kiedy wrócili, choć towarzysze z Komitetu Wojewódzkiego Partii obawiali się, co będzie, jeśli zaczną się owacje na ich cześć.

Premiera odbyła się w lutym 1982 roku.

Owacje były, ale sztuki nie zdjęto z afisza. "Przed sklepem jubilera" Halina Winiarska i Jerzy Kiszkis wystawiali wcześniej z młodzieżą u dominikanów.

- To ojciec Hejmo sprawił, że zainteresowaliśmy się tym dramatem. Zadzwonił z pytaniem: Czy państwo mogliby zagrać ten tekst w duszpasterstwie akademickim? To był kamyk, który uruchomił lawinę - wspominał przed laty Jerzy Kiszkis.

Potem gdańscy aktorzy jeździli z dramatem po Polsce, czytając go w kościołach, salkach katechetycznych i wielu miejscach.

- To było wielkie przeżycie. Ten tekst nas od razu zafrapował - opowiadała Halina Winiarska. - Jest piękny, ale nie ma tekstu Papieża, który by mnie tak do cna nie zachwycił.

Żabie oczko na widowni

- To były czasy, gdy wybuchła "Solidarność" i zachłysnęliśmy się wolnością - wspomina Jerzy Kiszkis. - Na jednym z przedstawień były tak zwane "żabie oczy", straszne, bo generała Andrzejewskiego, który podpisywał decyzję o naszym internowaniu. Pewnie przyszedł sprawdzić, jak reaguje widownia. A ludzie zachowywali się wspaniale. Kiedy graliśmy, towarzyszyła nam taka cisza, że wydawało się, że nikogo nie ma. To było fascynujące. Często po spektaklu widzowie zjawiali się za kulisami, aby podziękować, przynosili kwiaty...

Głosowanie nad wnioskiem o nadanie Honorowego Obywatelstwa Gdańska odbędzie się na najbliższej sesji Rady Miasta 27 lutego. Jeżeli projekt uchwały w tej sprawie zostanie przegłosowany, w kwietniu odbędzie się uroczyste nadanie tytułów. Najprawdopodobniej odbędzie się to w Dworze Artusa.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego