"Halka" o Januszu

"Halka" Stanisława Moniuszki w reż. Mariusza Trelińskiego w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej w Warszawie, koprodukcja z Theater an der Wien we Wiedniu. Pisze Dorota Szwarcman w Polityce.

«Pojawił się wreszcie na naszej scenie narodowej Piotr Beczała jako Jontek (choć tylko na trzy spektakle), i jest to prawdziwa kreacja. Wcześniej pokazał ją w tej samej realizacji w grudniu, na scenie Theater an der Wien, we wszystkich sześciu przedstawieniach. On jeden z tamtejszej obsady wystąpił również w Warszawie, ale i u nas śpiewacy nie zawiedli; najciekawsza, bardzo ekspresyjna jest Izabela Matuła w tytułowej roli. Chór i orkiestra spełniają niezwykle trudne zadanie przy bardzo szybkich tempach, nadanych przez dyrygenta Łukasza Borowicza (jest też wiele skrótów w partyturze). Jeśli zaś chodzi o inscenizację, trudno tu o niespodziankę: Mariusz Treliński od lat działa według tego samego schematu. Nawet gdy - jak w przypadku "Halki" - bohaterką jest kobieta, a w centrum akcji jest jej dramat, przerabia on sztukę na opowieść o mężczyźnie i jego problemach ze sobą, a postać kobieca jest tylko jego wizją, wyrzutem sumienia. W "Halce" efekt jest szczególnie groteskowy, ponieważ uwodziciel Janusz (Tomasz Rak), którego reżyser uczynił głównym bohaterem, jest w rzeczywistości postacią poboczną i ma tylko jedną krótką arię (Halka ma ich aż trzy). Polskiej publiczności jednak spektakl będzie się raczej podobał, ponieważ odziera on tę ogólnie znaną historię z folklorystycznego sztafażu. Rzecz dzieje się w latach 70. w zakopiańskim hotelu Kasprowy (choć dekoracje Borisa Kudlićki i kostiumy Doroty Roqueplo są zbyt estetyczne jak na PRL). Halka jest tu pokojówką, Jontek szefem kelnerów, Dziemba szefem hotelu, a Stolnik, ojciec Zofii, narzeczonej Janusza, chamskim nuworyszem. Przedstawiane wydarzenia są wspomnieniem Janusza, co chwila budzącego się w hotelowym pokoju. W jego wizjach wciąż trwa wesele, prostackie i pijackie, jak w filmie Smarzowskiego. Mamy więc swojskość, ale zupełnie innego rodzaju. Spektakl ma przy tym niemało mankamentów, a największym jest hałas wywołany przez scenę obrotową będącą w ciągłym użyciu, co przeszkadza w odbiorze muzyki.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego