powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Rodzicu, odrób tę lekcję. To ważne!

"Kajtuś Czarodziej" Teatru Czwarte Miasto to obowiązkowy spektakl dla każdego rodzica. Można powiedzieć, że nawet bardziej kierowany do starszej publiczności niż dzieci - pisze Paulina Janas z Nowej Siły Krytycznej.

Antoś, nazywany przez rówieśników Kajtusiem, pragnie poznawać życie, zdobywać wiedzę, doświadczać przygód, czym wprowadza nas w swój magiczny świat. Dorośli powinni spojrzeć z większym dystansem na wybryki podopiecznych, są one spowodowane tylko ciekawością, a przecież ciekawość to ogromny dar. Starszy widz będzie miał w Teatrze na Plaży, w którym pokazywany jest spektakl, wiele momentów do śmiechu, usłyszy dużo zabawnych tekstów. Pierwsza scena to wybór głównego bohatera i budowanie sceny. Jesteśmy świadkami kulis tej sytuacji - niestety już ona ukazuje niesprawiedliwość. Marząca o głównej roli dziewczyna zostaje wyśmiana przez towarzyszy, a Kajtusiem zostaje chłopiec, któremu wcale się to nie widzi.

Dwa krzesła postawione na podeście pozwoliły Magdalenie Kurek stworzyć scenografię do niemal wszystkich miejsc akcji. I to bardzo pomysłowo. Na wózku z krzesłami przyglądamy się domowi głównego bohatera, ale też aptece, sklepowi papierniczemu, tytoniowemu czy pralni - będących przedmiotem jednego z wielu zakładów Kajtusia. Dzięki nim chłopiec ma możliwość udowadniania odwagi, a to udając, że chce coś kupić (mimo braku pieniędzy), a to całując nieznaną koleżankę.

Piosenki napisane przez Martynę Janczewską i Macieja Konopińskiego świetnie oddają poczucie zawodu, jakie odczuwa chłopiec reakcjami starszych. Wiecznie czepiający się rodzice prowokują w nim wyśpiewanie wszystkich zakazanych mu czynów: "Tu nie stój, tak nie rób..." (muzykę uatrakcyjnia perkusja złożona z dwóch talerzy i wiadra po farbie, gra na niej Piotr Brajewski). Ich marzeniem byłoby dziecko spokojne, powściągliwe, niezakłócające spokoju. Sytuacja szkolna pokazuje natomiast, że to nie dzieci a dorośli mają problem. Generowane przez uczniów "incydenty" to tylko spoglądanie przez okno, zabawa długopisem czy kręcenie się na krześle. Jak bardzo więc zapominamy, że młody człowiek z natury nie dorówna dorosłemu w utrzymaniu koncentracji czy powściągliwości w wielu sytuacjach. Wymaganie od dzieci, by zachowywały się jednostajnie, zabija w nich pasję i dociekliwość.

Tu na szczęście bohater jest nieugięty. Nie poddaje się dla dobra sprawy. Walczy o... pieniądze! Chłopiec zdaje sobie sprawę jak ważne są dla ludzi. Mimo ciągłego powtarzania przez rodziców, że nie dają szczęścia, postanawia je wyczarować. Tłumaczy, że gdyby jego rodzina miała pieniądze, wiele spraw w życiu potoczyłoby się lepiej: mama nie musiałaby trafić do szpitala, bo wyjazd na wieś załatwiłby jej wyleczenie, a ojciec otworzyłby warsztat. Kajtusiowi, z pomocą dzieci na widowni, udaje się wyczarować mnóstwo pieniędzy, które spadają z sufitu. Dzieci wracają do domu bogatsze o banknoty i pierwszą kartę z najnowszego numeru dziennika "Kajtuś Czarodziej". Pierwsza strona poświęcona jest prawom dziecka według Janusza Korczaka. To dwadzieścia jeden punktów, które każdy rodzic powinien uwzględnić w relacji z dzieckiem. Na drugiej stronie znajduje się kolorowanka autorstwa młodziutkiej Kaliny Konopińskiej. Przewidziano więcej interakcji z publicznością niż tylko wyczarowanie banknotów. Kajtuś (Mateusz Feliński) i jego przyjaciel (Hanka Łubieńska) często podejmują z nią dialog.

Spektakl nie jest wolny od momentów grozy. Opowieść babci o zegarze, który tykał tylko wtedy, gdy miało wydarzyć się coś przykrego (na przykład śmierć dziadka) budzi w Kajtusiu płacz. Ojciec gani babcię za straszenie dziecka, ale finalnie scena ma dobry wydźwięk - dzieci przekonują się, że nie trzeba lękać się przedmiotów. Ojciec wyciąga spod zegara złocone nogi i uświadamia dzieciom, że sami nadajemy im upiorne znaczenia, a one służą nam tylko do codziennego użytku.

Nie potrzeba wielu rekwizytów, bo energia aktorów porywa. Ubrani w białe kalesony i bluzki, wcielają się w różne role, czasu na przebranie jest niewiele, dlatego też bardziej charakterystyczne postaci zarzucają na siebie tylko chustę (babcia) czy sweter (nauczycielka). Mama ma na szyi sznur przewiązanych blistrów z tabletkami, bo jak mówi - najważniejsze jest zdrowie.

"Kajtuś Czarodziej" w reżyserii Macieja Konopińskiego to spektakl dla każdego. Poucza, że nikt nie jest idealny, każde dziecko to indywidualista, poszukiwacz, którego trzeba wspierać w marzeniach, a wyciąganie szybkich wniosków może okazać się pochopne i krzywdzące.

---

Janusz Korczak

"Kajtuś Czarodziej"

reżyseria: Maciej Konopiński

Teatr Czwarte Miasto, premiera: 15 lutego 2020 w Teatrze na Plaży w

Sopocie

występują: Martyna Janczewska, Hanka Łubieńska, Dorota Sadowska, Mateusz Feliński, Jakub Piprowski

---

Paulina Janas - absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie (specjalizacja teatrologiczna i edytorska). Studentka III roku śpiewu solowego w Akademii Muzycznej w Gdańsku.