powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Budując Monteverdiego

"Il Ballo delle Ingrate" zostało wystawione w ramach Opery Rary, czyli krakowskiego festiwalu operowego, ze wspaniałą ideą pokazywania dzieł rzadziej prezentowanych i będących poza stałym repertuarem operowym - o dziele Claduio Monteverdiego pisze Joanna Raba z Nowej Siły Krytycznej.

"Co można zrobić, jeśli niebo nie okazuje mi łaski" - śpiewa po włosku pani w niebieskim uniformie i żółtych rajstopach, zmywając podłogę krakowskiego MOCAK-u. Pracuje nieśpiesznie wokół metalowego rusztowania, na którym siedzi mężczyzna w odblaskowej kamizelce i kasku budowlanym i przygrywa jej na teorbie (Andreas Arend). Za chwilę przyjdzie ich kolega i fiknie gwałtownego kozła na śliskiej podłodze, którą przed chwilę zajmowała się sprzątaczka. Młoda i rezolutna pracownica w czarnym kombinezonie z uprzężą do pracy na wysokościach i goglami sprawdzi, czy aby na pewno jej kolega żyje.

Nie, nie są to pracownicy Muzeum Sztuki Współczesnej, tylko profesjonalni śpiewacy, którzy wykonują jedno z mniej znanych dzieł Claduio Monteverdiego "Il Ballo delle Ingrate". Artyści rozwijają wielki rulon, kojarzący się z planem budowy, i czytają didaskalia opery; prospekt ma przedstawiać wejście do mitologicznego piekła, przed którym będzie stał jego władca Pluton (Jerzy Butryn), uwalniający tytułowe grono Niewdzięcznych Pań. Bóg podziemi, oswobodzi je na krótką chwilę, czyniąc przysługę Wenus i jej synowi Amorowi, którzy skarżą się, że ziemskie kobiety, tak piękne, ale uparte, są niewzruszone na miłość mężczyzn. Niewdzięczne dusze mają swoim widokiem i lamentem uświadomić im, jaki los może je czekać, jeśli będą trwały w uporze.

Notabene, owymi duszami są muzycy, którzy wyczytani przez Vincenzo Capezzuto wspinają się na rusztowanie, gdzie pod wodzą dyrygenta i klawesynisty Marcina Świątkiewicza zadbają o oprawę instrumentalną opery; do teorby dołączają więc skrzypce (Zofia Wojniakiewicz / Beata Nwrocka), altówka (Jacek Dumanowski / Teresa Wydrzyńska) oraz Wiolonczela (Konrad Górka).

W tym czasie pracownicy budują własną wersję bram piekła, daleką od barokowego prospektu, który z pewnością bogato aranżowano ponad czterysta lat temu, aby uczcić małżeństwo księcia Mantui. I najwyraźniej świetnie się bawią! Wykorzystują wentylatory, foliowe worki, rzucają między siebie czarne pudła, układają z nich wieżę, jeżdżą na skrzyniach transportowych, bawią się narzędziami budowlanymi, organizując własny teatr cieni. Krótko mówiąc pracownicy budowy spędzający kreatywnie czas bez nadzoru kierownika.

Wszystko wydaje się niewymuszone i lekkie. Wygląda to tak, jakby opera Monteverdiego przydarzyła im się przez czysty przypadek, bez wysiłku wyśpiewana i zorganizowana na poczekaniu. Energiczny i wesoły Vincenzo Capezzuto bawiący się z widownią piłką tenisową, śpiewający jasnym, pięknym altem - to Wenus. Jej syn Amor (urokliwy sopran Jolanta Kowalska-Pawlikowska) biega wokół rusztowania zaplątany w neonowe sznury i majstruje przy urządzeniach śrubokrętem. Niedaleko nich swoimi sprawami zajmuje się ubrany w neonową czapkę i robocze spodnie Piotr Windak (tenor), zamalowując "Śpiącą Wenus" Giorgione fluorescencyjnymi farbami. Pomaga mu w tym Ilona Szczepańska (alt), nasza utalentowana sprzątaczka, która w humorystyczny sposób otworzyła operę arią "Che si pu fare". Jej również przypadnie rola głównej Niewdzięcznej, której szarą szatę upstrzoną łzami również opisywały didaskalia. W inscenizacji Magdy Szpecht to zwykła folia, która pod wpływem kolorowego światła i kropli wody, zamienia się w prawdziwe cudo. W tej budowlanej kreacji i foliowej torebce na głowie zawiniętej jak turban wielkiej diwy Ilona Szczepańska śpiewa lament, żegnając się ze słońcem.

Całość wydaje się wspaniałą żonglerką humoru, wyobraźni i żartu. Reżyserka pokazała, że znaczne oddalenie od dosłowności w operze nie musi być ryzykowne ani inwazyjne. Mieszanina rzeczywistości wesołych robotników na rusztowaniu z mitologizującym dziełem Monteverdiego wypadła bardzo ożywczo.

Również scenografia Jana Simona wpisała się w surowe wnętrze MOCAK-u lepiej, niż można sobie wymarzyć. Odwiedzający wystawy w ciągu dnia, często upewniali się u obsługi, czy "aby na pewno jest tutaj grana opera wieczorem, czy może to remont". Przestrzeń tak odległa od barokowych widowisk wsiąkła w charakter muzeum, podobnie jak pełne energii, charyzmy i swobody postaci, pomiędzy które reżyserka rozdzieliła role.

Dzieło Monteverdiego zamyka coś więcej niż lament Niewdzięcznych, mistrzowsko odśpiewany przez wszystkich artystów. Kiedy śpiewacy milkną i ustawiają się przy wentylatorach, z głośników rozbrzmiewa aranżacja muzyczna Teoniki Rożynek stworzona na bazie fragmentów z "Il Ballo delle Ingrate". Końcowe wezwanie Niewdzięcznych "Aprendete pieta" - "Nauczcie się miłosierdzia" - pobrzmiewa długo w zapętlonej wariacji, ciemniejszej niż jasny, barokowy ton Monteverdiego. Muzyka szumi w uszach widzów, podczas gdy czwórka śpiewaków nagania folię wentylatorami skierowanymi ku górze, a Pluton kieruje nią tak, aby nie wypadła z bram piekła. Ten pospolity przecież przedmiot gra swoją rolę niezwykle dobrze, tworząc lekką smugę i absorbując światło, które rzucają reflektory. Szczególnie, gdy na scenie robi się ciemniej, a neony przechodzą w zimne stłumione barwy, folia sprawia wrażenie niezwykłego widma. Na koniec nieszczęsna dusza przywiera do sufitu, muzyka Rożynek również "uspokaja" ciemne barwy, na moment niewyraźnie wraca w tony Monteverdiego i światła gasną, a wszystko cichnie.

"Il Ballo delle Ingrate" zostało wystawione w ramach Opery Rary, czyli krakowskiego festiwalu operowego, ze wspaniałą ideą pokazywania dzieł rzadziej prezentowanych i będących poza stałym repertuarem operowym. Oprócz "Balu Pań Niewdzięcznych, w ramach tej edycji można było zobaczyć także utwory Antonína Dvořáka, Gioacchino Rossiniego, Richarda Strasussa.

*

Claudio Monteverdi, Teoniki Rożynek

"Il Ballo delle Ingrate"

reżyseria: Magda Szpecht

premiera: 7 lutego 2020, na scenie MOCAK, w ramach Festiwalu Opera Rara, Kraków 23 stycznia - 14 lutego 2020

*

Joanna Raba - studentka piątego roku teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Pisuje również dla portalu "Teatr dla Wszystkich".