powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Krytyka krytyki

Mamy świadomość, że poziom teatru zależy między innymi od poziomu tych, którzy o nim piszą. Może więc warto byłoby zawalczyć o podniesienie recenzenckich standardów, chociażby poprzez krytykę teatralnej krytyki? - pyta Patryk Kencki w felietonie z cyklu "Listy polskie" w portalu Teatrologia.info.

Droga Jagodo!

Dziękuję Ci za rozmowę o "Pannach z Wilka" wyreżyserowanych przez Krzysztofa Rekowskiego. To rzeczywiście zaskakujące, że o tym interesującym spektaklu, stworzonym w olsztyńskim Teatrze im. Stefana Jaracza, napisano tak niewiele. Przedstawienie z Olsztyna znalazło się w cieniu inscenizacji przygotowanej przez Agnieszkę Glińską w krakowskim Starym Teatrze. Niesłusznie. Mieliśmy okazję się przekonać, że są to dwie zupełnie inne realizacje. Wiesz zresztą i to, że wersja Rekowskiego zrobiła na mnie bez porównania większe wrażenie.

Jeżeli dziwisz się, czemu wracam do tematu naszej rozmowy, to już spieszę Ci wyjaśnić. Otóż pomyślałem, iż list będzie może dobrą okazją do zwrócenia uwagi na niesprawiedliwe bądź błędne opinie o olsztyńskich "Pannach z Wilka".

Rzetelność wymaga wyjaśnienia, że Rekowski, wprowadzając pięciokrotne powitanie Wiktora przez tytułowe panny, nie inspirował się spektaklem Glińskiej, jak zasugerowali autorzy recenzji, ale nawiązał do własnego pomysłu, zrealizowanego w poprzedniej inscenizacji tego opowiadania, przygotowanej dekadę temu w poznańskim Teatrze Polskim. Trudno powiedzieć, czy Agnieszka Glińska widziała tamto przedstawienie, albo czy coś o nim czytała. Jest przecież możliwe, że koncept Rekowskiego powtórzyła nieświadomie... I ja, i Kalina Zalewska, która upoważniła mnie do przedstawienia swojego stanowiska, żałujemy, że także w naszych recenzjach znalazły się błędne domysły, związane z tym, kto od kogo tak pomysłowy motyw zapożyczył.

W tym miejscu przyjemnie byłoby już list zakończyć. Zapoznanie się jednak z recenzjami wersji olsztyńskiej powoduje, że trudno jest istnienie tych tekstów przemilczeć. Pozwól zatem, Droga Jagodo, że krótko je poniżej skomentuję.

Z lektury recenzji napisanej przez Macieja Stroińskiego a zatytułowanej "Divadlo" ("Przekrój online", 9 IX 2019), niewiele dowiemy się o spektaklu czy też o reżyserskiej interpretacji. W zamian wyczytamy, że "Wiktor Ruben wylądował na Mazurach" (z którymi recenzentowi najwyraźniej pomyliła się Warmia), że Stroiński, jadąc obejrzeć "lokalną produkcję", czuł się jak Gogolowski rewizor, oraz że na spektaklu siedział obok Centkowskiego, a w trakcie jednej ze scen panowie recenzenci uśmiali się "jak małpy"...

Czemu Michałowi Centkowskiemu było tak bardzo wesoło, to doprawdy niełatwo mi zgadnąć. W recenzji "Romansidło z Iwaszkiewicza" ("Newsweek" 2019 nr 37) zanotował:

"Reżyser Krzysztof Rekowski wyraźnie zwątpił w inteligencję widzów - postanowił więc wytłumaczyć publiczności, o co właściwie autorowi chodziło. Bohaterowi prócz mieszkanek Wilka nieustannie towarzyszy duch ostatniego kochanka Iwaszkiewicza, zmarłego na gruźlicę Jerzego Błeszyńskiego".

Pomyślałem sobie, że może reżyser ma rzeczywiście prawo wątpić w inteligencję niektórych widzów. A przynajmniej w ich znajomość inscenizowanego tekstu. Czy pan Centkowski w ogóle wie, że postać kleryka Jurka pojawia się w Iwaszkiewiczowskich "Pannach z Wilka", napisanych zresztą dwadzieścia siedem lat przed śmiercią Błeszyńskiego?

Mamy świadomość, że poziom teatru zależy między innymi od poziomu tych, którzy o nim piszą. Może więc warto byłoby zawalczyć o podniesienie recenzenckich standardów, chociażby poprzez krytykę teatralnej krytyki?

Skoro już powstało wartościowe przedstawienie, a takim bez wątpienia są wyreżyserowane przez Rekowskiego "Panny z Wilka", to może warto by było, aby recenzenci skupili się bardziej na dziele i współkreujących je artystach, aniżeli na własnej osobie? Może rzetelnie przeprowadzona interpretacja byłaby dla czytelników ciekawsza, aniżeli popisywanie się niewyszukanymi żartami czy po prostu niewiedzą?

Zresztą o jakość krytyki warto zawalczyć i dlatego, że źle uprawiana niszczy zaufanie czytelników. Nie dbając o wiarygodność, sprawimy, że za jakiś czas okażemy się całkowicie zbędni...

Serdeczności

P.