powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Warszawa. Premiera monodramu "Wszystko, co najlepsze" w Polonii

- To spektakl o wdzięczności i o tym, w jaki sposób wdzięczność może pomóc nam i naszym najbliższym w trudach życia codziennego - powiedział Piotr Złotorowicz, reżyser monodramu "Wszystko, co najlepsze", w którym wystąpi Rafał Mohr. Premiera w Teatrze Polonia - w sobotę.

Autorem przekładu sztuki Duncana Macmillana i Jonny'ego Donahoe jest reżyser filmowy, twórca m.in. "Matki Ziemi" i "Smolarzy", Piotr Złotorowicz. Spektaklem "Wszystko, co najważniejsze" zadebiutuje jako reżyser teatralny. - Czuję się z tym świetnie. Debiutowanie w tak świetnym teatrze, jakim jest Teatr Polonia, pod patronatem produkcyjnym i merytorycznym pani Krystyny Jandy - to po prostu trudno wymarzyć sobie lepszą sytuację - powiedział.

- W porównaniu z pracą przy filmie - teatr wymaga dużo większej intymności. My obcujemy z tym dramatem na co dzień i w całości. Przy filmie także wchodzi się w dramat, ale filmuje się fragmenty, sceny, a czasem pojedyncze ujęcia - tu nie ma miejsca na żaden montaż. Codziennie z Rafałem Mohrem przechodziliśmy cały przebieg - wyjaśnił. - Byliśmy z naszym bohaterem w momentach, gdy jest on w dołku, kiedy walczy z przeciwnościami życia - ale też wtedy, gdy przeżywa radosne chwile. Dla mnie to pewnego rodzaju nowość, bo okazało się, że jest to wyczerpujące emocjonalnie - dodał.

Według Złotorowicza sztuka Macmillana i Donahoe jest "bardzo budująca i humanistyczna". "Jest to spektakl o wdzięczności i o tym, w jaki sposób wdzięczność może pomóc nam i naszym najbliższym w trudach życia codziennego" - podkreślił.

Rafał Mohr, który występuje w monodramie, zaznaczył, że jest to "spektakl o tym, jak sobie radzić z depresją". - Opowiada o tym, co powinno sprawić, abyśmy nie popadali w depresję, gdzie powinniśmy szukać szczęścia i radości w naszym życiu - wyjaśnił.

Aktor przyznał, że w ubiegłym roku spotkał się z reżyserem przy okazji innej pracy artystycznej i Złotorowicz wręczył mu angielski tekst sztuki z pytaniem, czy nie byłby zainteresowany realizacją monodramu. - Jak przeczytałem, jeszcze po angielsku, przed tłumaczeniem - to od razu następnego dnia zadzwoniłem do Piotra i powiedziałem mu, że absolutnie musimy to zrobić - mówił. - Jest to bardzo ważny tekst dla mnie osobiście, ale myślę, że stanie się ważny także dla widzów - dodał.

- Na szczęście mam wokół siebie widzów, którzy wchodzą w interakcje ze mną, bo ten monodram ma taką konstrukcję, iż co jakiś czas wywołuję niektóre osoby, by ze mną zagrały postaci, które są wpisane w ten tekst. Dlatego na tej pustej scenie trochę jestem sam - a trochę mam partnerów - wyjaśnił Mohr.

Artysta przyznał, że jego sposobem "na depresję" jest "wysypianie się". - To tak trochę żartobliwie mówię, a tak naprawdę - to dla mnie taką metodą są podróże - dodał.

- "Wszystko, co najlepsze" to obyczajowy monodram z żartobliwym zabarwieniem. Jego bohater od wczesnych lat młodości konfrontuje się z depresją i znajduje specyficzny sposób na poradzenie sobie z nią - prowadzi listę rzeczy, dla których warto żyć. Okazuje się, że na świecie są miliardy powodów do szczęścia i tylko od nas zależy, czy pozwolimy im pozytywnie wpływać na nasze życie - czytamy w zapowiedzi spektaklu.

Podkreślono, że jest to "sztuka o szukaniu szczęścia w małych rzeczach, o tym, co możemy zrobić dla siebie samych". - Ale przede wszystkim o tym, jak wiele jesteśmy w stanie zrobić dla swoich bliskich. Miliard najlepszych rzeczy. Widzowie będą mogli przez chwilę zagrać w przedstawieniu i dopisać własne najlepsze rzeczy do wciąż rosnącej listy - napisano na stronie teatru.

Premiera spektaklu - 14 grudnia na Małej Scenie Teatru Polonia w Warszawie.