powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Ryszard Szadaj. Pożegnanie (05.08.1931 - 03.12.2019)

Poznałem Ryszarda Szadaja niecałe dwa lata temu, w styczniu 2018. Na Cmentarzu Bródnowskim, na pogrzebie Andrzeja Wykrętowicza, przedstawili mi go państwo Helena Norowicz i Marian Pysznik - wspomina Rafał Dajbor.

Obydwoje wiedzący, że zajmuję się prowadzeniem strony internetowej o Mariuszu Gorczyńskim. Do wtedy nie wiedziałem, że Ryszard Szadaj, zanim zdał egzamin eksternistyczny, dwa lata studiował w łódzkiej szkole teatralnej i był kolegą z roku Mariusza Gorczyńskiego. Porozmawialiśmy, idąc w kondukcie, wspominając zmarłych aktorów pochowanych na Bródnie. Potem zaś umówiliśmy się na rozmowę, już z dyktafonem, na temat Gorczyńskiego. Spotkanie było przesympatyczne, bo Ryszard Szadaj był bardzo miłym, serdecznym człowiekiem. Mającym dobrą pamięć i chętnie dzielącym się swoją wiedzą.

Pochodził z Podhajec (obecnie Ukraina). Karierę teatralną zaczął od roli Gralona w "Balladynie" Słowackiego w reżyserii Krystyny Skuszanki w Teatrze Ludowym w Krakowie-Nowej Hucie w 1956 roku. Potem pracował m.in. w olsztyńsko-elbląskim Teatrze im. Jaracza, Teatrze im. Węgierki w Białymstoku, koszalińsko-słupskim Bałtyckim Teatrze Dramatycznym im. Słowackiego oraz Teatrze Rozmaitości w Warszawie. Występował w przedstawieniach reżyserowanych przez Iwa Galla, Jana Maciejowskiego, Hieronima Konieczkę, Stanisława Bugajskiego, Tadeusza Byrskiego, Lecha Komarnickiego, Olgę Lipińską. Grał Gryfa w "Lilli Wenedzie" Słowackiego, Widmo w "Weselu" Wyspiańskiego, Tuzenbacha w "Trzech siostrach" Czechowa, Maszejkę w witkacowskim "W małym dworku". Często współtworzył przedstawienia jako asystent reżysera, kilkakrotnie także jako samodzielny reżyser. Był nie tylko aktorem - przez wiele lat pracował na różnych stanowiskach w różnych instytucjach związanych z kulturą i sztuką.

W czasach, gdy zajmowała go praca w pozawarszawskich teatrach, rzadko pojawiał się na ekranie. Jednak pod koniec kariery, kiedy mieszkał już na stałe w Warszawie, był w jednej z agencji aktorskich i zaczął występować w reklamach, w serialach, m.in. w "Klanie", "Na Wspólnej", "Plebanii", "M jak miłość", "Szpilkach na Giewoncie", "Barwach szczęścia", "Na dobre i na złe", zagrał także w filmie Marii Sadowskiej "Dzień kobiet".

Podczas naszej rozmowy, gdy już wyłączyłem dyktafon i popijając herbatkę rozmawialiśmy po prostu na różne tematy teatralne i filmowe, wydał mi się człowiekiem spełnionym i zadowolonym. Dożył pięknego wieku. Zmarł 3 grudnia 2019 roku i został pochowany na Cmentarzu Komunalnym Południowym w Antoninowie pod Warszawą.