powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Dobrze się kłamie

"Dobrze się kłamie" w oparciu o film Paolo Genovese w reż. Marcina Hycnara w Teatrze Studio Buffo w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.

Mamy oto grupę dobrych przyjaciół, przyjęcie, wiecie - żarciki, wspomnienia, złośliwostki, gdy nagle żona pana domu proponuje pewną zabawę - na czas owej kolacji smsy i rozmowy, które nadejdą do jej uczestników będą jawne. Deklaratywnie - nikt nie ma nic do ukrycia, więc towarzystwo się na to zgadza, a co się okaże? Szczególnie, gdy zapobiec małżeńskiej katastrofie dwóch panów zamieni się telefonami? Kto widział film - wie. Przedstawienie, choć nie jest farsą, ma nawet zupełnie poruszające momenty, jest zabawne, najlepsze role zagrali Szymon Bobrowski - który wystarczy, że siedzi i nic nie mówi, a wzbudza w publiczności nieledwie spazmy śmiechu - oraz Bartłomiej Topa, który bohatersko bierze na klatę konsekwencje zamiany telefonów.

Mam dwie nieśmiałe uwagi. Otóż niespecjalnie wiadomo, dlaczego pani domu taką zabawę proponuje, a zupełnie nie wiadomo - dlaczego reszta, mając zresztą za uszami, się na tę jednak okrutną zabawę zgadza. Owszem - pomysł teatralnie świetny, skutkuje jazdą bez trzymanki, finał co prawda wszystko ładnie porządkuje, ale propozycja dość jednak niebezpiecznej gry wydała mi się nieco deus-ex-machina.

Uwaga druga dotyczy tekstu, rozumiem, że trzeba nieść kaganiec tolerancji i że teatr się do tego doskonale nadaje, ale w tym słoiku dobrego miodu była o jedna łyżka dydaktyzmu za dużo, NAWET ja zwróciłem na to uwagę, zupełnie wystarczyłoby skończyć na tym, że "był (wiemy kim) przez 20 minut" i kropka. Inteligentny zrozumie, nieinteligentnemu i 3 akty więcej nie pomogą.