powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Śpieszę donieść. Trailer

"Matka Joanna od Aniołów" Jarosława Iwaszkiewicza w reż. Jana Klaty w Nowym Teatrze w Warszawie. Pisze Maciej Stroiński.

Istotę trailera dobrze streszcza stary kawał, że taki telegram przyszedł: "Zacznij się martwić, szczegóły w liście". Tyle że to moje dzisiaj jest zajawką pochwalnej recuchy, dobrą nowiną, good news. Zacznij się cieszyć, szczegóły w "Przekroju".

Daję na zapowiedzi, bo śpieszy mi się: nie chciałbym narazić się na fejsowy oklep od kierownika literackiego Nowego Teatru za nienadążanie. Za jego czasów Facebookiem były gazety i pisały na ASAP-ie. I do dziś trzymają tempo: w "Tygodniku Powszechnym" prerecenzja "Matki Joanny od Aniołów" była już we wrześniu. Przyznam się, że z nerwów też machnąłem z wyprzedzeniem jak nekrolog Petera Brooka, ale obejrzawszy, podtrzymuję.

Gadać o teatrze chce mi się zazwyczaj tak, jak (w wersji soft) prostytutce kochać, ale tu mi się naprawdę, pozazawodowo chce, dawno mi się tak nie chciało. Mogę nawet za darmo. To dlatego, że w Nowym Teatrze wreszcie zrobiono spektakl teatralny, a nie gimnastykę korekcyjną lub terapię zajęciową.

Śpieszę donieść, że "Matka Joanna od Aniołów" w reżyserii Klaty jest spektaklem powalająco pięknym i powalającym. Jeśli cię nie powalił, to go chyba nie widziałeś, por. opinia przedpremierowa we "Vogue'u". Jest to czystej wody SPEKTAKL: dzieło wybitnie wyglądające, do oglądania. Bardzo trzeba je OBEJRZEĆ. Reżyser, zamiast wybierać pomiędzy żoną a stylistą personalnym, postanowił mieć dwa ciastka i zrobił przeciwpłciowo: ona do elektryki, a Mirek do prasowania.

Za fabułę odpowiada rzeczywistość i Jarosław Iwaszkiewicz, a za dialogi Jarosław Iwaszkiewicz, czyli najlepiej. "Matka Joanna" Iwaszkiewicza to opowiadanie, czyli krótka forma, a "Matka Joanna" Klaty to są dwie godziny, czyli też niedługo. Licząc lupową rachubą, najwyżej połowa pierwszego aktu.

Lewicowy związek wyznaniowy również znajdzie coś dla siebie, również się ucieszy, bo "Matka Joanna" przynosi sporo virtue-signalling opportunities, okazji do popisania się prawomyślnością: a to karły (jak się mówi poprawnie?), a to kobiety (jak się mówi poprawnie?), a to Kościół. Możesz zainterweniować w sprawie dowolnego "k" (przydatne słowa: uprzedmiotowienie, opresja, uprzedmiotowienie) i dostać zaliczenie na teatrologii. Dzieło z pełną bezczelnością pomija temat uchodźców, niepełnosprawnych, chorych, opresjonowanych, skrzywdzonych i wykluczonych, którego w polskim teatrze wciąż jak kot napłakał.

Mam nadzieję, że przyjdą aktorzy jednej instytucji, którym Klata śmierdział, bo ich wcześniej niektórych powywalał ze Starego - przyjdą i się nie ucieszą. W Nowym taka "Joanna", fajna, wysuczona, a ci się bawią w swój teatrzyk dzielnicowy, gdzie już przed premierą tytuł im zabrano.

Pierwsze postdyrektorskie przedstawienie Klaty, które akceptuję od pierwszego wejrzenia. Co tu jest do nieakceptowania? Boskie, tak bardzo.