"Klimatycznie palcem po mapie"

"Atlas wysp odległych" wg Judith Schalansky w reż. Łukasza Zaleskiego w Teatrze im Fredry w Gnieźnie. Pisze Wojciech Giczkowski na blogu Teatralna Warszawa.

«Zanim w Warszawie powołano Ministerstwa Klimatu, w gnieźnieńskim Teatrze Fredry rozpoczęły się próby do najbardziej ekologicznej sztuki świata, będącej adaptacją napisanego przez Judith Schalansky "Atlasu odległych wysp", który dziesięć lat temu zdobył w Niemczech tytuł najpiękniejszej książki roku. Joannie Nowak, dyrektorce placówki w Gnieźnie, reżyser Łukasz Zaleski zaproponował realizację tej sztuki wg swojej od lat ulubionej książki. Jest to rzecz trudna do scenicznego przeniesienia: zarówno artystycznie, geograficznie jak i ekologicznie, ale twórca miał w sobie tak dużo pasji, że zaraził nią kierownictwo i wykonawców. Z tego bardzo wysmakowanego dzieła literackiego powstał aktualny, waleczny spektakl, idealnie wpisujący się w to, co dzieje się podczas strajków klimatycznych odbywających się nawet w najmniejszych miasteczkach Polski.

W niekonwencjonalnie przygotowanej przez scenografkę Kaję Migdałek przestrzeni norweski podróżnik Fridtjof Nansen (rewelacyjnie konsekwentny w poszukiwaniach, ekspresyjny Michał Karczewski) szuka wraz z Hjalmarem Johansenem (idealny i ufny przyjaciel Paweł Dobek) przejścia do bieguna. Mają do dyspozycji narty i sanie. Niestety, nie udaje się im osiągnąć celu. Odkrywają za to, że tamten świat jest taki jak mapa, czyli biały. To punkt zwrotny przedstawienia, pozwalający zrozumieć dalsze koleje spektaklu, w których ciągle przenosimy się na nieznane lub niezamieszkałe i niepoliczone wyspy Ziemi. Wtedy to niespodziewanie ujawniają się pierwsze problemy ekologiczne. Dowiadujemy się, że Wyspy Kiribati wkrótce znikną pod wodą. Otoczone oceanem znane są z tego, że ich mieszkańcy pierwsi na świecie obchodzą Nowy Rok. Dokładnie na drugim końcu Ziemi znajduje się wyspa Neckar Island, która jest prywatnym hotelem Richarda Bransona. Przybywają tam milionerzy, aby także za pomocą prostych, ale kosztownych środków odkrywać niezamieszkałe lądy i tereny.

Błąd w pojmowaniu świata w sprawach klimatycznych i środowiskowych ujawniła szwedzka nastolatka Greta Thunberg, która stała się marką ekologicznych protestów młodzieży. Idealnie odtwarza ją w tym przedstawieniu Zuzanna Czerniejewska, pokazując możliwości walki z kroczącą już entropią. Nieco komicznie (w kontekście globalnych sprzeciwów) brzmi zresztą jej apel, do którego próbuje w przedstawieniu zmobilizować nawet pingwiny z Antarktyki.

Ten bezprecedensowy spektakl w Gnieźnie może liczyć na zrozumienie całej polskiej młodzieży, która zapewne tłumnie będzie uczestniczyć w przedstawieniach "Atlasu wysp odległych". Pokazał, że dziś nie wystarczy już chęć eksploracji nieznanych lądów, trzeba bowiem te białe plamy na mapach ratować przed zagładą, do której wszyscy się przyczyniamy. Walka z globalnym ociepleniem i zanieczyszczeniem, którego symbolem stały się wyspy powstałe z plastikowych butelek, została pokazana w scenografii i kostiumach wykonanych z odpadów wyjętych z ulicznych koszy na śmiecie. Gnieźnieński teatr pokazuje i uczy, jak zostać ekologicznym aktywistą, i wywołuje w nas moralny niepokój o przyszłość świata. Odpady z butelek wiszące nad sceną niczym niebo, a symbolizujące zagrożenia, są po prostu przerażające. Młodzi aktorzy w tym spektaklu nie chcą dostarczać rozrywki i rekreacji, ale chcą wywołać w nas wstyd. Proszą też widzów, żeby zechcieli zrozumieć przesłanie przedstawienia, nawet jeśli sceniczne wysiłki są czasami nieporadne lub niezrozumiałe.

Niekonwencjonalna jest też muzyka Kamila Tuszyńskiego, wykonywana przez wszystkich aktorów, oraz choreografia Łukasza Zgórki. To mocne punkty tego spektaklu, wręcz zmysłowe, trudne momentami do zaakceptowania przez starszego i może niezbyt wyrobionego teatralnie widza. Szczególnie fascynująco rozbrzmiewa i przekonuje odległa od oryginału "La isla bonita". Zapewne sama Madonna po zapoznaniu się z wymową tego wykonania przyłączyłaby się do zespołu aktorów i zagrałaby na grzebieniu. Ekspresyjnym środkiem artystycznego wyrazu jest pokazanie przez aktorów sugestywnymi ruchami ciała drogi pod wiatr symbolizującej zmagania z niekorzystnymi zmianami zachodzącymi na naszej planecie. Walka ta ma kontrastować z ukazanym w przedstawieniu podejściem do odkryć geograficznych wcześniejszych podróżników. Zdaniem autorów spektaklu podróżnicy ci organizowali wyprawy w celu wykorzystywania dla rozrywki folkloru odkrywanych miejsc.

W Teatrze Fredry dzieje się bardzo dużo i dobrze. To już trzecia premiera dotykająca nurtujących nas nierozwiązanych problemów współczesności. Odpowiedzi na pytania zawarte w tych przedstawieniach szuka cały zespół artystyczny, techniczny i administracyjny, co podkreśla w swoich wypowiedziach Maria Spiss, konsultantka artystyczna teatru. Zespół ten, podobnie jak młoda szwedzka aktywistka, opowiada interesującą historię po to, aby ratować naszą planetę dla nas i następnych pokoleń. Czy uda się ją zachować?

To przedstawienie trzeba koniecznie zobaczyć! I już dziś można stwierdzić, że będzie to najczęściej zapraszane przedstawienie przez wiele scen w Polsce.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego