powiększwersja do drukupoleć znajomemu

#Metoo po krakowsku

Decyzja, by ujawnić molestowanie i mobbing, do którego miało przez lata dochodzić w teatrze, nie była łatwa. Powodów, które zamykały aktorkom usta, jest wiele. Typowo krakowski niepokój, "co ludzie sobie pomyślą", obawa, że spotkają się ze środowiskowym ostracyzmem, ale także lęk, że złamią sobie karierę i dostaną etykietkę aktorek konfliktowych i "niezatrudnialnych", przed którymi zamkną się wszystkie drzwi - pisze Maja Narbutt w tygodniku Sieci.

Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».