powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Hołd niepokoju

Twórcy zostawiają nas z przesłaniem pełnym wiary w życie, z poczuciem szacunku do istnienia i drugiego człowieka - o spektaklu "Kaczmarski - 4 pory niepokoju" w reżyserii Roberta Talarczyka z Teatru im. Sewruka w Elblągu, gościnnie w Teatrze Śląskim w Katowicach pisze Małgorzata Pabian z Nowej Siły Krytycznej.

Jacek Kaczmarski - bard, symbol czasów Polski zniewolonej, poeta, muzyk, artysta o wielu barwach. Swoisty hołd złożyli mu twórcy spektaklu muzycznego "Kaczmarski - 4 pory niepokoju": reżyser Robert Talarczyk (dyrektora Teatru Śląskiego w Katowicach) oraz aktorzy Teatru im. Aleksandra Sewruka w Elblągu.

Widowisko ma formę kilkunastu etiud będących muzycznymi i choreograficznymi interpretacjami utworów Kaczmarskiego. Przedstawienie rozpoczyna się cichym, niemalże niezauważalnym dla widzów, wkroczeniem aktorów na scenę, niemniej wywołującym natychmiastowy niepokój. Ta emocja pozostaje z widzem aż do ostatniej sceny. Nieprzypadkowo tytuł przedstawienia nawiązuje do utworu "Przeczucie (Cztery pory niepokoju)". Pełna lęku niepewność i mroczne zagubienie to główne tematy spektaklu. Napięcie utrzymywane jest i szczególną choreografią - pełną spazmatycznych ruchów i impulsywnego tańca - i szeptaną narracją, która co jakiś czas przerywa aranżacje, a także niepokojącą, opartą na intensywnych dźwiękach, muzyką. Hadrian Filip Tabęcki każdemu z utworów Kaczmarskiego nadaje nowy wymiar i interpretację. Oryginalnie śpiewane przy akompaniamencie gitary klasycznej, tu zyskują aranżacje zbudowane na różnych stylach muzycznych, między innymi bluesie czy rocku. Twórcy wychodzą poza przyzwyczajenie widza, na przykład żywiołową "Zbroję" śpiewa melodyjnie kobieta uosabiająca rycerza.

Co chcieli przekazać twórcy "4 pór roku" poza głębokim ukłonem dla twórczości Kaczmarskiego? Etiudy składają się na jednoznacznie negatywny obraz Polaków i interpretację ich losów, stają się studium tego, co w człowieku najgorsze. Nawet w utworach poświęconych wielkim artystom - na przykład Witkacemu - nie ma pozytywnych emocji. Trudno się dziwić, jako że Kaczmarski posługiwał się ironią, sarkazmem oraz metaforami demaskującymi prawdę o historii, kulturze i człowieku. Na koniec słuchamy hymnu "Niech...", w którym aktorzy zwracając się bezpośrednio do widzów, zachęcają: "A ty siej. A nuż coś wyrośnie./ A ty - to, co wyrośnie - zbieraj./ A ty czcij - co żyje radośnie,/ A ty szanuj to, co umiera". Iskra dobrej energii sprawia, że widz nie wychodzi z teatru w poczuciu goryczy.

Twórcy zostawiają nas z przesłaniem pełnym wiary w życie, z poczuciem szacunku do istnienia i drugiego człowieka. Aktorzy z uśmiechem kierują tę pieśń do widzów, to my mamy największą moc uczynienia świata lepszym - pomimo tego, co wybrzmiało w poprzednich scenach.

Scenografia to surowe łóżko więzienne i stara metalowa szafa, tło dla działań aktorów, którzy zaprezentowali znakomity warsztat choreograficzny i wokalny. Ich ruchy hipnotyzują, chwilami znaczą więcej niż słowa. Głosy zostały idealnie dobrane - wyższe (Magdalena Fenning i Sławomir Banaś) współgrają z niskimi, gardłowymi (Mikołaj Ostrowski i Marcin Tomasik). W każdej etiudzie wykonawcy wcielają się w inną postać, czasem przedmiot lub pojęcie abstrakcyjne, na przykład broń czy pełzający twór. Dokonują transformacji i z pełną autentycznością, płynnie przechodzą pomiędzy poszczególnymi scenami, nie tracąc tempa spektaklu.

Momentami widz nie jest w stanie ochłonąć po głośnej i trudnej emocjonalnie scenie a już zmuszony jest skoncentrować uwagę na kolejnej, o podobnej dynamice. Choć dla niektórych takie tempo może nie stanowić problemu, a wręcz pomagać w utrzymaniu skupienia, mnie zmęczyło i wywołało poczucie lekkiego chaosu. Robert Talarczyk stworzył spektakl i dla miłośników twórczości Kaczmarskiego i dla tych, którzy jeszcze nie znają jego piosenek, zachęcając do refleksji nad naszą kulturą i historią.

***

Małgorzata Pabian - studentka II roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Pisze scenariusze, opowiadania i wiersze. Pracuje w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu w dziale obsługi widowni.