powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Profesjonalna "Profesjonalistka"

Niedawna premiera monodramu "Profesjonalistka", która miała miejsce w warszawskim Muzeum Karykatury przyciągnęła wielbicieli Lidii Stanisławskiej - znakomitej piosenkarki, aktorki i gawędziarki w malowniczy sposób opowiadającej anegdoty z wyższych sfer. Goście przyszli tym chętniej gdy usłyszeli, że artystka po raz pierwszy w swej karierze zaprezentuje monodram - pisze Justyna Jeszkie.

Już sam początek sztuki jest wciągający, bowiem bohaterkę zastajemy w chwili załamania nerwowego, gdy usiłuje się powiesić. Jednak sznur się zrywa zaś niedoszła samobójczyni, klnąc na współczesną tandetę, otwiera butelkę z wódką, po czym snuje barwną, na poły zabawną, na poły tragiczną historię swego życia. Aldona Kopeć (bo tak nazywa się bohaterka) jest aktorką grywającą epizody w telenowelach i ogony w teatrach, wciąż ma jednak nadzieję, że kiedyś zacznie grać duże role.

Osią opowieści jest fatalne zauroczenie artystą - malarzem o imieniu Seweryn, w którym Aldona zakochuje się od pierwszego wejrzenia, a który wciąż ją porzuca i wyjeżdża w świat, by po roku czy dwóch wrócić tylko po to, aby znów gdzieś wyjechać. Ich burzliwy romans trwa długie lata powodując całe serie niezwykłych, tragikomicznych przypadków. W tak zwanym międzyczasie Aldona poznaje innych mężczyzn i gdy już chce ułożyć sobie z nimi życie Seweryn wraca z wojaży, a ona zostawia aktualnego narzeczonego i znów rzuca się w wir szalonej acz beznadziejnej miłości. Ale nie jest to tylko opowieść o pechowym, toksycznym zauroczeniu, ale też o stosunkach panujących w światku artystycznym (Aldona sypia z reżyserami, nawet tymi, którzy jej się nie podobają, bo traktuje to jako część kontraktu, gdyż - jak podkreśla - taka jest procedura).

Spektakl obfituje z sceny zabawne (jak choćby ta, kiedy Aldona rozmawia ze swoim aniołem stróżem, który wspiera ją w postanowieniu odebrania sobie życia i nawet oferuje jej swą pomoc, bo "od tego są anioły żeby pomagać"), po sceny pełne filozoficznych przemyśleń (Czy istnieje życie po śmierci? - zastanawia się Aldona, po czym zauważa, że jak tak patrzy na polityków, na pracowników korporacji i na żyjącą w wirtualnym świecie młodzież to zastanawia się czy istnieje życie przed śmiercią). Ale są też momenty romantyczne, wzruszające, wręcz melodramatyczne. To wszystko sprawia, że półtorej godziny mija jak jedna chwila. Przedstawienie urozmaicają piosenki, które nie tylko odzwierciedlają aktualny stan duszy Aldony, ale są też pomysłowym pomostem przenoszącym widza w kolejne etapy życia bohaterki. Mimo sporej ilości utworów nie czuje się nimi znużenia, bo każda piosenka napisana jest w innym stylu: mamy więc bluesa, tango, bossanowę, energetycznego walca, a nawet mocny kawałek rockowy. Znakomita muzyka i teksty trafione w dziesiątkę porywają widzów (publiczność tarza się ze śmiechu, gdy pani Lidia parodiuje nie umiejące śpiewać, a chcące zrobić karierę piosenkarki, zaś w oczach pojawiają się łzy wzruszenia, gdy słyszymy, że bohaterka, w chwili totalnego załamania śpiewa o tym, iż jej marzeniem jest, by "ostatnim pociągiem pojechać donikąd").

Monodram i teksty piosenek napisał Jerzy Andrzej Masłowski - autor sztuk teatralnych, powieści i opowiadań, a przede wszystkim świetny tekściarz. I to właśnie piosenki są wielkim atutem widowiska. Atutem tym większym, iż muzykę skomponował najlepszy obecnie polski bluesman - Sławomir Wierzcholski (nie przypuszczałam, że poza bluesami pisuje też inne rytmy). Całość reżysersko ogarnęła Katarzyna Krakowiak i zrobiła to perfekcyjnie, bo sztuka jest dynamiczna, ładnie pokazana i nie ma dłużyzn. Sama zaś Lidia Stanisławska w każdej minucie spektaklu udowadnia, że - w przeciwieństwie do Aldony Kopeć - jest prawdziwą profesjonalistką.

***

PROFESJONALISTKA - monodram muzyczny

Autor: Jerzy Andrzej Masłowski

Muzyka: Sławomir Wierzcholski

Reżyseria: Katarzyna Krakowiak

Premiera: 03.10.2019, Muzeum Karykatury w Warszawie.