Francja, czyli Polska

"Karmaniola czyli od Sasa do Lasa" Stanisława Moniuszki w reż. Pawła Aignera w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku. Pisze Katarzyna Fryc w Gazecie Wyborczej - Trójmiasto.

«"Karmaniola" Moniuszki w inscenizacji Teatru Wybrzeże to rzecz o dzisiejszej Polsce podzielonej na lepszy i gorszy sort, gdzie wiesza się na szubienicach portrety politycznych przeciwników. Powstał znakomity spektakl, który obowiązkowo trzeba zobaczyć.

200. rocznica urodzin Stanisława Moniuszki - twórcy "Strasznego dworu" i "Halki", określanego mianem "ojca opery narodowej" - stała się okazją do ogłoszenia roku 2019 Rokiem Moniuszkowskim. Patriotyczne zacięcie Moniuszki, któremu dawał wyraz w operach czerpiących garściami z narodowej tradycji, idealnie wpisuje się w lansowany od paru lat przez rząd PiS nurt polityki historycznej i jej pożądanego odbicia we współczesnej polskiej kulturze. Toteż resort kultury chętnie sypie groszem na moniuszkowskie realizacje, ufając zapewne, że w ten sposób jest w stanie wskrzesić i podtrzymać bogoojczyźniane resentymenty.

Chcecie Moniuszkę, macie Moniuszkę

Z dotacji na wystawienie Moniuszki skorzystał także gdański Teatr Wybrzeże. Ale gdyby urzędnicy Ministerstwa Kultury obejrzeli gdańską inscenizację "Karmanioli", zobaczyliby spektakl na wskroś aktualny, boleśnie współczesny, choć operujący historycznym sztafażem odwołującym się do krwawej Rewolucji Francuskiej.

Opowiadający o dzisiejszej Polsce podzielonej na lepszy i gorszy sort, gdzie wiesza się na szubienicach portrety politycznych przeciwników (po czym oczywiście następuje prawdziwa egzekucja), gdzie Robespierre - autorytarny przywódca rewolucji - podporządkował sobie trybunał, a wśród głoszących równość jakobinów wyrzynających w pień arystokrację ukrywają się... potomkowie królów.

Powstał spektakl z najwyższej półki - ważny głos o naszej współczesności, zadający pytania o skutki wprowadzanych siłą zmian, o istotę manipulacji. Spektakl o nowym ładzie ufundowanym na kłamstwie i hipokryzji. O nowych ideach, za którymi stoją stare grzechy: żądza władzy, mściwość i brak refleksji.

Sukces Pawła Aignera

Moniuszkowska "Karmaniola, czyli od Sasa do Łasa" to wielki sukces reżysera Pawła Aignera (w Gdańsku widzieliśmy już jego udane realizacje "Wesołych kumoszek z Windsoru" i "Zakochanego Szekspira"), ale najnowsze przedstawienie znacznie wyrasta ponad wcześniejsze spektakle. Jest dużo dojrzalsze pod względem treści, głębsze znaczeniowo, operujące trafną metaforą, zabiera głos w ważnej sprawie. Aigner jest twórcą, który w mistrzowski sposób łączy istotną treść z lekkością formy, która stała się jego znakiem rozpoznawczym. Bo "Karmaniola" - choć opowiada o sprawach fundamentalnie ważnych dla Polaków - jest także znakomitą komedią, satyrą iskrzącą błyskotliwym dowcipem, gagami, fechtującą konwencjami, bawiącą się formą. I pozwalającą aktorom zaprezentować pełnię swoich możliwości.

W spektaklu Aignera (świetnie zaaranżowanym scenograficznie przez Magdalenę Gajewską i z przepięknymi kostiumami Zofii de Ines) nie ma słabych ról, nawet trzecioplanowych. Ale to, co zaprezentowały na scenie Ewa Jendrzejewska jako perwersyjnie zafascynowana wynalazkiem gilotyny Maciejowa i Agata Bykowska w roli jej wychowanicy Maryni, jest wielką ucztą dla oka. I dla ucha także, bo wiele partii "Karmanioli" jest wokalnych (z towarzyszeniem wykonywanej na żywo muzyki Moniuszki). Znakomicie zaprezentował się debiutujący na scenie Wybrzeża Adam Turczyk jako pan Gillotin oraz syn Macieja (pyszna rola Grzegorza Gzyla). Świetnie wypadł dawno niewidziany Maciej Szemiel jako pechowy Arystokrata.

"Karmaniola" nie ma gorszych momentów - przerywana pieśniami Moniuszki akcja galopuje aż do imponującego finału. Najnowsza propozycja Wybrzeża to spektakl znakomity - dla trójmiejskich teatromanów pozycja obowiązkowa. Publiczność sobotniej premiery nagrodziła go owacją na stojąco.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego