powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Dialog

Powraca ta książka na rynek wydawniczy po latach i w wersji rozszerzonej o kilka rozmów - i bardzo dobrze. Dzisiaj, kiedy niemal obowiązkiem aktorów jest wydanie swojej autobiografii lub wywiadu rzeki, "Stuhrmówka" wyróżnia się elegancją, dowcipem i głębią przedstawianych tematów - o książce "Stuhrmówka. A imię jego czterdzieści i cztery. Maciej Stuhr w rozmowie z Beatą Nowicką" - pisze Izabela Mikrut w Teatrze dla Wszystkich.

Chociaż rzecz jasna Beata Nowicka i Maciej Stuhr nie mogą sobie pozwolić na rozwlekłe analizowanie kolejnych ról i tom będzie uzupełnieniem dorobku artystycznego - jest to pozycja, która usatysfakcjonuje nie tylko fanów. Nie ma tu pośpiechu w rozmowach (w pewnym momencie pada nawet stwierdzenie, że praca nad książką trwa od roku, nawet jeśli ze względu na zawodowe zobowiązania aktora, umożliwia to dobre przemyślenie tematów i przygotowanie do spotkania), nie ma też próby sił. W tego typu publikacjach dziennikarze albo starają się zdominować całość i zarzucać interlokutorów wiedzą na ich temat, albo oddają niemal całkowicie głos drugiej stronie i rezygnują z samodzielnego nadawania kierunku wywiadom - tutaj istnieje porozumienie poza tekstem (dodatkowy smaczek stanowi fakt, że Nowicka i Stuhr przez całą książkę konsekwentnie nie mówią do siebie na "ty" - nie pasuje im ta forma do dyskusji), twórcy tej książki wzajemnie się uzupełniają i wyraźnie dobrze się ze sobą czują - mogą stworzyć atmosferę, która spodoba się odbiorcom.

Teatr, film, seriale, dubbing, prowadzenie imprez, kabaret - każdy aspekt działalności zawodowej Macieja Stuhra znalazł tu trochę miejsca, z uwzględnieniem tych elementów, z których zwykli odbiorcy nie zdają sobie przeważnie sprawy. Nie dałoby się też uniknąć tematów rodzinnych - zwłaszcza dotyczących sławnego ojca, chociaż Beata Nowicka przymierza się i do kwestii prywatnych - gdzieś przewijają się motywy dzieci, rozwodu czy nowej rodziny. Dyskretnie i bez sensacji, ale tak, by dać czytelnikom w miarę szeroki ogląd doświadczeń bohatera książki. Powraca też przyjaźń, ale i trudniejsze zagadnienia, na przykład motyw alkoholu. Trochę miejsca poświęca się tu szkole aktorskiej i temu, jak kształtują się młode charaktery, co powinny wynosić z takiego przybytku i jak kierować karierą. Zresztą analizowanie aktorstwa (zwłaszcza odrzucanie nimbu powołania czy misyjności) jest tu bardzo ważne i - wplatane zgrabnie między kolejne anegdoty - pozwala odbiorcom przekonać się, jak można zdrowo podchodzić do zawodu. Maciej Stuhr mówi mądrze i rozważnie, a do tego bardzo ciekawie. Humorem przesyca wiele opowieści, bardzo często też przytacza rozmaite anegdoty z planów, ze szkoły czy z relacji z wielkimi twórcami. Łatwo mu dzięki temu przekonywać ludzi do siebie, zjednywać sobie kolejnych fanów - lub budzić zainteresowanie różnymi sferami działalności scenicznej. Bo z jednej strony jawi się Stuhr jako rewelacyjny komik, osoba obdarzona refleksem satyrycznym i potrafiąca opowiadać dowcipy - a z drugiej - występuje w wielogodzinnych i trudnych w odbiorze spektaklach u Warlikowskiego. Może zagrać w komedii romantycznej albo w filmie, który burzy narodowe mity (i rozpala opinię społeczną przy okazji).

Kolejne rozmowy przetykane są wypowiedziami artystów lub członków rodziny i bliskich na temat Macieja Stuhra. Ci przynajmniej próbują (choć nie zawsze i nie wszystkim to wychodzi) odrzucić standardowe laurki i wyświechtane frazesy - ale i tak przy komentarzach samego bohatera tomu nie mają szans zaistnieć, nie dorównują mu pomysłowością i swobodą wypowiedzi.