powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Marszałek ręcznie steruje teatrem?

Wystąpienie Radnej Sejmiku dolnośląskiego Małgorzaty Calińskiej-Mayer w sprawie Teatru Polskiego we Wrocławiu.

Panie Marszałku, Panie Przewodniczący, Szanowni Panie i Panowie radni, Szanowni Państwo

Zabieram dziś głos na temat Teatru Polskiego we Wrocławiu, a zaznaczyć muszę od razu że robię to dlatego, że dwie moje pisemne interpelacje nie doczekały się odpowiedzialnej i poważnej merytorycznie odpowiedzi. Jest to więc kolejne moje wystąpienie w sprawie Teatru i kultury na Dolnym Śląsku.

UMWD odpowiada za finansowanie i funkcjonowanie 17 instytucji kultury naszego województwie. Wkrótce minie rok od wyborów samorządowych, pora więc spojrzeć na dotychczasowe dokonania Zarządu w dziedzinie kultury.

Zarząd lub osobiście jego członek Pan Michał Bobowiec, przedstawił szereg różnych inicjatyw i pomysłów, jak:

1. odwołanie dyrektora Opery Wrocławskiej,

2. ogłoszenie i unieważnienie konkursu na dyrektora Teatru Polskiego,

3. likwidacja Teatru Pantomimy,

4. połączenie dwóch filharmonii - Wałbrzyskiej i Sudeckiej w jedną,

5. zaprzestanie finansowania NFM,

6. Likwidacja Muzeum Poczty i Telekomunikacji,

7. Autorytarny podział dodatkowych środków uzyskanych na podstawie umowy z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego (bez konsultacji środowiskowych).

Wszystkie one wywołały wzburzenie środowiska kultury i nie doprowadziły do żadnych pozytywnych rozwiązań. Były dowodem braku długoterminowego planu poprawy sytuacji i rozwoju kultury na Dolnym śląsku i sprowadzają się wyłącznie do nieprzemyślanych propozycji personalnych.

Wróćmy jednak do Teatru Polskiego we Wrocławiu. Wybitni artyści i menedżerowie kultury (Jan Englert, Andrzej Seweryn, Tadeusz Słobodzianek), otwarcie formułują pogląd, który wynika z ich doświadczenia: żeby zbudować, zespół, repertuar i w końcu teatr jako markę i instytucję, potrzeba od 8 do 10 sezonów wytrwałej i prowadzonej w spokoju pracy. Polecam tę diagnozę Zarządowi Województwa Dolnośląskiego i wszystkim radnym naszego sejmiku i jednocześnie podkreślam, że od 2016 r stałym działaniem Zarządu WD jest generowanie chaosu wokół i wewnątrz Teatru Polskiego. Nie ma najmniejszej szansy na zbudowanie w tych warunkach jakiejkolwiek ciągłości zarządczej czy artystycznej.

Składając pierwszą interpelację skierowałam pytania do Zarządu Województwa Dolnośląskiego, a następnie bezpośrednio do Teatru Polskiego we Wrocławiu, co zrobiłam na życzenie Pana Marszałka Michała Bobowca.

Jakże wielkie było moje zaskoczenie, gdy na te same pytania otrzymałam różne odpowiedzi. Z jednej strony - z odpowiedzi Zarządu WD wynikało, że za wszystkie decyzje odpowiedzialność ponosi p.o. Dyrektora Kazimierz Budzanowski. Koszty zatrudnienia pracowników nie świadczących pracy wynoszą 416.000 zł, a Zarząd Województwa jest zwolennikiem prowadzenia racjonalnej polityki. Urząd Marszałkowski nic nie wie o istnieniu podmiotu Teatr Polski w Podziemiu i nie uczestniczy w jego finansowaniu.

Z drugiej strony - z odpowiedzi p.o. Dyrektora wynika, że Zarząd WD miał pełną informację na temat podejmowanych działań Dyrektora, co prowadzi mnie do wniosku, że urzędnicy w niezgodzie z prawem ograniczają samodzielność w działaniu zarządczym Dyrektora Budzanowskiego.

Odbywa się to przez wskazania, co dyrektor robić powinien, jakich działań zaniechać, a nawet z jakich się wycofać. Przykładem presji wywieranej przez Marszałka Michała Bobowca jest jego wypowiedź z ostatnich dni: (cytat) "Takie zwolnienia nie powinny mieć miejsca - mówi Bobowiec. - Pełniący obowiązki jest osobą, która ma ustabilizować sytuację teatru do momentu wyłonienia nowego dyrektora, który już na wiele lat poprowadzi instytucję kultury. Nie znam szczegółów, zapytam Budzanowskiego, co leży u podstaw, dlaczego tak się zachował. Być może należałoby się z tego wycofać, zwłaszcza że są to zwolnienia tylko jednej ze stron konfliktu - Teatru Polskiego w Podziemiu. Moja ocena jest taka, że nie wolno takich rzeczy robić." - co oznacza, że to Marszałek Michał Bobowiec zarządza teatrem.

Z jednej strony Marszałek zapowiada kontrolę Teatru oraz prawidłowości zarządzania finansami w obszarze prowadzonej polityki kadrowej, a z drugiej również publicznie zapowiada wycofanie się ze zwolnień pracowników, od dawna nie świadczących pracy, co oznacza oczywiste lekceważenie dyscypliny finansowej w publicznej instytucji kultury, którą Marszałek nadzoruje. Kiedy Marszałek mówi prawdę, a kiedy uprawia propagandę na rzecz wybranej grupy interesów, doprawdy nie wiem? Taki sposób "nadzoru UMWD", to nic innego jak ręczne sterowanie Dyrektorem teatru, co jest sprzeczne z obowiązującymi aktami prawnymi zarówno w randze ustawy, jak i statutami i regulaminami stanowionymi na szczeblu zarządu i Teatru Polskiego.

Dodatkowo, niezwykle niepokojącym procederem jest utrudnianie pracy p.o. Dyrektora, poprzez odmowę wyjazdów służbowych, czyli nieudzielanie delegacji w celach związanych z pozyskiwaniem źródeł finansowania działalności Teatru (projekty z funduszy UE, Ministerialnych, granty), spotkań z potencjalnymi realizatorami i sponsorami.

Zaskakujące są również artykuły w Gazecie Wyborczej, która nigdy ze mną nie rozmawiając przywołuje moje wypowiedzi a moje interpelacje do których mam prawo na podstawie paragrafu 28 Statutu Województwa Dolnośląskiego nazywa donosami. Można zadać pytanie : Kto przekazał treść moich interpelacji Gazecie Wyborczej?

Może więc kontrola, o której mówi Marszałek powinna się odbyć w zupełnie innym miejscu np. w Wydziale Kultury UMWD? I kto inny powinien ją przeprowadzić?

Kolejną zdumiewającą sytuacją jest istnienie w teatrze grupy pracowników, którzy pracują lub są zatrudniani pod protekcją UMWD. Są wśród nich; aktorzy, reżyserzy, pracownicy obszaru artystycznego czy marketingu. Jest to kolejny przykład na niedopuszczalne wywieranie wpływu lub nacisku na p.o. Dyrektora Teatru Polskiego.

Tworzy się atmosferę, jakoby Ci pracownicy byli szykanowani przez p.o. Dyrektora. Gazeta Wyborcza pisze nawet o "prześladowaniu za działalność związkową", gdy w tym samy czasie owi prześladowani pluskają się w basenie na Krecie, nie składając nawet wniosku o urlop, zamieszczając jednocześnie zdjęcia wakacyjne na portalach społecznościowych. Kilkoro aktorów, którzy uczestniczą w próbach do spektaklu Teatru Polskiego w Podziemiu ("Książę"), nie ma czasu spotkać się z dyrektorem Budzanowskim.

Kolejnym bulwersującym tematem jest działalność tzw. "Teatru Polskiego w podziemiu". Z odpowiedzi Pana Marszałka dowiaduję się, że "żadna z samorządowych instytucji kultury nie przekazała żadnej dotacji na działalność Teatru Polskiego w podziemiu"..

Przyznam, że poziom bezceremonialności i lekceważenia prawdy zdumiewa mnie w stopniu najwyższym.

Strona na Faceboooku pod tytułem "Teatr Polski w podziemiu" funkcjonuje od roku 2016, redagują ją byli i obecni pracownicy Teatru Polskiego we Wrocławiu, kontestując go i działając na szkodę wizerunku tej instytucji.

Jakże pan Marszałek może o tym nie wiedzieć, skoro regularnie otrzymuje do wiadomości treść wpisów ze strony "teatru w podziemiu". Wśród Stałych adresatów tych informacji są: Cezary Przybylski, Michał Bobowiec, Agnieszka Dziedzic.

Jakże pan Marszałek może o tym nie wiedzieć, skoro na stronie internetowej Teatru Polskiego w Podziemiu znajduje się logo UMWD jako partnera, oraz logo podległej mu instytucji OKIS, który jest wymieniany jako producent przedstawień tzw. teatru w podziemiu. Piotr Rudzki - etatowy pracownik Teatru Polskiego we Wrocławiu - który także oficjalnie tytułuje się kuratorem teatru w podziemiu, publicznie informuje że przedstawień powstało 13. Powstaje pytanie: Kto je sfinansował?

Na stronie OKIS znajdujemy informacje, o tym że ta instytucja podległa UMWD jest producentem, promotorem i partnerem tzw. teatru w podziemiu. Na stronie www Teatru Polskiego w Podziemiu wśród partnerów finansujących jego działalność figurują: Urząd Marszałkowski, OKIS oraz DCF. Mechanizm finansowania jest więc oczywisty: UMWD przekazuje środki OKIS, a OKIS finansuje produkcje spektakli teatru polskiego w podziemiu wbrew odpowiedzi udzielonej na moją interpelację przez Pana Marszałka. Pozostaje pytanie, ile to kosztuje budżet województwa? Nie mniej ważne jest inne pytanie, o ocenę formalną i etyczną takiego postępowania? Jak to możliwe, że UMWD wszechstronnie wspiera, w tym także finansowo grupę kontestującą Teatr, którego jest oficjalnym Organizatorem. To pytanie domaga się odpowiedzi także w kontekście politycznej uczciwości i odpowiedzialności wobec naszych wyborców.

Poczynając od lutego 2016 roku Zarząd Województwa nie potrafi przeprowadzić konkursu na Dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu, który przyniósłby pozytywne skutki. Może więc czas się wycofać z organizacji wydarzeń, które przerastają możliwości wojewódzkich urzędników? Minęły bowiem prawie cztery lata, a zamieszanie wokół wyboru Dyrektora TP nie słabnie. Odczuwamy to wszyscy. Społeczność regionu, widzowie, a w końcu 160 osobowy zespół Teatru Polskiego.

Ostatni, właśnie unieważniony konkurs (unieważniony wbrew ekspertyzie prawnej Ministerstwa Kultury), jest w tej serii wydarzeniem wyjątkowym. Jest dowodem ignorancji, lekceważenia prawa, łamania norm społecznych. W końcu skrajnej arogancji władzy, próbującej narzucić własny - niczym nie uzasadniony - punkt widzenia na wynik konkursu.

Teatralna Solidarność jeszcze przed rozpoczęciem prac komisji konkursowej (marzec 2019) przestrzegała przed brakiem uprawnień do udziału w komisji związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza, jednak Pani Agnieszka Dziedzic - Dyrektorka Wydziału Kultury, Przewodnicząca komisji, zlekceważyła ten głos oświadczając, że wszelkie konsekwencje "bierze na siebie". Tymczasem w ostatnich wypowiedziach medialnych przerzuca swoją winę i odpowiedzialność na p.o. Dyrektora Budzanowskiego.

Może więc pora wziąć odpowiedzialność za podjęte decyzje? Pani Dyrektor, Panie Marszałku, może to jest ta chwila?

Różne spotykam głosy i opinie na temat tej dziwnej decyzji o unieważnieniu, nawet tak odważne jak zawarte w pytaniu:

"Być może prawdziwą przyczyną unieważnienia konkursu jest fakt, że poprzez zmianę składu komisji konkursowej, diametralnie zmieniła się jej konfiguracja i arytmetyka głosowania, zaś Pan marszałek stracił wpływ na wynik głosowania?" To bardzo śmiałe pytanie, ale także domaga się odpowiedzi.

Mimo tak trudnych warunków współpracy z UMWD, jako organizatorem teatr radzi sobie zaskakująco dobrze. W lipcu 2018 r. posiadał ponad 1 milion zł zadłużenia. Obecnie, na skutek prowadzonych intensywnie działań zarządczych, pomimo braku dodatkowych środków ze strony UMWD, teatr nie ma zadłużenia, realizowany jest zaplanowany repertuar, rośnie sukcesywnie frekwencja na spektaklach, na wszystkich 3 scenach. Zaplanowany jest repertuar na kolejne sezony.

Tych wszystkich Państwa, którzy chcą dokładniej poznać szczegóły sytuacji Teatru Polskiego pragnę poinformować, że dysponuje kompletem dokumentów (oświadczeń, wyjaśnień, sprostowań), które gotowa jestem udostępnić.

Kończąc, należy zadać pytanie - Jaka przyszłość czeka Teatr Polski we Wrocławiu? Konkurs został unieważniony, nie znamy kolejnych kroków Urzędu Marszałkowskiego - nikt z wybitnych artystów, doświadczonych menedżerów teatru - a takiego potrzebuje nasz Teatr - nie zechce wziąć udziału w konkursie, ani objąć funkcji dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu w sytuacji ręcznego sterowania przez Marszałka Michała Bobowca i Dyrektor Agnieszkę Dziedzic.

Przestańcie szkodzić kulturze - pozwólcie pracować specjalistom w tej dziedzinie

2019-09-11

Małgorzata Calińska-Mayer