powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Łódź. "Człowiek z Manufaktury" ze Złotą Maską

Nadzwyczajna Złota Maska trafiła do Teatru Wielkiego "za historycznego znaczenia projekt konkursu na operę współczesną "Człowiek z Manufaktury", zwieńczoną premierą na scenie teatru oraz pokazem plenerowym na rynku Manufaktury. Rozdanie nagród przyznawanych przez recenzentów za sezon 2018/2019 odbyło się 22 września.

Nagrodę odebrali: dyrektor artystyczny Fundacji ORFEO Krzysztof Korwin-Piotrowski jako pomysłodawca i koordynator całego projektu, dyrektor Manufaktury Sławomir Murawski, Anna Fonferko z działu PR Teatru Wielkiego w Łodzi i kierownik muzyczny Michał Kocimski. Kolejne spektakle opery "Człowiek z Manufaktury" Rafała Janiaka z librettem Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk, w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego zostały zaplanowane na listopad roku na scenie TWŁ.

"Prawie za każdym razem, gdy przyjeżdżałem Łodzi, wędrowałem ulicą Piotrkowską albo jechałem do Manufaktury. Gdy staję tam na rynku, serce bije żywiej. Uwielbiam takie miejsca, gdzie tradycja łączy się z nowoczesnością, gdzie pięknie odrestaurowane budynki postindustrialne z cegły otrzymują nowe funkcje i oddychają drugim życiem na miarę XXI wieku. To jest coś w rodzaju reinkarnacji w europejskim wydaniu. Budynki ze swoją historią są dla mnie po trosze jak drzewa i ludzie. Mają w sobie pamięć o przeszłości, ale też podążają w przyszłość na tyle, na ile to możliwe.

Kiedy wiosną 2015 roku stanąłem na rynku Manufaktury, pomyślałem, że to Poznański powinien być bohaterem współczesnej opery, ponieważ był wizjonerem, stworzył potężną dzielnicę w łódzkiej metropolii, budował fabryki, famuły, kamienice, kościoły i pałace. Wielokrotnie byłem pytany: A dlaczego nie wybrał Pan niemieckiego przemysłowca Karola Scheiblera? On był lepszy dla swoich pracowników niż żydowski "król bawełny" Izrael Poznański. Scheibler o wiele bardziej wspierał akcje charytatywne i stał się dla Reymonta pierwowzorem Hermana Bucholza w "Ziemi obiecanej". To wspaniały temat! A jaki piękny jest jego Księży Młyn! Postać Poznańskiego jest według mnie bardziej wielowymiarowa, niejednoznaczna. Czy bogacił się kosztem robotników? Tak, ale czy ci ludzie nie mieli większej nędzy na wsi? Nie mnie to oceniać. Na pewno pieniądze mogły mu się śnić po nocach, jak w naszej operze. Na pewno uwielbiał brzęk złotych i srebrnych monet. A ilu w naszych czasach jest Poznańskich, którzy pracownikom mało płacą i sami się szybko bogacą? Na tym polega kapitalizm. Poznański z pewnością w związku ze swoim pochodzeniem mógł być przez niektórych lekceważony, a jednak dzięki inteligencji, pracowitości, sprytowi i kreatywnym pomysłom zbudował jedno z największych bawełnianych imperiów w Europie. O jego żonie nic nie wiemy, więc moja idea stworzenia opery o rodzinie Poznańskich legła w gruzach. Małgorzata Sikorska-Miszczuk wymyśliła symboliczną postać kobiety - Zofii Grabowskiej, która walczy o lepszy świat. Nie jest to więc opera o Poznańskim, tylko o Łodzi - o fascynującej na skalę europejską metropolii, która przeżywała wciągu ostatnich 200 lat sinusoidę w związku z "wiatrem historii". Jest to opera o LUDZIACH Z MANUFAKTURY, o bezimiennym tłumie robotników i włókniarek, dzięki którym została zbudowana łódzka metropolia. Pokazujemy w drugim akcie, co stało się z tym wspaniałym miastem po upadku "komuny", w latach 90-tych, kiedy zaczęło popadać w ruinę, a potem zaczęło się znowu odradzać. Pokazujemy na przykładzie Manufaktury, że można mądrze ratować wspaniałe miejsca jak ten Rynek Włókniarek Łódzkich i piękne pofabryczne budynki, służące mieszkańcom i gościom przyjeżdżającym tu z różnych stron świata. A pokazujemy to poprzez uniwersalny język opery i ludzi mówiących - jak w XIX-wiecznej Łodzi - różnymi językami".

Krzysztof Korwin-Piotrowsk, pomysłodawca i koordynator projektu opery "Człowiek z Manufaktury"