powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Warszawa. Pożegnano Romualda Szejda

Reżyser, wieloletni dyrektor Teatru Scena Prezentacje, Romuald Szejd, spoczął we wtorek na Starych Powązkach. - Był szczęśliwy w swoim teatrze - powiedziała aktorka Hanna Śleszyńska. Szejd zmarł 3 września w Warszawie.

Uroczystości pogrzebowe Romualda Szejda odbyły się w kościele św. Karola Boromeusza; następnie jego prochy odprowadzono do rodzinnego grobu na Starych Powązkach w Warszawie. Reżysera, założyciela i dyrektora Teatru Scena Prezentacje żegnali jego krewni, pracownicy jego teatru, aktorzy, z którymi pracował.

Hanna Śleszyńska, która grała m.in. w reżyserowanym przez niego "Bloczku" Carole Greep, powiedziała, że w teatrze Szejda zawsze panowała rodzinna atmosfera.

- Wszyscy widzieliśmy, że kiedy przychodził do teatru, to był szczęśliwy i radosny. Zaglądał do naszej garderoby przed spektaklem, żeby się przywitać, bawił nas anegdotami, opowiadał o tym, co widział w Paryżu. Był szczęśliwy w tym teatrze i takiego go zapamiętamy - powiedziała Śleszyńska.

- Często, kiedy dzwonił telefon na korytarzu teatru, żartowałyśmy z koleżankami mówiąc do Szejda: "o, panie dyrektorze, dzwoni Catherine Deneuve" - dodała.

Aktorka przytoczyła również słowa krytyka Krystyny Gucewicz z jej pożegnania Szejda umieszczonego na stronie e-teatr.pl. "Romuald Szejd - pomysłodawca, założyciel, przez 37 lat dyrektor Teatru Scena Prezentacje, który był jego po stokroć zrealizowanym marzeniem, snem, jaki się spełnił na jawie, chociaż nie wszyscy w to od razu uwierzyli. Od zawsze nosił w sobie imperatyw rozmowy, wiedział, że najwspanialszym terytorium dialogu jest teatr".

- Od pierwszych chwil pokochała ten teatr publiczność, rozpoczął się nieustający szturm. Bo też Szejd, jak niewielu, rozumiał potrzeby widza - w centrum zawsze stawiał człowieka, jego lęki, obsesje, radości. Teatr rozumiał jako kunszt aktora, a mógł angażować wspaniałych artystów, zgodnie z własnymi marzeniami. Ale też dawał szanse debiutantom: u Szejda startowało całe pokolenie młodych - dodała Śleszyńska.

Przypomniała również, że reżyser "miał dwie ojczyzny. Tę nad Wisłą, która kochał i tę nad Sekwaną, do której ustawicznie wracał".

"Byłem zafascynowany teatrem z Francji, który mieścił się w tzw. opuszczonych stajniach pod Paryżem. Samo miejsce, przedstawienia tam wystawiane zachwyciły mnie. Pomyślałem, że może dobrze by było, przy tych polskich uwarunkowaniach, nie pchać się do jakieś sali, tylko stworzyć miejsce w jakiejś ruinie czy ruderze. Coś, co byłoby na tamte czasy absolutną nowością" - mówił Szejd w Polskim Radiu, wspominając początki Teatru Scena Prezentacje, dla którego znalazł miejsce na Woli w zakładach Norblina. "Pod względem artystycznym czuję satysfakcję" - mówił w 2012 r.

W pożegnaniu założyciela Teatru Scena Prezentacje wzięli udział m.in. Daria Widawska i Marcin Troński, którzy występowali w spektaklu "Spadkobiercy" w jego reżyserii. Wieńce na grobie złożyli m.in. przedstawiciele Biennale Warszawa, w które przeistoczono Scenę Prezentacje, oraz prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego.

Romuald Szejd urodził się w Brześciu 7 kwietnia 1938 roku. W 1961 r. ukończył Wydział Aktorski PWSTiF w Łodzi, a dziewięć lat później Wydział Reżyserski PWST w Warszawie. Był aktorem teatrów w Poznaniu i Wrocławiu. Grał m.in. w "Śnie nocy letniej" Szekspira i spektaklach Teatru Telewizji.

Był reżyserem spektakli Teatru Telewizji i Teatru Sensacji "Kobra". Przez 37 lat prowadził działający od 1979 r. Teatr Scena Prezentacje, pierwszy teatr impresaryjny w Polsce. Wyreżyserował tam większość spektakli. Wystawiał tam m.in. sztuki oparte na tekstach Dostojewskiego, Gombrowicza, Joyce'a, Sartre'a, Williamsa, Czechowa, Pintera, wielu autorów francuskich.

Otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski i Srebrny Medal "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".