17 sierpnia "Anna Karenina" zawita do Opery Leśnej.
Na ten wrześniowy wieczór zeszłego roku szykowali się wszyscy miłośnicy sanktpeterburskiego Teatru Borisa Ejfmana od dawna. Przyzwyczajeni przez znakomitego choreografa do propozycji z najwyższej artystycznej półki, po "Requiem" i "Mojej Jerozolimie, po "Czajkowskim", a przede wszystkim po "Braciach Karamazow" i "Czerwonej Giselle", czekali na obsypaną nagrodami i pochwałami krytyków "Annę Kareninę" z niecierpliwością. Jednak deszcz i zimno pokonały zespół Ejfmana. Tancerze, szczególnie na pointach, nie mogą tańczyć na śliskiej podłodze i w dodatku w temperaturze poniżej piętnastu stopni. A wrzesień ubiegłego roku był bardzo chłodny i deszczowy. W sopockiej operze położonej w lesie, gdy padał deszcz z nie remontowanego dachu woda spadała na scenę. W czasie wrześniowego koncertu Jona Andersona widownia obserwowała, jak na instrumenty legendarnego wokalisty grupy Yes kapie woda Podczas baletowego spektaklu Borysa Ejfmana zdecydowano się na ty