powiększwersja do drukupoleć znajomemu

To poruszenie ust, ta płynąca łza...

"Zapiski z wygnania" Sabiny Baral w reż. Magdy Umer w Teatrze Polonia. Pisze Zbyszek Dramat.

O 15.15 w Kinotece seans "Bólu i blasku", a o 19.30 "Zapiski z wygnania" w Teatrze Polonia. Te dwa dzieła mają wiele ze sobą wspólnego. Łączy je tytułowy ból i cierpienie, a także to jedno zdanie z programu spektaklu, które brzmi: "Przeszłość nigdy nie umiera. Właściwie nawet nie jest przeszłością" (W. Faulkner, "Requiem dla zakonnicy"). Nie wspominam już o blasku, który może zaślepić i zepchnąć nas/ich na tory... zła i absurdu.

Słowa klucze wkręcają się w mózg - nie ucieknie się od nich, nie pozbędzie się obecności i odpowiedzialności za nie. Zebrane razem maja moc bomby atomowej. Wygnanie, wydalenie, wysiedlenie, zesłanie, usunięcie, wyrzucenie, wypędzenie. Człowiek człowiekowi zgotował ten los. Polak - Polakowi.

Nieznane, przeznaczenie, fatum? Udręczenie, skaza, droga cierniowa, opresja, płacz i zgrzytanie zębów, przeciwność losu, zgryzota, upokorzenie, życiowa próba, szok, wstrząs, boleść duszy, gorycz, łzy, niepokój, nieszczęście, pognębienie, przygnębienie, smutek, stłamszenie, zadręczenie, zaszczucie, nękanie, żal, boleść, frustracja, irytacja, niezadowolenie, poczucie porażki, rozgoryczenie, rozżalenie, stres, załamanie, zawód, złość, rozczarowywanie, rozpacz, rozżalanie i brzemię. To jeszcze za mało na określenie stanów ducha i rozumu, wywołanych poniżającym i uwłaczającym wszelkiej godności wygnaniem tysięcy Polaków żydowskiego pochodzenia po marcu 1968 r. Wybrzmiewają one ze sceny bardzo mocno.

Magda Umer, Krystyna Janda przy wsparciu ze strony Janusza Bogackiego i jego zespołu w swym teatralnym misterium wprowadzili nas w to, co znane i nieznane. Los polskich Żydów zapisany jednostkowym losem Sabiny Baral. Tylko w ten sposób mogliśmy wczuć się w osobistą sytuację tych ludzi. Sytuację zderzoną z tragicznym procesem załamywania się 800-letniej historii polskiego żydostwa. "Najpierw holocaust, a teraz to...".

To nie jest spektakl, a przedstawienie dramatu człowieka i... całej ludzkości. Tak, drzewa umierają stojąc, ale nie tylko, niestety. W dramacie scenicznym wspomina o tym pięknie K. Janda odwołując się do słów S. Baral, która nawiązała do wielkiej aktorki Mieczysławy Ćwiklińskiej. Ta od 1964 roku występowała w całym kraju jako Babka w sztuce Alejandro Casony "Drzewa umierają stojąc" (powtarzając tę swoją ostatnią rolę około 1500 razy). W kontekście treści "Zapisków z wygnania", nie jesteśmy w stanie zrozumieć, co znaczy wyrywanie drzew z korzeniami i wyrzucanie ich poza granice swego terytorium (lasu-ojczyzny). To utrata miejsca, tożsamości, zatrzymanie wzrostu i dojrzewania albo spokojnej starości. Wiemy - starych drzew się nie przesadza, żadnych drzew się nie przesadza! Zostawmy te drzewa w spokoju! Stop dla wycinki! (także tej w rozumieniu Thomasa Bernharda). I tyle! A o wyjątkach nie będziemy tu rozmawiać, bo z nich skorzystali komuniści, nacjonaliści, moczarowcy.

Dramat wygnania tak sugestywnie i mistrzowsko przeżyty na scenie przez Krystynę Jandę, a muzycznie oddany przez zespół Janusza Bogackiego, to teatr głęboko osobisty, meta-podmiotowy, oddzielny, odrębny, autobiograficzny, wręcz intymny i zamknięty. Aktorka i zespół pozostają w tle sceny, za kurtyną, która służy za ekran mocnych sekwencji filmowych. Pozwala też pokazać twarz mówiącej postaci - widzieć jej każdy grymas, poruszenie pięknych ust, płynącą łzę... wzruszenie zamknięte w gestach, słowach, dźwiękach. Wszystko unosi się jak we mgle, niesamowita i tajemnicza gra świateł (gratulacje dla Pawła Szymczyka), czerń i biel przechodzące w szarość codzienności. Tylko ta współczesność, tak niepokojąca, kolorowa w ostatnich sekwencjach filmowych.

Przyzwyczajamy się niestety do lekcji nienauczonych i błędów nienaprawionych. Zapominamy i łatwo przechodzimy do porządku nad tym, co się stało i nadal dzieje. Głupota, nieprawość i pogarda zawsze znajdą swych uczniów. Nie możemy czy nie chcemy wyciągnąć z tego żadnych wniosków? Żadnej nauki? Niemożliwe!

Skończmy z praktykowaniem ignorancji, populizmu i nacjonalizmu. To droga do nienawiści, segregacji, wykluczenia oraz fali nietolerancji i dyskryminacji. Nie pozwólmy, aby historia się powtórzyła (1933-1945, 1968 - 1970, 2019 - ?).

Wniosek końcowy. "Zapiski z wygnania" powinny trafić do Teatru TV, być nagrane na DVD i przesłane do wszystkich szkół i uczelni w Polsce i nie tylko. A Teatr Polonia powinien utrzymać dramat na deskach jeszcze długo, długo - a przynajmniej tak długo, póki nie odrobimy prawdziwej lekcji z praworządności, Europy, edukacji obywatelskiej oraz standardów cywilizowanego świata i wartości tak bliskich zarówno wyznawcom judaizmu jak i chrześcijaństwa.