powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Lilianna Stawarz: opera w baroku nie była tak koturnowa jak w tej chwili

Opera w baroku nie była tak koturnowa jak w tej chwili - powiedziała PAP Lilianna Stawarz, klawesynistka, kierownik artystyczna festiwalu oper barokowych Dramma per Musica, który rozpocznie się w piątek.

5. Festiwal Oper Barokowych Dramma per Musica rozpocznie się w piątek w Małej Warszawie wystawieniem opery "Agrippina" Georga Friedricha Haendla w reżyserii Natalii Kozłowskiej. Festiwal potrwa do 22 września.

PAP: Czym charakteryzuje się opera barokowa?

Lilianna Stawarz: To przede wszystkim zwrot ku antykowi, ku temu co było najważniejsze, a więc słowu. Logika słowa, filozofia słowa, retoryka - to najważniejsze kwestie, na których bazuje muzyka baroku, a w szczególności opera. Camerata florencka utworzona przez Giovanniego de' Bardiego, jeszcze przed końcem XVI wieku dała podstawy wszystkim twórcom muzyki barokowej do zmiany filozofii, do zmiany traktowania sensu tekstu. Zaowocowało to również tym, że słowo i muzyka musiały się jakoś pogodzić, znaleźć wspólny mianownik, ale to słowo determinowało afekt, podkreślony i zilustrowany przez dźwięki (głównym założeniem barokowej teorii afektu jest przypisanie konkretnej figurze muzycznej pojęcia lub uczucia - PAP). Dla mnie jako klawesynistki barok jest najbliższym okresem w muzyce. Tak się złożyło, że zaczęłam również prowadzić jako dyrygent "od klawesynu", nie tylko utwory wokalno-instrumentalne, ale - co jest dla mnie ogromnym wyzwaniem - również opery.

PAP: Jaką funkcję pełniła opera w tamtym okresie?

L.S.: Na początku opera w baroku pełniła funkcję niezwykle elitarną. Wszystkie spektakle operowe - wtedy, kiedy jeszcze nie było opery jako takiej, a favola per musica/dramma per musica czyli muzyczna opowieść - odbywały się w zamkniętym kręgu możnych tamtego świata, na dworach i dla ograniczonej liczby osób.

Potem opera w najróżniejszy sposób docierała stopniowo do innych warstw społecznych. Dość wspomnieć, że Wenecja była miejscem, gdzie teatrów operowych było bardzo dużo - 13, a w najlepszym okresie działało ich siedem. To były również teatry dla ludu, gdzie każdy spragniony rozrywki miłośnik muzyki, mógł przyjść i głośno wyrazić swoją opinię. Opera nie była tak koturnowa jak w tej chwili. Dla nas muzyka i opera baroku są świętem. Na szczęście coraz więcej osób ulega miłości do muzyki, a szczególnie tej barokowej. Twórcy, którzy zajmują się realizacją oper barokowych znajdują wspólną płaszczyznę dla odbiorców tej sztuki poprzez eksponowanie równie aktualnego przekazu jak 400 lat temu. To jest niezwykle cenne.

PAP: Jakie opery będzie można obejrzeć na tegorocznym festiwalu?

L.S.: W tym roku z okazji piątych urodzin króluje Haendel - chcemy przypomnieć pierwszą produkcję, od której wszystko się zaczęło. To była "Agrippina" Haendla, którą wystawiliśmy sześć lat temu, jako forpocztę, żeby zorientować się, czy to jest to, czego publiczność od nas oczekuje. Sukces był tak duży, że postanowiłyśmy zorganizować Festiwal Oper Barokowych Dramma per Musica.

Prócz "Agrippiny" mamy jeszcze w tegorocznym programie "Alcinę" - zeszłoroczną premierę i mniejszą formę - serenatę "Aci, Galatea e Polifemo". Wszystkie spektakle operowe odbywają się w Małej Warszawie, w przestrzeni niezwykłej, postindustrialnej. Tu następuje zderzenie epok: współczesnej i barokowej, przenikanie się muzyki i przestrzeni.

Oprócz spektakli operowych zapraszamy państwa również na cztery koncerty z muzyką świecką, które odbędą się na Zamku Królewskim w Warszawie. Na jeden zaprosiliśmy trzy zespoły z Polski, które zajmują się wykonawstwem historycznym - Filatura di Musica z Łodzi, Capella 1547 z Leszna i Ensemble Toccante z Poznania. Będzie również pojedynek głosów kontratenorowych - Michała Sławeckiego oraz Rafała Tomkiewicza przy akompaniamencie zespołu instrumentów dawnych Altberg Ensemble. W baroku we Włoszech kontratenorzy byli gwiazdorami, muzykami niezwykle rozchwytywanymi. W tej epoce powszechne były wszelkie rodzaje pojedynki między głosami lub między głosami a instrumentami - nawiązujemy więc do tej tradycji.

Ponadto polecamy recital Artura Jandy, który jest z nami od początku działalności Stowarzyszenia, oraz koncert dwóch śpiewaczek z Chin, z zespołem Royal Baroque Ensemble, także na Zamku Królewskim. Dwa koncerty z muzyką religijną będą miały miejsce w Kościele ewangelicko-augsburskim Św. Trójcy. W programie znajdą się dwa oratoria: "Saul" Haendla pod dyrekcją Agnieszki Żarskiej ze znakomitym Peterem Kooijem oraz "San Giovanni" Battista Alessandro Stradelli, poprowadzony przez znawcę twórczości tego kompozytora - Andreę de Carlo.

PAP: O czym opowiada premierowe przedstawienie "Acis, Galatea e Polifemo"?

L.S.: Ta opera będzie różnić się w swoim wydźwięku od dwóch pozostałych, które prezentujemy podczas festiwalu, chociażby dlatego, że bardzo mocno drąży tematykę zrozumienia drugiego człowieka, agresji i jej konsekwencji, problemów w komunikacji, a to wszystko w otulinie dramatycznego wątku miłosnego. Będzie to w swojej wymowie dosyć radykalny spektakl - chcemy, aby zobaczyła go młodzież, by stał się przyczynkiem do dyskusji. Może nie będzie to przedstawienie odprężające, ale sztuka musi wywoływać refleksje i ten spektakl z pewnością to uczyni.

PAP: Na ile wiernie w stosunku do epoki realizujecie opery wystawiane na festiwalu?

L.S.: Kwestia stylistyki jest dla nas bardzo ważna. Wszyscy jesteśmy muzykami wykształconymi w kierunku historycznego pojmowania odtwórczości muzyki dawnej, czyli zgodnie z zasadami, pisanymi przez kompozytorów oraz ze świadomością epoki i miejsca, w którym ta muzyka była wykonywana. Inaczej wykonuje się muzykę włoską, inaczej francuską, a inaczej niemiecką. Dysponując swoją wiedzą i umiejętnościami, staramy się, pozostać jak najbardziej wiernymi źródłom - nie zapominamy jednak, że żyjemy w XXI wieku, mamy świadomość innych epok, które również nas kształtują. To ważne, aby dobierać takich współtwórców, którzy podążają tymi samymi śladami, aby niektórych rzeczy nie musieć tłumaczyć od podstaw. Jesteśmy grupą zapaleńców, którzy porozumiewają się tym samym językiem - muzyką baroku.

***

Lilianna Stawarz jest klawesynistką i pedagogiem. W 1988 r. ukończyła z wyróżnieniem Akademię Muzyczną im. Fryderyka Chopina w Warszawie, w klasie klawesynu Władysława Kłosiewicza, a dwa lata później ukończyła Conservatoire National de Region de Rueil Malmaison, w klasie Huguette Dreyfus. W latach 2012-2016 pełniła funkcję prodziekana Wydziału Instrumentalno-Pedagogicznego w Białymstoku oraz koordynatora Biura Koncertowego. Obecnie jest kierownikiem Międzywydziałowego Zakładu Muzyki Dawnej UMFC. Przez 20 lat była członkiem zespołu muzyki dawnej Il Tempo. Artystka była również związana z Warszawską Operą Kameralną (1991-2017) jako klawesynistka i dyrygent. Od 2015-17 r. pełniła funkcję Kierownika Artystycznego Opery/Barok w tej instytucji. Jest współtwórcą i Kierownikiem Artystycznym Festiwalu Oper Barokowych Dramma per Musica. Za jedną z nagraną płyt otrzymała nagrodę Fryderyk 2018 w kategorii album roku - Muzyka Dawna za album life z Oratorium Antonio Caldary - Maddalena ai piedi di Cristo.

***

Na zdjęciu: Lilianna Stawarz podczas gali 24. edycji wręczenia Nagród Akademii Fonograficznej Fryderyk 2018 w kategorii muzyki poważnej.