powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Gdynia. Prapremiera "Hairspray" w Teatrze Muzycznym

Broadwayowski musical "Hairspray" wystawi w sobotę po raz pierwszy w Polsce Teatr Muzyczny w Gdyni. Premiera przedstawienia w Nowym Jorku odbyła się w 2002 r. Spektakl opowiadający m.in. o potrzebie tolerancji reżyseruje Bernard Szyc.

W środę odbyła się próba medialna musicalu.

- Inność cały czas wielu drażni, boli, a niektórych nawet wścieka. Wystawiając "Hairspray" chcemy pokazać, że nie tędy droga. Teatr i sztuka powinny być miejscem, które powinno dać sygnał widzom, że cała przyjemność życia w społeczeństwie polega na wspólnocie, wzajemnym szacunku do każdego bez względu na płeć, wiarę i inne aspekty ludzkiego życia - powiedział dziennikarzom dyrektor Teatru Muzycznego w Gdyni, Igor Michalski.

Akcja musicalu dzieje w 1962 r. w Baltimore. Puszysta nastolatka Tracy Turnblad marzy o występie w znanym telewizyjnym widowisku. Autor show, przypadkiem obecny na szkolnej potańcówce, zachwyca się popisami dziewczyny i zaprasza ją do występu w programie. Nastolatka szybko zdobywa sympatię publiczności, pozostawiając w cieniu dotychczasową gwiazdę widowiska Amber von Tussle, która jednak nie zamierza składać broni i postanawia - bez powodzenia - wyeliminować swoją rywalkę. A Tracy osiągnąwszy sławę chce swój sukces wykorzystać w walce o tolerancję i równouprawnienie.

Zanim musical "Hairspray" trafił na teatralne deski, w 1988 r. w USA powstał film pod tym tytułem w reżyserii Johna Watersa. Dzieło to było pastiszem i satyrą na rozmaite zjawiska lat 60. Po kilku latach Broadway odkupił od Hollywood prawa do tego tytułu, by na jego kanwie w 2002 r. stworzyć musical. Pięć lat później ze spektaklu zrobiono kolejny film ze znakomitymi rolami Johna Travolty i Michelle Pfeiffer. W 2016 r. powstała wersja telewizyjna pt. "Hairspray Live".

- W "Hairspray" zawiera się cały żywioł musicalu w największym wydaniu. Mamy tu bowiem i znakomitą muzykę, dająca olbrzymie możliwości choreograficzne; świetnie jest to też napisane, a w szczególności role. Tytuł spektaklu może mylić - bo co to może być lakier do włosów - ale przedstawienie, wbrew pozorom, naprawdę nie jest o niczym. Tam jest kilka ważnych spraw, które nie tylko odwołują się do lat 60., ale współczesna rzeczywistość "dogania" ten scenariusz i one są także dziś aktualne - powiedział dziennikarzom reżyser musicalu, Bernard Szyc.

Dodał, że "Hairspray" wpisuje się w gatunek musicali traktujących o tańcu, takich jak np. "Grease", "Fame" czy "Footloose".

Reżyser przyznał, że niemałe trudności w pracach nad przedstawieniem przyniosła obsada głównej roli. - To nastolatka, która jest obfitych rozmiarów z wyraźną nadwagą - takiej aktorki musieliśmy poszukać poprzez casting, bo w naszym gdyńskim zespole nie mamy artystek o takich cechach - wyjaśnił.

Tracy Turnblad w "Hairspray" zagrają na zmianę trzy aktorki: Amal Anani, Barbara Tarczewska i Agata Walczak.

Kłopoty sprawiło też obsadzenie ról w grupie czarnoskórych postaci.

- Wiadomo, że w Polsce nie jest łatwo znaleźć osoby ciemnej rasy z umiejętnościami wokalnymi i tanecznymi i jeszcze w dodatku mówiącymi w języku polskim. Na szczęście, poszli nam w tym względzie na rękę właściciele praw autorskich oświadczając, że nie musimy robić tej obsady tylko takimi aktorami, bo jeśli zakazaliby białym aktorom zagrać takie role, to sami zachowaliby się jak rasiści - dodał Szyc.

W spektaklu rola Edny Turnblad (matka Tracy - PAP) będzie grana przez mężczyznę (Rafał Ostrowski, Marcin Słabowski). Tak było od początku "Hairspray" tj. filmu Watersa i kolejne wersje tego dzieła.

Reżyser wyjaśnił, że gdyńska realizacja nie będzie repliką nowojorskiego widowiska. Na scenie podczas musicalu wystąpi ok. 70 osób tj. dwa razy więcej niż w pierwowzorze.

Autorem muzyki w musicalu "Hairspray" jest Marc Shaiman, teksty piosenek napisali Scott Wittman, Marc Shaiman, a libretto stworzyli Mark O'Donnell, Thomas Meehan.

Musical "Hairspray" był nagradzany w wielu kategoriach prestiżowymi nagrodami Tony (2003) i Olivier (2008). Na nowojorskim Broadway'u grano go prawie trzy tysiące razy, natomiast na londyńskim West Endzie ponad 1500.

Bernard Szyc jest aktorem, reżyserem i choreografem związanym z Teatrem Muzycznym od 1991 r. Zagrał tu m.in. Tewiego w "Skrzypku na dachu" i Borynę w "Chłopach". Jako reżyser ma na swoim koncie m.in. "Pinokia", "Pchłę Szachrajkę", "Być Marylin" i "Kiss me Kate".