powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Subiektywny spis aktorów teatralnych

Dawid Żłobiński [zwycięstwo]

W "Widnokręgu" Wiesława Myśliwskiego w swoim Teatrze im Żeromskiego w Kielcach gra wuja Władka, żyjącego obsesyjnym pytaniem, kto wykłuł oko psu Kruczkowi. Jego charakterystyczne warunki plus doklejony wąs i chłopski ubiór zepchnęły go w pierwszym oglądzie między postacie rodzajowo charakterystyczne, na co dali się nabrać niektórzy komentatorzy. To nieporozumienie jednak. Obsesja wuja Władka najpierw rzeczywiście anegdotyczna, później ściągająca bohatera na krawędź szaleństwa, w końcu konstytuuje się w jego głowie jako rodzaj egzystencjalnego ładu, ustanawia mu sens i powód życia, układa świat. Samo uporczywe pytanie, bez odpowiedzi, wtopione w czas buduje porządek. Aktor ma niebotyczne zadanie. Musi wyprowadzić swoją kwestię z poziomu obyczajówki, pchnąć ją w najwyższe rejony, dysponując tylko obsesyjnym refrenem; wszystko musi przyjść z wnętrza, z najintymniejszego procesów do zagrania właściwie poza słowami.

Gdy pierwszy raz oglądałem spektakl Michała Kotańskiego, kończył mi się na solówce Joanny Kasperek, gadanina wuja była tylko watą. Gdy go widziałem drugi raz, śmierć matki przeszła obojętnie, a od jego kosmicznego wysiłku, by wykolone oko Kruczka uczynić środkiem świata, nie mogłem oderwać uwagi nawet na chwilę. To jest piękne w sztuce teatru i w sztuce aktorstwa, jeśli ją rozumieć poważnie: że te napięcia falują, zmieniają ułożenie, interakcje, pozostają w ramkach założonych sensów, ba, nie rozwalają umówionej formy - ale żyją, pulsują, oddychają. A nam, obserwatorom, wypada tylko życzyć, żebyśmy mieli możność, czas, luz - a i żebyśmy też chcieli i potrafili!! - w te pulsowania się zanurzać.