powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Anna Bojarska: twórczyni przejrzystej prozy otwierającej głowy

Kiedy dowiedziałem się, że Anna umarła, wszystkie te myśli przesuwały mi się przez głowę. Napisałem na Facebooku, że pisarka, której powieści pełne były energetycznych wyładowań odeszła niezauważenie dla świata - pisarkę Annę Bojarską wspomina Remigiusz Grzela.

Kochana Anno,

Drogi Maksie,

Droga Mario,

Szanowni Państwo,

Świat nie lubi bezkompromisowych, odważnych, mających swój głos. Tych, którzy często wyręczają nas w wypowiadaniu opinii, jątrzą, przecież nie dla własnej perwersyjnej przyjemności. Bywa, że ryzykują wszystkim.

Na przełomie lat 90. i 2000 chętnie sięgałem po powieści Andrzeja Żuławskiego i Anny Bojarskiej. Był w ich pisaniu "drive", była jazda bez hamulców. Rozprawiali się ze stereotypowym myśleniem, narodową mitologią, z naszymi bohaterami, zwycięstwami, przegranymi. Pisali tak, żeby otworzyć głowę.

Anna Bojarska w swoich książkach zawsze rozliczała się z narodowymi świętościami, żyjącymi bohaterami, a nawet jeśli czasem nie robiła tego całkowicie otwarcie, jasne było o kim pisze. Miewała obsesje, ale już wycofuję się z tej tezy, bo nie wiem, co było pisaniem, co prowokowała do pisania, jak siebie samą prowokowała do pisania, zawsze była bohaterką swoich książek, rozpoznawało się jej głos po rytmie, kadencji, emocji.

Bolała ją Polska. Umiała dokładnie zdiagnozować jej choroby. W "Zastrzelonym jadłospisie" krzyczała: "Nie rozumiesz, że to skończone, skończone, skończone? Nie ma już żadnej Polski! Była, ale się zmyła. Wstyd mi, że kiedykolwiek myślałam inaczej że tak się przejmowałam. Same mity! Kościuszko życie tej gnojówce poświęcił, ale w końcu pytał: Czy ten kraj jest godzien wolności? Nie jest, nie jest! Piłsudski to samo Gruchnąć by w to wszystko atomówką! - Atomówką w gigantyczną gnojówkę? Wiesz, co by się działo? - I o to chodzi!"

Pisała to wiele lat temu.

Mogła się od tego kraju dystansować, a nie umiała, wadziła się z nim i ze sobą tak beznadziejnie ten kraj rozumiejąca. Była zwierzęciem politycznym. Ale też zwierzęciem głęboko humanistycznym, choć w dyskusji i monologach nie zawsze humanitarnym.

Doskonale pamiętam ją z końca lat 90. i później. Był to czas, kiedy kolorowe miesięczniki zapraszały do współpracy znanych i poczytnych autorów. Nie było ludzi znanych z tego, że są znani. Po prostu musieli mieć coś do powiedzenia. I Anna Bojarska miała. Unosiła się nad nią aura "skandalistki", pisarki kontrowersyjnej, łamiącej tabu. Z siostrą, Marią tworzyły jeden z najbardziej rozpoznawalnych literackich i towarzyskich duetów tamtych lat. Skandalistki Bojarskie. Siostry B.

Kiedy dowiedziałem się, że Anna umarła, wszystkie te myśli przesuwały mi się przez głowę. Napisałem na Facebooku, że pisarka, której powieści pełne były energetycznych wyładowań odeszła niezauważenie dla świata. Ale prawda jest o wiele smutniejsza - pewnie od dziesięciu może piętnastu lat świat w ogóle nie interesował się ani nią ani jej prozą. Powieść "Bóg pali cygara" wydała w 2004 roku. Pamiętam doskonale promocję tej przesączonej smutkiem i samotnością książki. Anna przyjechała na to spotkanie z Paryża, gdzie mieszkała od lat. I to chyba było zarazem pożegnanie z czytelnikami, z tzw. towarzyskim światem.

A potem jakby zaczęła się oddalać. Utrzymywała kontakt z czytelnikami jeszcze za pomocą internetowego bloga, u wielu powodując zdumienie. Jakby nie umieli zobaczyć, co jest prowokacją, bo ma skłonić do myślenia, pobudzić. A nawet jeśli to, co pisała w blogu nie było już prowokacją, to wystarczyłaby empatia, zrozumienie...

Kilka dni temu znalazłem liścik, jaki dostałem w 2005 roku. Musiała mieć dużą przyjemność komponując kartkę ze zdjęciem Camilli i księcia Karola. Stoją pod parasolem. Symbolicznie. To jasne, że wolała dyrygującą Camillę od kryształowej Diany. Pytała: "Ale szczęśliwi, co?".

Nie wiem, kiedy nastąpił ten moment, kiedy Anna zaczęła się odklejać od Polski. A może to Polska odklejała się od niej. W dodatku zaczął chorować jej mąż. Potem umarł. Potem umarł jej ukochany kot. Anna postanowiła, że takiej świat jej nie zobaczy. A może inaczej - że takiej jej nie usłyszy. Przestała pisać. Została ze swoimi demonami sama, nie zamieniała ich w literacką metaforę. Może gdyby ktoś wtedy wyciągnął rękę, uparł się, że pomoże, wykazał zainteresowanie ale nikt nie wyciągnął, nie uparł się, nie zainteresował.

Nie zniknęła dlatego, że w środowisku stała się persona non grata. Zniknęła dlatego, że zmienił się świat. Bezkompromisowość, intelektualna odwaga przestały być w cenie. Zresztą, nie wiem, czy umiałaby się odnaleźć w koniunkturalizmie, jaki zapanował.

Rozmawiałem z Anną wielokrotnie, w Warszawie i w Paryżu. Była wrażliwcem, może nadwrażliwcem, osobą pełną - a to znaczy, że łączyła w sobie różne stany i emocje, nie odrzucając tych skrajnych, nie kalkulowała, co lepiej, z kim warto.

Kiedy pisarka Anna Janko udostępniła na Facebooku mój post o śmierci Anny Bojarskiej, ktoś zapytał, jak to się stało, że tak zniknęła: "Dlaczego nie słyszeliśmy jej w mediach?! Czemu nie było spotkań autorskich z nią?! Żyła z daleka od miejsca i od kultury, z którą była głęboko związana i którą wzbogaciła swoim przenikliwym, mądrym widzeniem rzeczy. Jak mogliśmy na to pozwolić?!".

To pytanie do wszystkich. Sobie też mogę je zadać, choć zawsze byłem wobec Anny życzliwy.

Kiedy stało się jasne, że Anna sobie nie radzi, zamieszkała w Warszawie, gdzie mogli ją mieć pod opieką syn Max i siostra Maria.

Myślę o tym, jakie jej książki na pewno na mnie wpłynęły, niektóre nawet odrobinę zmieniając życie.

Myślę o jej powieści "Biedny Oskar, czyli dwa razy o miłości". Myślę o jej partyzanckiej "Agitce". O humanistycznie wspaniałych "Pięciu śmierciach". Myślę o powieści "Czego nauczył mnie August?".

Powieść "Biedny Oskar" zakończyła słowami: "Nawet nie poczuje własnej śmierci. Nie dowie się o niej. Spokojnie i cicho, we śnie, o czwartej w nocy, przeniesie się z ziemskiego mroku w światłość".

Mario, Maksie, bardzo Wam współczuję. Anna powróci, bo właśnie teraz potrzebny jest ten krzyk, ta jej beznadziejna logika i przejrzysta proza otwierająca głowy.