powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Kraków. Wszystkie jubileusze Krzysztofa Zanussiego

Krzysztof Zanussi świętował w środę w Krakowie swoje 80. urodziny, 60-lecie debiutu filmowego i 40-lecie debiutu teatralnego. Tu przeżyłem koniec wojny i stawiałem swoje pierwsze kroki na UJ, potem robiłem bardzo wiele filmów i mam wielu przyjaciół - mówił dziennikarzom.

W uroczystości w Urzędzie Miasta Krakowa uczestniczyli m.in. Krystyna Zachwatowicz, Jan Nowicki, Franciszek Pieczka, Jerzy Stuhr i Jerzy Trela.

Krzysztof Zanussi urodził się w Warszawie, ale w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim studiował filozofię. Jeszcze jako student w 1959 r. nakręcił amatorski, krótkometrażowy film dokumentalny "Cement i słowa", którego akcja rozgrywa się w cementowni w Nowej Hucie z udziałem artysty fotografika Wojciecha Plewińskiego, a w 1979 r. w Starym Teatrze wyreżyserował "Lot nad kukułczym gniazdem".

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski mówił, że z Krakowa wywodzą się ludzie zasłużeni dla polskiej kultury, nauki i gospodarki, a Krzysztof Zanussi urodził się w Warszawie "chyba przez pomyłkę". "Chciałem podziękować panu Krzysztofowi Zanussiemu za te wszystkie lata i za wszystkie mądre filmy" - mówił Majchrowski. Podkreślił, że w filmach reżysera jest zawsze pewne filozoficzne podejście, niedopowiedzenie, brak kropki nad i, co każe odbiorcom zastanowić się nad ich przesłaniem.

Reżyser otrzymał odznakę "Honoris gratia" za zasługi dla Krakowa, a prezentem niespodzianką dla niego było zdjęcie wykonane przez Wojciecha Plewińskiego podczas realizacji filmu "Cement i słowa".

Artysta rzeźbiarz Tadeusz Boruta z Wydziału Twórczości Artystycznej Polskiej Akademii Umiejętności mówił, że filmy Krzysztofa Zanussiego zaliczane do nurtu kina moralnego niepokoju "pokazywały obraz człowieka, który mierzy się z własnymi pytaniami egzystencjalnymi i moralnymi", na które często nie ma odpowiedzi.

Jerzy Stuhr, występując w imieniu środowiska aktorskiego, zauważył, że miał okazję nie tylko występować w filmach reżysera, ale także grać z nim w "Amatorze" Krzysztofa Kieślowskiego. - Moje pokolenie aktorów początku lat 70. wychowało się na pana filmach - mówił Jerzy Stuhr. - To pan pokazał nową szkołę, nowy styl w filmie polskim i myśmy - jeszcze wtedy studenci szkół teatralnych - niezwykle łapczywie połykali ten nowy powiew nowego kina - podkreślił.

Stuhr dodał, że Zanussi był prekursorem kina moralnego niepokoju, a "moralny niepokój rodzi się tam, gdzie ideały głoszone przez władzę, przez rządzących zaczynają mijać się z rzeczywistością, ludzie to widzą i zaczynają drżeć z niepokoju, jak ustosunkować się do tego, co jest nieprawdą". - Myślę, że nadszedł teraz taki czas moralnego niepokoju. My już nie będziemy w awangardzie tego ruchu, ale mamy obowiązek jako pedagodzy polskich uczelni, w tym przyszłych reżyserów, uzmysławiać im, gdzie tkwi niebezpieczeństwo, że stracimy twarz. Pan jej nigdy nie stracił - powiedział Stuhr.

Dziękując za zorganizowanie uroczystości Krzysztof Zanussi mówił, że jest dziedzicznie obarczonym genem, który "owocuje świadomością przybłędy", bo jego przodkowie ze strony ojca "przybłąkali się" do Galicji, która była wtedy częścią monarchii habsburskiej.

Reżyser wspomniał, że kilkanaście lat temu na spotkaniu publicznym usłyszał, że nie ma prawa mówić o sprawach polskich, bo ma obce nazwisko. - Wtedy zdałem sobie sprawę, że Polska, którą żeśmy utracili przy rozbiorach, to była inna niż ta, którą odzyskaliśmy. W Polsce jagiellońskiej nikt tak nie mógł powiedzieć, bo tworzyły ją różne narody - podkreślił Zanussi.

Jak dodał, zawsze za najwszechstronniejszego i największego mistrza uważał Andrzeja Wajdę. Wspomniał, że zapytał go kiedyś, jak on przystąpiłby do kręcenia filmu o Warszawie i w odpowiedzi usłyszał: "Ja bym się tym nie zajmował. Ja wiem, że tylko Kraków się liczy".

- Kino moralnego niepokoju zestawiało obietnice z rzeczywistością, głoszone deklaracje z tym, co było naprawdę. To oczywiście jest rodzaj pęknięcia, które zawsze towarzyszy ludzkości, ale czasami się nasila - mówił Zanussi.

Przyznał, że przeżywa ciężki moment w życiu. - To, że jestem staruszkiem jest nieuniknione, ale właśnie po iluś latach nastąpiła decyzja o tym, żeby zlikwidować zespół TOR, który prowadziłem lat trzydzieści i który w kinie moralnego niepokoju odegrał ważną rolę. Właśnie teraz to ma zostać wszystko skonsolidowane, zmienione tak, żeby odebrać nam prawo inicjatywy, a to był sens istnienia tego zespołu - powiedział Zanussi. - Ciężko mi z tym na sercu i mam poczucie, że za tą decyzją stoi raczej pustka, czyjaś kariera, a nie żadna myśl, żeby nasza kultura była bogatsza czy bardziej zróżnicowana - dodał.

Podkreślił, że jest wdzięczny i wzruszony tym, jak został przyjęty w Krakowie.

Krzysztof Zanussi urodził się 17 czerwca 1939 r. w Warszawie. Studiował fizykę na Uniwersytecie Warszawskim i filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1966 r. ukończył studia na Wydziale Reżyserii łódzkiej Filmówki. Rok wcześniej, w 1965 r. nakręcił etiudę szkolną "Śmierć prowincjała", za którą otrzymał kilka nagród, m.in. na festiwalach w Wenecji, Mannheim i Moskwie.

W 1972 r. nakręcił "Iluminację", której przyznano główną nagrodę na festiwalu w Locarno. W 1975 roku był nominowany do Złotego Niedźwiedzia w Berlinie za "Bilans kwartalny". Rok później zrealizował "Barwy ochronne" (1976 r.) ze Zbigniewem Zapasiewiczem, uważane za jeden z najważniejszych filmów kina moralnego niepokoju. Za późniejszą "Spiralę" (1978 r.) Zanussi otrzymał Nagrodę Jury Ekumenicznego podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes.

W 1980 r. otrzymał tę samą nagrodę w Cannes za film "Constans". W tym samym roku reżyser zrealizował "Kontrakt", który przyniósł mu Nagrodę Katolickiego Biura Filmowego (OCIC) i Nagrodę Funduszu Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF) podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji. Jego kolejne ważne filmy to "Cwał" (1995 r.) z Mają Komorowską, "Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową" ze Zbigniewem Zapasiewiczem (2000 r.) oraz "Persona non grata" (2005), w którym obok Zapasiewicza wystąpili Jerzy Stuhr oraz Andrzej Chyra.

Jego ostatni film to "Eter" z 2018 r., w którym zobaczyć można m.in. Jacka Poniedziałka i Andrzeja Chyrę.

Od 1980 r. Krzysztof Zanussi był kierownikiem artystycznym Studia Filmowego "Tor", a następnie jego dyrektorem. W latach 1971-1983 był wiceprezesem Stowarzyszenia Filmowców Polskich, a od 1987 roku członkiem Komitetu Kinematografii. Jest autorem książek, m.in. sześciu tomów "Scenariuszy filmowych", wykładał na wielu uczelniach, w tym PWSTiF w Łodzi i Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, National Film School w Wielkiej Brytanii, a także w Collegium Civitas w Warszawie i na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku.