powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Umysł pszczół, ciało roju i ludzka dusza

"Invisible Habitudes" w chor. Kuik Swe Boon'a z The Human Expression Dance Company z Singapuru na XV Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Tańca Zawirowania w Warszawie. Pisze Aleksandra Konarska.

Ciała w stanie świętej pustki poruszane wspólnym oddechem. Kolektywna podświadomość ciał mądrzejsza niż czyjkolwiek racjonalny umysł. Doskonale zestrojona orkiestra ludzkich organizmów, w której drgnięcie każdego mięśnia jest częścią generowanej w każdym momencie na nowo, doskonałej harmonii. Obrazy przepływają spokojnie między sobą w hipnotycznym pulsowaniu. Każdy z nich, głęboki, trafny, odkrywczy, a jednocześnie pozostawiający przestrzeń do wielości interpretacji. Tańczący te obrazy nie są jednak poddani ich choreograficznej dyktaturze. Są ludźmi w konkretnej sytuacji, a ich ruch pochodzi z głębi potrzeby ich ciał, nie z zewnętrznego głosu. Nawet operując potężnymi, scenicznymi machinami z luster i metalu ich kontakt z nimi nie jest techniczny i podyktowany procedurą, ale organiczny, tak jakby tańczyli z kolejnym żywym ciałem, tylko większym i bardziej niszczycielskim. Harmonia i kompozycyjna doskonałość choreografii w każdej minucie spektaklu nie jest układem, matematycznym wzorem, ale wynikiem nadludzkiej uważności tancerzy na siebie nawzajem. Nie tylko na kinetyczne zmiany w położeniu ciał, ale oddech, emocje i drgnienia duszy. Każda zmiana w ruchu jednego z nich natychmiast wywołuje reakcje w całej przestrzeni i dynamicznie ją przekształca, a każda nowa emocja natychmiast znajduje odbicie w emocji tłumu. Tancerze są jak pszczoły w roju, myślące wspólnym umysłem, a może bardziej wspólnym ciałem i duszą.

Choreograf Kuik Swee Boon mówi, że jest to opowieść o poszukiwaniu równości płci, tożsamości i autorytarności w singapurskim społeczeństwie. Patrząc na spektakl faktycznie wszystkie te tematy są w nim obecne, ale nie w sposób możliwy do wypunktowania, nazwania i zanalizowania. Nie jest to również sposób metaforyczny. To opowieść ludzi zarażonych tym tematem, którzy w stanie najwyższej przenikalności tego, co dzieje się w ich głębi do pełnych ekspresji, szczerych ciał, po prostu uczestniczą w scenicznych sytuacjach i wspólnocie. Bo historia tożsamości i walki w hierarchicznym, nierównym społeczeństwie jest historią opowiadaną przez wspólnotę. To w ścieraniu się sił, emocji i bardzo subtelnych drgań między jej członkami jest opowiedziana. I tak jak tancerze w swojej metodzie hollow body nie tańczą tylko z umysłu, ale z z duszy i ciała, tak i oglądając ich taniec odbiera się go w równym stopniu, a może nawet bardziej ciałem i duszą niż umysłem.

Kolejność scenicznych zdarzeń niczego nie buduje i do niczego nie dąży, żadne z nich nie jest ważniejsze niż pozostałe, nie ma punków kulminacyjnych, narastania i opadania napięcia, początku i zakończenia, nie ma puenty. Spektakl mógłby właściwie w swoim spokojnym, delikatnym tempie trwać w nieskończoność, gdyby nie fizyczne możliwości tancerzy i tak doprowadzone na skraj wytrzymałości, chyba tylko wewnętrzne skupienie pozwoliło im przetrwać tak długi, a jednocześnie tak intensywny spektakl. Muzyka wykonywana jest na żywo przez samą kompozytorkę Yujun Wang. Zdaje się ona tańczyć razem z zespołem, skupiona, spokojna, sprawia, że muzyka łączy się z choreografią niemal organicznie, nie jest zewnętrznym dodatkiem, jest tancerzem. Już od wejścia do sali można wyczuć, że ludzie obecni na scenie są w jakimś nadzwyczajnym stanie obecności, zanim jeszcze zaczną tańczyć i dotyczy to również kompozytorki.

W przestrzeni wraz z zespołem funkcjonują dwie sceniczne, kubistyczne machiny z metalu i luster. Piękne same w sobie, pozwalają na rozwinięcie tematów poszukiwania tożsamości i ucisku systemu na zaskakujące sposoby. Dzięki nim tancerze mogą w choreografii wykorzystać nie tylko poziomą powierzchnię podłogi, ale wszystkie wymiary przestrzeni. Kostiumy An Ni Loo, szare i proste unifikują płeć postaci, jedyną osobą w spódnicy jest tu mężczyzna. Ich prostota nie oznacza jednak w tym wypadku bylejakości. Mimo pozornego umundurowania każdy kostium jest inny i skonstruowany tak by podkreślić najbardziej charakterystyczny ruch danego tancerza. Najbardziej miękko płynący mężczyzna ma powłóczystą spódnicę, kobieta o rękach jak drżące na wietrze wstążki - bluzkę odsłaniającą ramiona. Rzeźbiarskości formy dodają tu nietypowo biegnące szwy i subtelne zmiany odcieni. Nawet bielizna, która w finale zostaje ukazana widzom nie jest tu typowym "cielistym" zestawem, ale artystyczną kompozycją różnych odcieni beżów, brązów i grafitów.

***

Spektakl jest niewątpliwie jedną z najlepszych choreografii grupowych jakie udało mi się kiedykolwiek zobaczyć. Jestem bardzo ciekawa w jaki sposób rozwinie się zespół, gdyż jest to ich pierwsza praca przygotowana stworzoną wspólnie metodą hollow body, a jak wiadomo metoda rozwija się w procesie.