powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Rocznica bez zadęcia

"Herosi transformacji. Ostateczne starcie" Michała Walczaka w reż. autora z Pożaru w Burdelu w Małej Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Po okresie osłabienia, zapewne nie bez związku z ucieczką producenta z kasą, Pożar w Burdelu wraca do formy. Po brawurowej premierze "Żelaznych Wagin 2" Michał Walczak dał teraz "Herosów transformacji. Ostateczne starcie". To spektakl wykorzystujący dawną formułę Pożaru w Burdelu, ale idący bardziej w stronę musicalu. Nawet jeśli nie przechodzi jeszcze na nią bez reszty, warstwa muzyczna odgrywa tu bardzo ważną rolę, a kilka przebojowych piosenek-komentarzy zostaje w pamięci. Taka jest discopolowa piosenka młodzieńca z Pruchnika, brawurowo wykonana przez Rafała Derkacza, radośnie śpiewającego o tradycyjnej świątecznej zabawie w bicie Żyda.

Talenty parodystyczne potwierdza w tym spektaklu Michał Meyer, występujący jako Balcero (czyli Balcerowicz jak żywy) snujący nowy plan uszczęśliwienia Polaków. Do planu dołącza nawet papież Polak, deklarujący się jako artysta rozrywkowy.

Królową programu jest jednak Monika Babula (m.in. jako Danuta Wałęsowa), która wyrosła na pełnokrwistą gwiazdę tego teatru. Babula i sceniczne "nabytki" dobrze wróżą przyszłości "postburdelowych" produkcji. Publiczność to akceptuje, może tylko z mniejszym entuzjazmem przyjmuje zachowywaną przez Walczaka zasadę symetrii, czyli równego dystansu do stron konfliktu politycznego - zdaje się, że czas na dogadywanie się plemion okopanych na swoich pozycjach albo minął, albo jeszcze nie przyszedł. Tak czy owak, Pożar w Burdelu znowu płonie i spuszcza powietrze z nadętych balonów propagandy.