powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Baśniowa sztuka mimu

"Once" Warszawskiego Centrum Pantomimy w reżyserii Antona Adasinskiego na XIX Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Mimu w Warszawie. Pisze Anna Czajkowska w Teatrze dla Wszystkich.

Międzynarodowy Festiwal Sztuki Mimu, jeden z najstarszych na świecie, którego tegoroczna edycja długo stała pod znakiem zapytania, ostatecznie wystartował. Już po raz dziewiętnasty Bartłomiej Ostapczuk, dyrektor artystyczny festiwalu, pomysłodawca i założyciel Teatru Mimo oraz Warszawskiego Centrum Pantomimy, zaprosił wszystkich zainteresowanych sztuką pantomimy na to wyjątkowe wydarzenie. Coroczny festiwal cieszy się dużym zainteresowaniem, prezentując bogactwo form oraz stylów i dając wyjątkową możliwość konfrontacji różnych technik wykonania. Warto kolejny raz podkreślić, że współczesna sztuka pantomimy, tak jak ludzka wyobraźnia, nie zna ograniczeń. "Sztuka milczenia" charakteryzuje się niesłychaną uniwersalnością, pozwalając artystom snuć różnorodne opowieści na wiele różnych sposobów - nie ma znaczenia wiek, język czy narodowość.

Festiwalowe spotkania zainaugurował spektakl "Once", piętnaście lat temu po raz pierwszy pokazany w Polsce (może niektórzy wierni widzowie pamiętają to wydarzenie), ale tym razem w innej odsłonie. "Once", nagrodzony Herald Angel Award podczas Edinburgh Festival Fringe, od lat znajdował się w repertuarze rosyjskiego Teatru Derevo - legendarnego, eksperymentalnego teatru fizycznego z bogatymi tradycjami. Jeden z najsłynniejszych europejskich teatrów awangardowych i autorskich założony został w St. Petersburgu w 1988 roku przez Antona Adasinsky'ego, a od lat 90. ma swoją siedzibę w Dreźnie. Jakiś czas temu Anton Adasinsky zaproponował, by Bartłomiej Ostapczuk i aktorzy Warszawskiego Centrum Pantomimy wspólnie z nim przygotowali nową adaptację "Once". Rezultat tego niezwykłego i ciekawego eksperymentu, którego reżyserem jest lider rosyjskiego-niemieckiego teatru, mogłam podziwiać w piątkowy, czerwcowy wieczór na Scenie na Woli Teatru Dramatycznego.

Oto magiczna, teatralna baśń - o nieodwzajemnionej miłości, rywalizacji; opowieść o niej i o nim, o dwojgu zakochanych, żyjących niezaspokojonym pragnieniem innej rzeczywistości, przywołujących najdziwniejsze sny i siebie. A skoro większość z nas kocha baśnie i nostalgię wspomnień pełnego fantazji dzieciństwa, warto otworzyć umysł i serce na milczący, ale jakże wymowny przekaz zawarty w pantomimicznym spektaklu. To niezwykła baśń sceniczna, utkana z nieograniczonej, nieposkromionej wyobraźni, a pisana ruchem ciała, mimiką i muzyką. Owa prostota przekazu, przy perfekcyjnej technice wykonania, stanowi w zasadzie o sukcesie pracy mima.

Bohaterowie spektaklu - piękna Donna Flora (Aleksandra Batko), której pierwowzorem była niewątpliwie Columbina i jej ukochany (Maja Rękawek) - niczym Romeo i Julia tęsknią za szaleństwem romantyzmu. Ona marzy o losie księżniczki, on - choć nieśmiały - staje się jej bohaterem, nawet trochę diabolicznym. Noc, latająca kometa, magiczny obraz i pomylony, niemal nagi Kupido, który niezmiennie chybia celu, zmieniają ich życie w sen . Na samym początku, niczym zapowiedź dziecięcej, teatralnej magii, wzrok przyciąga urocza marionetka. Wkrótce serca widzów podbija nieszczęśliwie zakochany Ptaszodzioby (Bartłomiej Ostapczuk), z długim, haczykowatym, czerwonym nosem. To zabawny pechowiec, nieco tragiczny w swej niespełnionej miłości, ale i nieznośny w zalotach do pięknej Donny Flory. W spektaklu pojawiają się też inne dziwne postaci - zwodniczy szatan, niezwykli policjanci, nieporadny Amor, groteskowa śmierć.

Świat "Once" przypomina zaskakującą kombinację jasełek, commedii dell'arte z antyczną tragedią, satyry z popisami cyrkowych klaunów i gagami aktorów niemego kina. W opowieści czarny humor miesza się z pełnym nadziei marzeniem i dowcipem - rodem z ludycznych opowieści. Równie niezwykła, jak samo przedstawienie, jest scenografia, przywodząca na myśl prace M.C. Eschera, odzwierciedlająca dualizm scenicznej rzeczywistości, względność i subiektywność naszego postrzegania. Ukazana rzeczywistość nie jest oczywista - momentami zbliża się do makabreski, potem cała zanurza w groteskowym pure nonsensie, by płynnie przejść do nostalgicznych tonów, co silnie podkreśla muzyka i gra świateł. Mniej lub bardziej czytelne nawiązania do historii kultury, zapomnianych mitów, mogą dezorientować, jak szybko przesuwające się skrawki malowideł. Spektakl momentami jest urzekająco liryczny, delikatny i zabawny, by za chwilę rozbłysnąć językiem i muzyką piekieł. Raz kicz, raz inteligentny dowcip. Reżyserując "Once", Anton Adasinsky wykorzystuje narrację rodem z bajki i sennych marzeń, z przymrużeniem oka traktując krainę fantazji. Ruchome obrazy (jak ten ze stateczkiem i latarnią, wiszący nad stołem głównej bohaterki), wielkie rekwizyty, pluszowe świnki i węże znakomicie wpisują się w ów groteskowy klimat. Przedstawienie dzieje się zarówno na scenie, jak i na widowni. Artyści zwracają się do publiczności, bezpardonowo zaczepiają widzów, w czym przoduje długonosy bohater, krewny klauna i aktorów niemego kina. Wśród ciemności biegają z latarkami w rękach, świecąc widzom w oczy. Czasem siadają im na kolanach. Możliwość żywego uczestniczenia w przedstawieniu i tak zdecydowana interakcja z aktorami bywa zaskakująca, wręcz krępująca. Ale festiwalowej publiczności podoba się ten rodzaj kontaktu z aktorem, przypominający atmosferę teatru dla dzieci. Artyści bawią się wraz z widzem, a śmiech nie milknie. Cała historia, opowiedziana ruchem, gestem, grymasem twarzy i kostiumem, jest mocno zaplątana. To wielki misz-masz stylów i symboli, w którym odnaleźć można piękno i ludzkie emocje, doskonale oddają te wszystkie namiętności aktorzy - Bartłomiej Ostapczuk, Aleksandra Batko, Maja Rękawek, Paweł Kulesza, Maciej Jan Kraśniewski. Widoczna prostota przekazu, przy perfekcyjnej technice wykonania, stanowi o sukcesie tego przedstawienia. Niezwykłą baśń sceniczną, utkaną z nieograniczonej wyobraźni, a pisaną ruchem ciała, mimiką i muzyką, charakteryzuje plastyczny, zmysłowy gest, często przerysowany, który przeraża, śmieszy i wzrusza.

Anna Czajkowska - pedagog, logopeda dyplomowany oraz trener terapii mowy. Absolwentka Pomagisterskiego Studium Logopedycznego Uniwersytetu Warszawskiego, a także Podyplomowych Studiów Polityki Wydawniczej Uniwersytetu Warszawskiego. Współpracuje z wydawnictwami edukacyjnymi (Nowa Era, Edgard) oraz portalem babyboom.pl, dziecisawazne.pl i e-literaci. Instruktor metody PILATES. Recenzje teatralne pisze od 2011 roku.