powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Kosmici ze Wschodu

"Aliens" w reż. Slavy Inozemceva w wykonaniu The Physical Theater Inzhest z Białorusi na XV Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Tańca Zawirowania w Warszawie. Pisze Karol Adamowicz.

"Aliens" o wiele bardziej niż pokazem, było zdarzeniem społecznym, w którym typowy ruch uliczny zostaje zakłócony przez pochód kosmicznych pająków.

Wyobraźmy sobie, że w przestrzeń Bulwarów Wiślanych albo Rynku Nowego Miasta w niedzielne popołudnie znikąd i bez zapowiedzi wkracza pochód ludzko-pajęczych postaci na szczudłach. Ale nie takich zupełnie złowieszczych, tylko trochę zagadkowych - jakby zwiały raczej z planu filmu science-fiction niż horroru. Performerzy uważnie badają przestrzeń, rozchodzą się w niej i grupują, wchodzą w interakcje z przechodniami. Mamy tutaj dwie wyraźnie odrębne od siebie choreografie, które się na siebie nakładają: losowe przemieszczenia pieszych i rowerzystów oraz marsz "patyczaków" w szarych kombinezonach.

Tym, co oglądamy - i co składa się na dramaturgię - happeningu Physical Theater Inzhest są akcje zarówno występujących jak i widzów i wymiana, która zachodzi pomiędzy nimi. Obecność tytułowych Obcych wywołuje różne reakcje: od zmieszania i uciekania, poprzez obserwację, do chęci kontaktu. Momentami wychodziło to dość zabawnie: ktoś pije kawę na starówce i nagle jakiś wielki pajęczak stuka go w ramię metalowym odnóżem. Albo rodzic woła: "Woow, zobacz, synku, jak ten robal na ciebie patrzy!". Działaniem powtarzającym się było otaczanie losowego przechodnia i tworzenie wokół niego rodzaju klatki ze szczudeł. Obcy też intensywnie szukali kontaktu wzrokowego, co paradoksalnie mogło wzbudzać poczucie intymności, czy też zaufanie.

"Aliens" to pozorowana konfrontacja z czymś pozaludzkim i nieznanym, podczas której przyglądamy się swoim reakcjom na zakłócenie codziennych procedur. Alternatywna motoryka performerów, polegająca na przedłużeniu ich ciał poprzez przyrządy i szare kostiumy z materiału przypominającego szpitalne piżamy budzi skojarzenia z osobami o ograniczonej sprawności, niewidomymi, odizolowanymi ze względu na chorobę. Idąc tym tropem spektakl można by odczytać jako metaforę funkcjonowania w społecznej codzienności medykalizowanych Innych. Z drugiej strony "Aliens" jako symulacja spotkania z Innym zdaje się nie zakładać jego konkretności. Mamy tu raczej fantazję o czymś, co jest od nas na tyle odmienne i nieokreślone, że idealną figurą do zobrazowania tego są kosmici.

Wreszcie można też odbierać ten spektakl jako komentarz grupy wobec swojej pozycji na rodzimym rynku kultury. Estetyki niezorientowane na klasykę czy folklor nie mogą liczyć na wsparcie państwowych instytucji na Białorusi. Z kolei artyści, którzy decydują się na kontestacje i poszukiwania nowych form mogą na panoramie białoruskiego teatru wyglądać mniej więcej tak, jak kosmiczne pająki między przechodniami na warszawskiej starówce.

Plenerowy spektakl Teatru Inzhest otworzył tegoroczny XV Międzynarodowy Festiwal Teatrów Tańca Zawirowania. Forma "Aliens" jest też metakomunikatem odnośnie całości festiwalu, na który po raz kolejny zjadą artyści z całego świata: "Warszawo, szykuj się na kosmitów!".