powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Zwyczajność poza normą

"Plagi" Szymona Turkiewicza w reż. autora w Teatrze ME/ST w Warszawie. Pisze Wiesław Kowalski w Teatrze dla Wszystkich.

Szymon Turkiewicz w najnowszej premierze Teatru ME/ST postanowił rozprawić się z naszymi uzależnieniami - niekiedy bardzo trudnymi do opanowania - związanymi z wirtualną przestrzenią, w której coraz swobodniej i chętniej przebywamy, rezygnując z budowania prawdziwych i szczerych więzi z drugim człowiekiem na płaszczyźnie zwykłego, realnego życia. A jeśli nawet takie próby podejmujemy, to i tak nie potrafimy zrezygnować z tego, co oferuje nam internet i w nim będziemy poszukiwali potwierdzenia swoich decyzji i osobistych doświadczeń.

"Plagi" to dziesięć w miarę krótkich sekwencji, bardzo zgrabnie, inteligentnie, przewrotnie i zabawnie napisanych, które pokazują życie współczesnego człowieka uwikłanego w sieć coraz bardziej dziwacznych, ekscentrycznych, niekiedy wręcz kuriozalnych czy zwyczajnie bezsensownych zjawisk, które toczą się wokół nas i mimo woli determinują nasze postrzeganie rzeczywistości, nas samych, naszych najbliższych i tych, z którymi przychodzi nam się spotkać całkiem przypadkowo - jak choćby na przystanku autobusowym. Magdalena Engelmajer, Jacek Cholewa i Sławomir Mandes, wcielając się w różne postaci, pokazują kondycję człowieka żyjącego w XXI wieku na wielu płaszczyznach i w bardzo różnych sytuacjach. Poszczególne obrazy przerywane są nagranymi na filmie wypowiedziami yutuberów, którzy urastają już niemal do rangi osobistości w swoich dziedzinach, lub piosenką, nawiązującą w bardziej refleksyjny sposób do naszej codzienności i sposobów jej przeżywania.

Teksty Turkiewicza, choć wywołują sporą dozę śmiechu, nie są tutaj li tylko kabaretowymi etiudami; i choć autor nie zamierza diagnozować wszystkich anomaliów, w które - chcąc nie chcąc - jesteśmy w różny sposób uwikłani, to jednak nie zatrzymuje się na ich powierzchni i nie traktuje cywilizacyjnych problemów o już globalnym zasięgu naskórkowo. Owszem, przyjdzie nam się w trakcie oglądania spektaklu niejednokrotnie zaśmiać, ale zaprezentowane dialogi są dalekie od taniej publicystyki czy wywołania rechotu za wszelką cenę. Dzięki tej słodko-gorzkiej aurze aktorzy dostają materiał literacki do stworzenia ciekawych i interesujących postaci, z czego zresztą z dobrym skutkiem i w pełni korzystają. Każda próba aktorskiego postaciowania jest tutaj zrobiona ze smakiem, pozbawiona szarży czy niekontrolowanego przerysowania. Jeśli ono się już pojawia, szczególnie w materiałach filmowych, to bardzo dobrze służy przyjętej poetyce i nie zaciera stylistycznej jednorodności. A my widzowie możemy się przyjrzeć sobie - niczym w krzywym zwierciadle - i zastanowić się, jak dalece sami uzależniliśmy się od smartfonów, komputerów, wszelkiej maści newsów, plotek i hejtu, portali społecznościowych, korporacyjnych norm, blogów i tego, co można obejrzeć na youtubie, a także do jakiego stopnia posuwamy się w obsesyjnym podejściu choćby do poszukiwania smaków, wszelkiej maści diet czy walki ze smogiem.