powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Dojmująca przypowieść

"Łowca" Dawn King w reż. Wojciecha Urbańskiego w Teatrze Ateneum w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.

Mamy oto farmę Samuela i Judith, która niestety podupada, trochę z powodu podtopień, a trochę z powodu długiej choroby Sama. Małżeństwo nie potrafi sobie również poradzić z żałobą po utracie synka. Wszystko to grozi niewywiązaniem się z obowiązkowych dostaw. Odwiedza ich zatem bardzo młody William Bloor, tytułowy łowca (świetny Adrian Zaremba), żeby dowiedzieć się co tak naprawdę stało się u Coveyów, jakie są szanse na normalne funkcjonowanie tego gospodarstwa i na ile za jego stan odpowiedzialne są lisy. Podczas swojego dochodzenia zadaje pytania - jak się wydaje - także mocno wychodzące poza jego zainteresowań, o najbardziej intymne szczegóły. Po co?

Poza tym, że to znakomicie zagrany i trzymający w napięciu thriller, "Łowca" jest również symboliczną, ale i realistyczną (to już zależy od widza) przestrogą przed pułapkami, jakie zastawia na nas "system" - wziąłem w cudzysłów, bo nie tylko polityczny, każdy; co takiego robi z ludźmi, którzy są sobie bliscy, przed jakimi wyborami potrafi ich postawić w imię tzw. dobra ogółu i - jak zmienia znaczenie najbardziej fundamentalnych słów.

Ale przede wszystkim "Łowca" to dojmująca przypowieść o lisach, które przecież mogą czaić się wszędzie. I na które sezon łowiecki nigdy się nie kończy.