powiększwersja do drukupoleć znajomemu

100% Prusa w Prusie - adaptacja "Lalki" w reżyserii Wojtka Klemma

- Na pewno nie jest to powieść o podupadłej arystokracji, a raczej o podupadłym kraju. Polska obecnie jest w podobnym momencie - podupada jako kraj, rozpada się, schodzi na manowce i dokładnie taki kraj opisuje Prus - mówi Wojtek Klemm, reżyser przedstawienia w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie. Premiera 17 maja.

Podobno długo już nosiłeś się z zamiarem wystawienia tego tytułu. Dlaczego "Lalka"?

- Prus należy do moich ulubionych autorów, towarzyszy mi już dość długo, w mojej pierwszej pracy w Polsce ponad 15 lat temu w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku użyłem fragmentów "Kartek z podróży do Berlina", potem razem z Pawłem Demirskim adaptowaliśmy "Omyłkę" w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Prus przewija się w mojej pracy, pojawia jako cytat. Jestem z Prusem związany też osobiście, ponieważ mój tata, literaturoznawca, Wojciech Klemm jest, m.in., specjalistą od tego autora.

Czego o "Lalce" nauczył Cię tata?

- Ojciec wskazał mi Prusa i powiedział, że jest to autor warty odkrycia, który bardzo nowocześnie pisze o Polsce. Każde zdanie, które pada u nas na scenie - a nie przepisaliśmy i nie dodaliśmy do Bolesława Prusa nic - odbija się w polskiej rzeczywistości. "Lalka" to powieść niesłychanie nowoczesna, która jest wielkim rzutem obyczajowym, jak najbardziej w stylu Dostojewskiego i pokazuje przekrój całego polskiego społeczeństwa.

Na pewno nie jest to powieść o podupadłej arystokracji, a raczej o podupadłym kraju. Polska obecnie jest w podobnym momencie - podupada jako kraj, rozpada się, schodzi na manowce i dokładnie taki kraj opisuje Prus. Polska Prusa jest pod okupacją, pod zaborami, choć ani razu nie pada słowo na ten temat, z oczywistego względu - cenzura by na to nie pozwoliła. Dzisiaj Polska jest pod okupacją mentalną PIS i wszyscy się z tym aranżują. U Prusa mamy spółkę do handlu ze wschodem, wielcy polscy patrioci kolaborują z wrogiem i zapominają o ojczyźnie. Wokulski, który jest handlarzem bronią, swoją kasę zarobił na wojnie. Wszyscy są zadłużeni, żyją na kredyt i gonią za pieniądzem. Miłość bez ekonomii nie występuje. Bardzo dokładnie unaocznia to Wąsowska w rozmowie z Wokulskim, w jednej z kluczowych scen tego spektaklu: - "To jest miłość w czasach pary i elektryczności".

Na co w swojej interpretacji kładziesz nacisk - na relacje między bohaterami, czy raczej na kontekst polityczny i społeczny?

- Jednego nie można mieć bez drugiego. Bohaterów "Lalki" nie można odciąć od kontekstu polityczno-społecznego, podobnie jak w dzisiejszej Polsce nie możemy pójść na emigrację wewnętrzną i udawać, że władza nie jest nadużywana. Tak samo u Prusa, świat w którym te postacie się obracają wpływa na ich życie prywatne, relacje miłosne. Kobiety u Prusa nie są wolne, są uciskane przez mężczyzn. Gdy wychodzą za mąż tracą wolność, więc kobiety niezamężne, jak np. Łęcka muszą bardzo dokładnie wybrać przyszłego męża, bo w ten sposób przypieczętowują swój los i byt materialny. Czy mają wyjść za przystojnego i sprawnego kochanka, który jednak nie ma pieniędzy czy za bogatego starca w pieluchach, który się ślini? Innych opcji nie ma. Wątek wolności kobiet to także temat, który stał się w Polsce aktualny, Polki znowu muszą walczyć o swoją wolność, którą Państwo i kościół chcą im odebrać.

Kim jest Wokulski? Jak odczytujesz tę postać?

- Wokulski jest wielowymiarowym bohaterem, na pewno nie jest Don Juanem, który wraca z wojny w nimbie bohatera, jest niedoświadczony na polu miłosnym, jest beznadziejnym kochankiem, prawiczkiem, który nie wie co ze sobą zrobić, a z drugiej zdolnym biznesmenem, twardym facetem, handlarzem bronią. W naszym spektaklu najważniejsze są jego relacje z kobietami z jednej strony, a z drugiej jego przyjaźń z Rzeckim. Przyjaźń tych dwóch mężczyzn to kluczowy wątek emocjonalny powieści. Rzecki to mniej więcej rówieśnik Wokulskiego, ostatni marzyciel, samotnik. Prus w "Lalce" pokazuje rodziny dysfunkcyjne, klasycznej, heteronormatywnej rodziny, jaka teraz w Polsce jest propagowana, nie ma. Te postaci wyrastają w świecie, który nie ułatwia im stawania się dorosłymi i dojrzałymi ludźmi i muszą walczyć o to, żeby ten świat zrozumieć.

Czy Izabela Łęcka ma rację odrzucając amory Wokulskiego?

- Łęcka jest podobna do Nory Ibsena, próbuje, jako kobieta, wyrwać się z domu lalek. Ona gra w pokera jeśli chodzi o jej sytuację i pozycję społeczną, i która, de facto, przegrywa. Zagrała o za wysoką stawkę, źle obstawiła i mija się z Wokulskim. Myślę też, że Prus wcale nie pokazuje postaci w wymiarze zero-jedynkowym, dobry-zły, ciemny-jasny, dlatego to pytanie nie odpowiada powieści według mnie. Zbyt prosto byłoby powiedzieć, że Wokulski jest postacią negatywną, a jakaś inna postać pozytywną, jest dokładnie na odwrót i jest to o wiele bardziej złożone.

"Lalka" to też książka o Warszawie, wystawiasz ją w Krakowie czy to wprowadza jakąś perspektywę?

- Lalka to jest polska książka. Ja przyjeżdżam do Polski, a nie do Krakowa lub Warszawy. Oceniam mój kraj, z którego wyjechałem, przez pryzmat obcości i mojej przynależności do niego. Prus jest dla mnie polskim autorem, a "Lalka" polską powieścią. W naszej adaptacji rzecz dzieje się w pewnym niedokończonym wieżowcu w Warszawie, w polskiej deweloperce, gdzie ktoś, na kredyt, którego potem nie chciał spłacić - ten wątek też się pojawia u Prusa - mieszka i okupuje co nie jego.