powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Psychoza, czyli opowieść o cierpiącej duszy

"Psychoza" Magdy Kupryjanowicz w reż. Tomasza Węgorzewskiego w Teatrze im. Żeromskiego w Kielcach. Pisze Katarzyna Wnuk w Teatrze dla Wszystkich.

"Psychoza" Tomasza Węgorzewskiego, będąca koprodukcją kieleckiego Teatru im. St. Żeromskiego i Nowego Teatru w Warszawie, nosi taki sam tytuł jak słynny film Alfreda Hitchcocka, lecz doszukiwanie się podobieństw między nimi jest raczej daremne. Twórcy, bazując na dziennikach psychotyków, przygotowali spektakl ukazujący myśli i emocje, jakie każdego dnia towarzyszą osobom cierpiącym na zaburzenia psychiczne.

Na scenie pojawia się pięć postaci. Nie znamy ich imion i nazwisk, nie wiemy kim są oraz nie mamy pewności, w jakich okolicznościach się spotkali ani gdzie toczy się akcja spektaklu. W odpowiedzi na te pytania nie pomagają kostiumy bohaterów, które nie wyróżniają się niczym szczególnym, poza tym, iż nie świadczą o najlepszych gustach właścicieli. Postać Joanny Kasperek wchodzi w rolę terapeutki, lecz chwilami można odnieść wrażenie, że sama jest osobą zmagającą się ze swoimi problemami, a stosowane przez nią metody leczenia są dość kontrowersyjne. Być może twórcy dążą do zatarcia granicy między ludźmi chorymi a zdrowymi, wychodząc z założenia, iż - cytując Stephena Kinga - "Wszyscy jesteśmy chorzy psychicznie. Ci z nas, którzy pozostają poza domami wariatów, po prostu ukrywają to nieco lepiej".

Bohaterowie wchodzą ze sobą w dialog, choć każdy z nich wydaje się żyć we własnym świecie, a w pewnych momentach mówienie motywowane jest nie tyle chęcią nawiązania kontaktu z drugim człowiekiem, co silną potrzebą wyrażenia swoich myśli i lęków. Uwagę zwraca między innymi brak związku logicznego między kolejnymi poruszanymi w rozmowach zagadnieniami. Ta luźność skojarzeń, przejawiająca się ciągłym przeskakiwaniem z tematu na temat, to objaw charakterystyczny dla schizofrenii.

Fakt, iż autorka scenariusza Magda Kupryjanowicz nazywa "Psychozę" godzinną terapią, służącą społecznemu samouleczeniu, skłania do postawienia pytania - czy twórcy zdołali sprawić, aby spektakl miał dla widzów funkcję terapeutyczną? Niestety, odpowiedź brzmi: nie. W rozmowach bohaterów pojawiają się wprawdzie tematy, które u ludzi zdrowych wzbudzają ciekawość, a niekiedy nawet strach, lecz szybko giną one w morzu innych słów i nie skłaniają do zaglądania w głąb własnej psychiki.

Nie czyni to jednak "Psychozy" spektaklem nieistotnym, gdyż podejmuje ona ważną, a jednocześnie trudną tematykę, jaką bez wątpienia stanowią choroby psychiczne, które dotykają coraz większą część społeczeństwa. W Polsce na zaburzenia psychiczne cierpi 8 milionów osób, przy czym jeden z Polaków na stu choruje na schizofrenię, a mimo to wiedza przeciętnego człowieka na temat tego typu schorzeń jest nikła. Spektakl Tomasza Węgorzewskiego zmusza do zaakceptowania tego, że ci ludzie żyją wśród nas, nawet jeśli nie przekonuje, iż ich obserwacja może pomóc w "uzdrowieniu" własnego umysłu. Do poświęcenia im uwagi zachęca fakt, że wszyscy aktorzy "Psychozy" bardzo dobrze wywiązali się ze swojego zadania, kreując wiarygodne i ciekawe postacie.