powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Przegląd wspomnień

Historia Anny Milewskiej to umiejętne połączenie opowieści o życiu i twórczości, o relacjach z mężem i o poglądach na życie - o książce "Mogłam sobie pozwolić... Historia Anny Milewskiej" pisze Izabela Mikrut w Teatrze dla Wszystkich.

Aktorka zwierza się Annie Binkowskiej z rozmaitych wyborów i decyzji, opowiada o miłości, zazdrości (czy też jej braku) i o niektórych rolach. Jest to książka osobista, nie sięga Anna Binkowska po opinie innych aktorów, przytacza tylko kilka laurkowych wypowiedzi w ramach wstępu - jeśli w tej konwencji mieliby się wypowiadać wszyscy koledzy z planów, to znakomicie, że zrezygnowała z mozaiki cytatów z zewnątrz - niczego ciekawego nie udałoby się o Annie Milewskiej dowiedzieć. A sama aktorka nie ma oporów przed zwierzaniem się i prezentowaniem czasem nawet dość pikantnych szczegółów z własnej egzystencji, czym bardzo ubarwia relację. Na pewno nie będzie to moralizatorska opowieść z perspektywy statecznej starszej pani - na szczęście. Czytelnicy poznają aktorkę od strony nieco bardziej plotkarskiej - tyle że Anna Milewska nie musi sztucznie podsycać zainteresowania sobą, może za to prezentować niepopularne poglądy i pokazywać, jak może wyglądać związek.

Bo sporo miejsca w tomie "Mogłam sobie pozwolić" zajmują kwestie sercowo-łóżkowe. Bohaterka opowieści przyznaje się do "kochliwości", co w jej przypadku jest peryfrazą na seksualne podboje. Od początku jedynym problemem staje się ukrywanie istoty relacji z kolejnymi partnerami przed dość naiwnym w tej kwestii ojcem, później - przyznanie się do burzliwej przeszłości przyszłemu mężowi. Andrzej Zawada jest tu postacią ważną, wspomnienia o nim przesycone zostały serdecznością i ciepłem. Anna Milewska opowiada o tym, że od początku wiedziała, że ten mężczyzna jest jej przeznaczony i zawsze była pewna łączącego ich uczucia, nawet kiedy Zawada miewał kolejne kochanki. Podejście wolne od zazdrości (za to zbliżające relację do związku otwartego) nie należy do specjalnie rozpowszechnionych, to kwestia charakteru, a nie tylko poglądów - jednak Milewska w żadnym momencie nie kreuje się na ofiarę wiarołomnego małżonka: przymyka oko na jego podboje, a sama też nie stroni od dalszych przygód. Nie przeszkadza jej to w wielkiej miłości - a teraz w pielęgnowaniu pamięci o Zawadzie.

Obok uczuć jest jeszcze kilka tematów, które powracają w opowieści. Należą do nich wybrane role (zwłaszcza motyw "Złotopolskich" zapewne przyciągnie część czytelniczek, bo tu aktorka dała się poznać szerokiej grupie odbiorczyń), ale też chodzenie po górach czy... poezja. Anna Milewska rzeczywistość komentuje w wierszach i z wybranymi utworami będą się mogli odbiorcy tomu zapoznać: to także sposób na zaprezentowanie aktorki jako postaci nieszablonowej.

"Mogłam sobie pozwolić" jest książką napisaną z humorem i lekkością. Anna Binkowska nie narzuca kierunków rozmowy, uzyskane wiadomości bardzo zgrabnie wplata w opowieść, dynamizuje relację przez bezpośrednie cytaty z Milewskiej, ale też umiejętnie buduje nastroje. W żadnym momencie nie będzie tu przesytu tematami albo nudy, tom właściwie czyta się sam - jest stworzony ciekawie. Dzięki przechodzeniu od prywatności do zawodu daje odbiorcom wielostronny portret artystki, a przy okazji może zaintrygować też czytelników literatury górskiej - przez opowieści o Andrzeju Zawadzie domowo.

"Mogłam sobie pozwolić" to lektura nie przedstawiająca pełni dokonań artystycznych i życiowych Anny Milewskiej - ale w odróżnieniu od popowych biografii - bardzo dobrze została skomponowana.