Okiem Widza: Grotowski Fest - Anty-Gone Tryptyk

"Anty-Gone Tryptyk" wg Sofoklesa w reż. Grzegorza Brala z Teatru Pie¶ń Kozła we Wrocławiu na 39. Warszawskich Spotkaniach Teatralnych - Grotowski Fest. Pisze Ewa B±k na blogu Okiem Widza.

"Antygona", tragedia grecka Sofoklesa, stała się inspiracją dla współczesnej wypowiedzi artystycznej Teatru Pieśń Kozła. Badającej, jak racje ludzkie mogą być wyrażone poprzez sztukę najpełniej jak to tylko możliwe. Zwłaszcza, że łączy odległe antyczne czasy ze spojrzeniem wrażliwym, gorącym, bieżącym. W powściągliwej, surowej estetyce ale poprzez miksowanie różnorodnych środków wyrazu. Wykorzystuje tekst, muzykę, taniec, śpiew w specyficznym, adekwatnym do przekazywanych myśli, prezentowanych postaw, stawianych pytań językiem, brzmieniem, tonacją, rytmem, ruchem, światłem. Tworzy surową ale bardzo mocną ekspresję. Spektakl składa się z trzech aktów.

SIEDEM BRAM TEB jest wypowiedzią Kreona (Dimitris Varkas). Racją mężczyzny, polityka, władcy, człowieka idei. Siły. Tego, który jest przedstawicielem zbiorowości i w jej imieniu, w jej interesie rządzi, musi utrzymać władzę. Jej się podporządkować, służyć. Własne ambicje, aspiracje, cele na pewno nie są bez znaczenia. Ale to rytm 7 bębnów wikingów wzmacniany dźwiękiem gitary elektrycznej, perkusji-przeszłość, racja stanu definiuje rzeczywistość - nadaje tu ton, pilnuje, porządkuje. Jak groźba sankcji wybrzmiewa. Władza -tyrania, despotyzm, demoniczna siła - to więzienie. Polityka, jej spójna narracja jest gorsetem powinności zamykającym możliwość swobodnej, spontanicznej, osobistej postawy, co podkreśla metalowa klatka z siatki zakończona drutem kolczastym. Mroczny rewir konieczności, w której toczy się walka jednostki ze zbiorowością, przedstawicielem władzy.

"Anty-Gone" jest perspektywą siostry, kobiety, Antygony (Anu Almagro). Tego, co słabe, osobne, odrębne, podąża za buntem, powinnością religijną wobec brata. Odwołuje się do obowiązku człowieka wobec drugiego człowieka, by zachować duchowy porządek świata, wewnętrzną harmonię, szacunek, godność jednostki. Dziewczyna jest przeciw (anty), jedynym jej przeznaczeniem będzie śmierć (gone). Sekunduje jej i wyraża otwarta przestrzeń, umieszczone na postumentach w tle posągowe figury śpiewaków, wykonujących pieśni, arie i gra na wiolonczeli między nimi Malwiny Maławy. Akt Antygony jest odważny, konsekwentny, zdeterminowany. Samobójczy. Jej niezłomność postawy z kruchością statusu wzrusza. Zmusza do przemyśleń, współczucia. Rozstrzygnięcia racji jednostka kontra jednostka, jednostka kontra zbiorowość. Starcia kobiety i mężczyzny. Pokonanego i zwycięzcy. Materializmu i duchowości. Zmierzenia się z niemożnością rozwiązania wszystkich kwestii związanych z problemami, jak należy postąpić w sytuacji krytycznej, niejednoznacznej, moralnej.

EKSTAZA to najbardziej refleksyjna, kumulująca złożoność formalną część spektaklu (muzyka, taniec, śpiew). W niej najsilniej dochodzi do głosu wyśpiewane pięknie, ekstatycznie pytanie o pozorny bezsens, o oczywisty sens działań człowieka, wizualizowane nowoczesną choreografią tańca Melanie Lomoff, muzyką Macieja Rychłego. Grzegorz Bral odkleja ideę postaci od niej samej. Uwalnia myśl, rację, problem, by nadać jej uniwersalny wymiar. Poza miejscem, czasem, konkretnym człowiekiem. Anty grą aktorską. To ruch ciała, brzmienie głosu, dźwięk muzyki, mówienie różnymi językami w symbiozie wypracowanej przez bohatera zbiorowego, uruchamia emocje w abstrakcyjnej przestrzeni, gdzie walczy światło z ciemnością jak dobro ze złem (ciemny kostium i jasne ciała, mrok miejsca i reżyseria świateł Wojciecha Maniewskiego). Podkreśla, że doskonałość jednostki dopiero w zbiorowej polifonii, we współpracy z pozostałymi elementami otaczającego świata jest skutecznym, mocnym, działającym argumentem w obronie przed absurdem trudu życia i logiką sensu śmierci.

Teatr Grzegorza Brala tym przedstawieniem przeszedł od szczegółu do ogółu, od jednostki do zbiorowości, od antyku do współczesności na poziom wysokiego uogólnienia, abstrakcji. Rośnie, potężnieje. Wspina się na cokół patosu formy, gdzie głównym bohaterem staje się oszołomiony nią widz, który nie musi zadawać pytań, te są postawione. Nie szuka odpowiedzi,bo nigdy ich nie znajdzie. Pozostaje zachwycony urokiem monumentalnej kompozycji, emocjonalnym wyrazem, brzmieniem mocnych obrazów. I nie jest na pewno wolny. I nie jest na pewno anty.

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego