powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Jubileusz Jana Englerta

W 2019 roku mija 55. rocznica debiutu scenicznego Jana Englerta. Wybitnego artysty i reżysera. Czarującego, sympatycznego człowieka i kolegi. O szerokich zainteresowaniach. Tytana pracy - pisze Witold Sadowy.

Z ogromnym dorobkiem artystycznym. Uhonorowanego licznymi nagrodami i najwyższymi odznaczeniami w kraju i zagranicą. Absolwenta warszawskiej PWST im. Aleksandra Zelwerowicza. Pedagoga tej uczeni, dziekana i rektora. To dzięki Jego staraniom powstała scena Teatru Collegium Nobilium. Urodził się w Warszawie w roku 1943. 11 maja skończy 76 lat. Jest starszym bratem Macieja Englerta. Aktora, reżysera i dyrektora Teatru Współczesnego. Dwukrotnie żonaty z aktorkami. Pierwszą Jego żoną była Barbara Sołtysik. Ma z nią troje dzieci. Syna Tomasza oraz córki Katarzynę i Małgorzatę. Drugą żoną jest Beata Ścibakówna. Owocem ich miłości jest córka Helena. Próbuje już swoich sił aktorskich.

Wciąż rozpiera Go energia. Jest w znakomitej formie. W roku 1964 po studiach aktorskich i świetnych rolach dyplomowych w "Pastorałce" Leona Schillera w reżyserii Stanisławy Perzanowskiej, Oliviera w "Szczęśliwych dniach" Andre Pugeta w reżyserii Romana Zawistowskiego i Michała w "Pierwszym dniu wolności" Leona Kruczkowskiego w reżyserii Mariana Wyrzykowskiego, zaangażował się w roku 1964 do Teatru Polskiego. Debiutował tam rolą sługi w "Psie ogrodnika" Lope de Vegi. W czasie pierwszego pobytu w tym teatrze, w latach 1964-1969 grał m.in. Piotra w "Miarce za miarkę" Szekspira w reżyserii Aleksandra Bardiniego i Deifobusa w "Sławnej historii o Trojlusie i Kresydzie" również Szekspira, w reżyserii Bohdana Korzeniewskiego. W czasie drugiego pobytu w Teatrze Polskim, w latach 1981-1994, zapamiętałem Go jako świetnego Kaswina w sztuce Gabrieli Zapolskiej "Kobieta bez skazy" w reżysera Józefa Grudy oraz w sztukach Kazimierza Dejmka. Jako tytułowego Vatzlava w "Vatzlavie" Sławomira Mrożka, Konrada w "Wyzwoleniu" Stanisława Wyspiańskiego, Pana Młodego w "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego, Chlestakowa w "Ożenku" Gogola. A u Macieja Prusa jako Marka Antoniusza w "Juliuszu Cezarze" Szekspira. Od roku 1969 do roku 1994 był aktorem Teatru Współczesnego Erwina Axera. Miał tam znakomity okres. Grał Leona Węgorzewskiego w "Matce" Witkacego z Haliną Mikołajską w reżyserii Erwina Axera, Ryszarda w "Pokoju na godziny" w reżyserii Aleksandra Bardiniego, Banco w sztuce Ionesco "Macbett", Łopachina w "Wiśniowym sadzie" Czechowa w reżyserii Macieja Prusa, Ludomira w "Panu Jowialskim" Aleksandra Fredry w reżyserii Jerzego Kreczmara, Karlosa w "Krawcu" Sławomira Mrożka w reżyserii Erwina Axera i Herosa w "Kobiecie" Bonda w reżyserii swojego brata Macieja Englerta. W Teatrze Narodowym przez długie lata był etatowym aktorem a od roku 2003 jest dyrektorem naczelnym Teatru Narodowego. Grał tu i reżyserował. I nadal gra. Przypomnę chociażby jego Leara w "Królu Learze" Szekspira w reżyserii Macieja Prusa, Ojca w "Kartotece" Tadeusza Różewicza w reżyserii Kazimierza Kutza, Arnolfa w "Szkole żon" Moliera, Łatkę w "Dożywociu" Fredry i Radosta w "Ślubach panieńskich", które jednocześnie reżyserował. Także znakomite "Fredraszki" oparte na sztukach Aleksandra Fredry i "Kordiana" Juliusza Słowackiego na Jubileusz 250-lecia istnienia teatru.

Mógłbym tak wymieniać bez końca. Wciąż gra przy pełnych kompletach w "Garderobianym" Sira. Wciąż jego teatr ma interesujący repertuar i wciąż przyciąga publiczność. W zespole ma wybitnych aktorów i wielce utalentowaną młodzież. Wszystkiego najlepszego Panie Janie.