powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Nowy Jork. Artur Ruciński entuzjastycznie przyjęty w "Traviacie"

Artur Ruciński i Placido Domingo dzielą rolę Germonta w nowej inscenizacji "Traviaty" wystawianej w nowojorskiej Metropolitan Opera. Publiczność zgotowała mu w środę owację na stojąco.

Francesco Maria Piave napisał libretto "Traviaty" na kanwie "Damy kameliowej" Aleksandra Dumas - stanowi ono uniwersalną opowieść o miłości oraz wiążących się z nią emocjach i problemach. Tekst stał się dla Verdiego inspiracją do wykreowania muzyki, która dziś należy do kanonu dzieł operowych XIX wieku. Arie i wielkie sceny - jak choćby "Libiamo..." - które znają nawet ludzie niebędący miłośnikami opery.

Ruciński śpiewa w "Traviacie" partię Germonta - ojca młodego Alfreda (Stephen Costello) zakochanego w pięknej kurtyzanie Violetcie (Anita Hartig). Baryton przyznał, że choć głosowo nie jest to najbardziej wymagające wyzwanie z repertuaru Verdiego, wiele przyjemności dostarcza mu wykonywanie takich arii, jak jedna z najbardziej znanych i uwielbianych przez publiczność "Di provenza..." z piękną linią melodyczną. Daje ona możliwość zademonstrowania pięknego legato podczas śpiewania długich fraz.

- Oprócz warstwy muzycznej ważny jest też aspekt psychologiczny postaci. Istotne jest dla mnie to, co przeżywa należący do wyższych sfer Germont, przychodząc do domu publicznego, aby się krótko rozmówić z Violettą i zniechęcić ją skutecznie do związku z jego synem. Staram się skupić na przemianie, jaka zachodzi w Germoncie - od agresywnego nastawienia do pewnej sympatii i żalu. Inaczej niż moi koledzy, chcę pokazać też ludzką stronę Germonta - wyjaśnił PAP Ruciński.

Artysta zwrócił też uwagę na dylemat, przed jakim staje Germont. Nie spodziewał się zobaczyć we Violetcie kobiety o ludzkich uczuciach, nieegoistycznej, nie pragnącej się wzbogacić na związku z Alfredem. Zdał sobie sprawę z jej wrażliwości i prawdziwej miłości. Zarazem miał jednak obowiązek dbać o dobre imię rodziny. Inaczej zaszkodziłoby córce w godnym zamążpójściu.

Nowojorska inscenizacja "Traviaty" prezentowana jest w kilku obsadach. Rolę Germonta przejmie po polskim śpiewaku Placido Domingo.

- Z Placido Domingo spotykam się obecnie już po raz trzeci w mojej karierze. Najpierw zastąpiłem go w Salzburgu, ponieważ odwołał występ w roli hrabiego di Luna w "Trubadurze" Verdiego. Drugi raz śpiewaliśmy w La Scali w "Simonie Boccanegra" Verdiego. Placido Domingo jest przemiłym człowiekiem. Współpraca zawsze się nam układała świetnie - zapewniał Ruciński. Jak dodał, cieszy się z kreowania w Met tej samej roli, co żywa legenda opery jaką jest Hiszpan. - Być na roli z jednym z największych śpiewaków naszych czasów to zawsze wielka radość - przyznał. Przypomniał też, że chociaż Domingo jest tenorem, w tej chwili wykonuje partie barytonowe.

Orkiestrę Met prowadził Włoch Nicola Luisotti. Pod jego batutą polski baryton występował już w "Traviacie", a także w "Zbójcach" i "Balu maskowym" Verdiego.

- Obydwaj dzielimy wielką pasję do tego, co robimy. Za każdym razem staramy się, aby odkryć coś nowego. Współpraca na płaszczyźnie muzycznej zawsze się nam bardzo dobrze układa - zaznaczył Ruciński.

Maestro Luisotti pytany, czy Met stanowi dla dyrygenta specjalne wyzwanie wyznał, że świat opery jest swoistą wyspą. Niezależnie czy dzieje się to w Nowym Jorku, Londynie, Paryżu, Monachium, Japonii czy Pekinie muzyka mówi sama za siebie.

- W Met mam do tego takie same podejście. To nie teatr operowy, lecz muzyka jest najważniejsza. Oczywiście Met jest renomowaną operą, ale - jak sądzę - także muzycy i soliści mają podobne mniemanie - przekonywał w rozmowie z PAP Luisotti.

Polskiego tenora nazwał fantastycznym śpiewakiem i kolegą, wspaniałym człowiekiem. - Jestem dumny, że mogę z nim pracować, jest jednym z najlepszych wykonawców Germonta na świecie. Idealnie dopasował się do zespołu Met w operze Verdiego - dodał maestro.

Michael Mayer umieścił akcję "Traviaty" w XIX-wiecznej scenerii z tradycyjną inscenizacją, która nie stara się zaszokować widowni. Używał retrospektywy, poetyki snu, z inwencją wykorzystywał światło dla zmiany nastroju. Pozwalał, jak zauważył polski baryton, delektować się pięknem muzyki.

Publiczność w szczelnie wypełnionej sali zgotowała solistom owację na stojąco. Brawami nagrodziła też dyrygenta oraz układ choreograficzny Lorina Latarro w wykonaniu baletu Metropolitan Opera.

- Jestem szczęśliwy z przyjęcia przez publiczność Met, z okazanej wdzięczności, z przepięknej reakcji po arii, po duecie z Violettą i na sam koniec. Będzie mi smutno opuszczać Nowy Jork, ale wracam już tutaj we wrześniu i październiku - zapowiedział Ruciński.

Na widowni padały głosy, że polski artysta otrzymał największe brawa.

Światowa premiera "Traviaty" w Teatro la Fenice, w Wenecji, miała miejsce w roku 1853. Met prezentuje swą nową inscenizację do 27 kwietnia br.